wPolityce.pl: zaprezentował pan zdjęcia prezydenckiej salonki z rządowego tupolewa, który uległ katastrofie w Smoleńsku. Na zdjęciach wskazał pan miejsca zwęglenia i stopienia, a także zaznaczył rozrzut, jakiego doznały poszczególne fragmenty. Czego to dowodzi? Jaka jest waga tych obserwacji?

Antoni Macierewicz: To jest dowód rozstrzygający sprawę rozerwania salonki przez wybuch w powietrzu. Mamy na to dowód. Przyznali to również eksperci Donalda Tuska, którzy po zapoznaniu się z tym materiałem powiedzieli, że wiedzą, że był wybuch… Zapomnieliśmy o tym powiedzieć przez cztery lata, a teraz mówią, że wiedzą, a wybuch miał już miejsce na ziemi. To jednak nie jest prawdą. Cała burta, od której oderwana została część z okienkami nad fotelem Prezydenta RP jest w ogóle nie opalona. Tam nigdy nie było ognia. A części od burty oderwane są zwęglone, są osmalone, noszą ślady silnego działania ognia.

Co oderwało się od burty?

Od burty odrzucone zostały okienka. Również, w kierunku na południe, odrzucona została kanapa z salonki Prezydenta RP. To wszystko nie daje się inaczej wytłumaczyć niż tym, że salonka została rozerwana w powietrzu. Nie ma innego wytłumaczenia. Jeśli ktoś je znajdzie, będę nim bardzo zainteresowany. Człowiek oczywiście musi sobie zostawić margines błędu…

Materiał, którym zespół dysponuje pozwalał na dokładną analizę fotografii?

Zdjęcia były bardzo dobrej jakości. One pozwalają zobaczyć każdy szczegół tych okienek i burt. One są zwęglone.

Czy ten materiał jest w pana ocenie dostępny prokuraturze? Ona go nie ujawnia czy nie posiada?

Sądzę, że to jest dla śledczych dostępne. Trudno mi sobie wyobrazić, że on nie jest dostępny prokuraturze. My pozyskaliśmy ten materiał ze źródeł, które są dla prokuratury dostępne.

Jak w kontekście tych zdjęć i pana tez rozumieć opinię wykonaną przez CLKP? Śledczy powołując się na nią uznali, że jest pewność, iż w Smoleńsku wybuchu nie było…

Przejrzeliśmy materiał dowodowy, który prezentuje prokuratura na swojej stronie, czyli spis wszystkich części, które CLKP przejrzało i zbadało. I niestety tej burty, tego fragmentu burty, tych okienek, tych części, które zostały zwęglone, spalone, zniszczone nie ma na tej liście. Oni ich nie zbadali.

Dlaczego?

Albo to, co śledczy nazywają swobodnym dostępem do materiału dowodowego, jest fikcją i Rosjanie im tego nie pokazali, albo tego nie zbadano dlatego, że biegli uznali, iż jest to zbyt groźne dla politycznej tezy, którą muszą reprezentować.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

Fot. Raport zespołu smoleńskiego
Fot. Raport zespołu smoleńskiego

Fot. Raport zespołu smoleńskiego
Fot. Raport zespołu smoleńskiego

Fot. Raport zespołu smoleńskiego
Fot. Raport zespołu smoleńskiego

Fot. Raport zespołu smoleńskiego
Fot. Raport zespołu smoleńskiego