Cenckiewicz twierdzi, że tę historię opisał ówczesnemu szefowi Instytutu Pamięci Narodowej śp. Januszowi Kurtyce oraz współautorowi książki o Lechu Wałęsie – Piotrowi Gontarczykowi. Z powodu braku mocnych dowodów, nie doszło do publikacji fragmentu na ten temat, choć znalazł się on w pierwotnej wersji książki „SB a Lech Wałęsa”.

Piszę o tym wszystkim, bo po blisko roku walki doszło do odtajnienia akt prokuratorskich dotyczących sprawy Zbigniewa Grzegorowskiego – zaufanego SB-eka Wałęsy, później UOP-owca, a teraz funkcjonariusza ABW (o zgrozo), o którym zresztą pisałem w tym roku w „Do Rzeczy”

– pisze członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej.

Wspomniany Grzegorzewski miał być zamieszany w akcję ukrywania ew. niszczenia dokumentów związanych ze sprawą Lecha Wałęsy. Sąd uznał, że Grzegorzewski jest niewinny, choć dokumenty ukradziono.

Sprawdzając akta tej sprawy Cenckiewicz natrafił na wyjątkowy dokument.

Wniosek dowodowy Grzegorowskiego z 28 września 2005 r., w którym pisze on o znalezisku w mieszkaniu Hodysza właśnie w czasie tragedii bloku przy ulicy Wojska Polskiego. I dodaje, że UOP miał te informacje od swojego agenta! Szok!

– pisze Cenckiewicz.

Tyle razy mówiłem, że sprawa Wałęsy na wiele pięter i wymiarów, i że nie da się tego przykryć i zakończyć nawet „teczkami Kiszczaka”

– podsumowuje historyk.

Dokument ujawniony przez Sławomira Cenckiewicza można przeczytać na facebookowym profilu współautora książki „SB a Lech Wałęsa”.

Mly/Facebook


Przeczytaj co o Lechu Wałęsie jest w archiwach: „Wałęsa człowiek z teczki”. Książka autorstwa popularnego historyka Sławomira Cenckiewicza. Można ją kupić szybko i wygodnie w naszej księgarni internetowej „wSklepiku.pl”. Polecamy!