Polska jest dzisiaj przedmiotem nacisku w sprawie, która odnosi się do kształtu naszego życia, do sytuacji przeciętnego Polaka. Do kształtu naszego społeczeństwa. Nam oferuje się, byśmy się radykalnie zmienili, byśmy stworzyli społeczeństwo multikulturowe, stworzyli nową tożsamość

– mówił Jarosław Kaczyński na kongresie Prawa i Sprawiedliwości.

Tego rodzaju spotkanie, niezależnie od programu, zawsze wiąże się z refleksją nad tym co było. Poprzedni kongres odbył się 3 lata temu. Mogę powiedzieć, że jest mi w tym momencie łatwo, bo to była czas naszych sukcesów, naszych zwycięstw, wielkich zwycięstw

– powiedział.

To było zwycięstwo w skali ogólnopolskiej, ale także wielkie sukcesy tej organizacji, obejmującej okręg warszawski i wokół warszawski. Mamy dzisiaj więcej posłów, senatorów, radnych miejskich warszawskich mamy więcej o 40% jest się z czego cieszyć

– stwierdził.

Gdy myślimy o naszych sukcesach, to warto także spojrzeć w przyszłość. Tu można powiedzieć tak: wiem, że to nie jest miejsce, gdzie PiS zdobywa kolejne procenty w łatwy sposób, ale trzeba o tym pamiętać i szczególnie podziękować, ale trzeba też wiedzieć, że w naszej partii jest wielki potencjał. W 2001 roku zaczynaliśmy od 9,5% dzisiaj mamy 38% - to jest prawie 4 razy więcej. Musimy pamiętać, że ten potencjał w nas jest i myśleć o tym sukcesie, który wszyscy mamy w sercach, czyli o sukcesie w Warszawie o prezydencie Warszawy. To jest naprawdę bardzo ważne dla naszej partii i szczególnie ważne dla Warszawy, by ta dobra zmiana, ten proces naprawy odbywał się tez w naszym miejsce

– mówił Kaczyński.

Kaczyński mówił o potrzebie otwarcia się na nowych wyborców.

Trzeba wiedzieć, że w społeczeństwie warszawskim i dookoła warszawskim jest wielu naszych zwolenników, ale jest też wielu, których nie przekonamy. Oni żyją w jakimś świecie wymyślonym przez media, nie ma sposobu, by do nich dotrzeć. Ale jest wiele osób niezdecydowanych, ambiwalentnych, sceptycznych, zdystansowanych, ale takich, do których mówić można i można ich przekonać do naszych racji. Ogromną rolę odgrywa w tym większość parlamentarna, rząd. Ale bardzo potrzebna jest nasza praca. Na wszystkich poziomach. Ta rozmowa z ludźmi, ta gotowość do rozmowy, wiara w to, że można ich przekonać, że mamy mocne argumenty

– powiedział.

Szef Prawa i Sprawiedliwości odniósł się też do 27 lat naszej wolności.

Źródła naszej partii to Porozumienie Centrum – powstałe oficjalnie w 1990 roku. A więc długa historia. Mamy argumenty, musimy je znać, znać historie naszego środowiska,. Ono w wielu sporach w Polsce miało rację. Były momenty, w których nawet nasi najzacieklejsi przeciwnicy, jak przy aferze Rywina, musieli te racje przyznać. To co atakowali, to co odsądzali od czci i wiary, to była nasza racja. To był niesprawiedliwy atak i niewłaściwa z ich strony ocena sytuacji

– powiedział

W żadnym wypadku nie możemy się oderwać od tego wielkiego sporu, który dzieli Polskę. Warto na ten temat jeszcze parę słów powiedzieć. Jest ogromnie ważne, by ten spór był właściwie rozumiany, by było wiadomości co tutaj idzie, jaki jest sens tego sporu

– dodał.

Były premier mówił też o potrzebie rozróżnieniu pojęć państwa prawa i demokratycznego państwa prawa.

To jest coś co można najkrócej w odniesieniu do konstytucji określić tak: Demokratyczne państwa prawa czy państwo prawa. Bo w dokumentach, w szczególności tych unijnych, nie mówi się o demokratycznym państwie prawa, nie mówi się o naszej konstytucji, tylko o państwie prawa. A to nie znaczy to samo. To zupełnie coś różnego. Państwo prawa, nie musi być państwem demokratycznym. W demokracji suwerenem jest lud, jego przedstawicielem jest parlament, a w polskich warunkach również prezydent. Te dwa organy państwa odpowiadają za tworzenie prawa. Do tych organów należy regulacja naszego życia. Ale jeśli mówić o demokracji, to trzeba koniecznie wspomnieć o dwóch innych przepisach naszej konstytucji. O zasadzie równowagi władz i o zasadzie legalizmu. Wszystkie organy państwa podejmują decyzje na podstawie prawa, na podstawie ustaw. To obowiązuje wszystkich. I to jest mechanizm demokratyczny. Jeżeli mamy mieć demokratyczne państwo prawa to żaden organ, w tym i Trybunał Konstytucyjny, nie może lekceważyć ustaw. A przecież ten spór toczy się dzisiaj o to, że Trybunał Konstytucyjny a właściwie jego prezes uznał, że ustawa legitymizowana przez konstytucje w gruncie rzeczy nie obowiązuje, można ją uchylić bez żadnej procedury. W tym momencie została złamana konstytucyjna zasada demokratycznego państwa prawa. Bo Trybunał Konstytucyjny uznał się za suwerena. Za kogoś kto jest ponad innymi władzami, za instytucję, która może działać na zasadach arbitralnych. To oni łamią konstytucję, to oni łamią tę zasadę, która jest art 2 naszej konstytucji – demokratyczne państwo prawa

– powiedział.

Dalszy ciąg na następnej stronie ===>