Nikt, podkreślam, nikt nie może odmówić Wojciechowskiemu kompetencji i znajomości prawa. PE odrzucił jego kandydaturę z powodów czysto politycznych. (…) Parlament Europejski należy do tych sił w UE, które dążą do coraz większej centralizacji, harmonizacji i uniformizacji europejskiej wspólnoty
— mówi w rozmowie z portalem „wPolityce.pl” Hans-Olaf Henkel, niemiecki europoseł „Sojuszu dla Postępu i Przełomu” (ALFA), partii wchodzącej w skład frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR), były prezes zarządu Federalnego Związku Przemysłu Niemieckiego (BDI).**
wPolityce.pl: Janusz Wojciechowski został, mimo iż jego kandydatura otrzymała negatywną opinię europarlamentu, wybrany przez Radę UE na członka Europejskiego Trybunału Obrachunkowego. I to bez zbędnych dyskusji. Jak pan tłumaczy rozbieżność między oceną kandydatury Wojciechowskiego w wydaniu europosłów a przedstawicieli krajów członkowskich?
Hans-Olaf Henkel: To taka przywara Parlamentu Europejskiego, że z powodów ideologicznych i partyjnych odrzuca kandydatów na stanowiska w UE. Gdy szef naszej partii (ALFA -red.) prof. Bernd Lucke chciał zostać wiceprzewodniczącym komisji gospodarczej i finansowej PE, jego kandydatura została przez europosłów odrzucona, nie dlatego, że jest on niekompetentny (Lucke jest ekonomistą i wykłada makroekonomię na uniwersytecie w Hamburgu-red.), tylko dlatego, że jest on przeciwnikiem euro. Inaczej mówiąc: PE nawet nie podjął próby merytorycznej oceny kandydatury prof. Lucke, tylko odrzucił ją z powodu jego poglądów politycznych. Dokładnie to samo stało się w przypadku kandydatury Janusza Wojciechowskiego do ETO. Nikt, podkreślam - nikt nie może odmówić Wojciechowskiemu kompetencji i znajomości prawa. PE odrzucił jego kandydaturę więc z powodów czysto politycznych. Niestety polityzacja europarlamentu jest obecnie o wiele większa niż niejednego parlamentu narodowego. Toczy się tam bezwzględna walka ideologiczna. Sens, logika i dobro wspólne nie mają szans.
Wychodzi na to, że Rada UE jest najbardziej demokratyczną instytucją w Brukseli….
Bo tak jest. Należę do ludzi, którzy uważają, bo jest nas więcej, że europarlament robi co może, by się ośmieszyć i stać się całkowicie zbędnym. W Europie suwerennych państw taki parlament jest nam zresztą do niczego nie potrzebny. W radzie UE zasiadają przedstawiciele 28 państw członkowskich UE, którzy zostali w tych państwach wybrani w demokratycznych wyborach. PE zachowuje się jak 29 państwo członkowskie UE, a nim nie jest. Wśród europosłów króluje hipokryzja. Wystarczy spojrzeć na to, jak delikatnie PE potraktował Węgry, w porównaniu do Polski. A to dlatego, że partia Orbana, Fidesz, należy do największej frakcji w europarlamencie, Europejskiej Partii Ludowej. Demokracja demokracją, ale solidarność frakcyjna musi być. PiS należy do o wiele mniejszej i słabszej frakcji EKR, więc można Polskę spokojnie używać jako chłopca do bicia. W ten sposób PE podkopuje własna legitymizację. Traci wiarygodność. Podobnie było w przypadku Wojciechowskiego. Nie było żadnych powodów, by odrzucić jego kandydaturę, a jednak została ona odrzucona.
Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu.
Nikt, podkreślam, nikt nie może odmówić Wojciechowskiemu kompetencji i znajomości prawa. PE odrzucił jego kandydaturę z powodów czysto politycznych. (…) Parlament Europejski należy do tych sił w UE, które dążą do coraz większej centralizacji, harmonizacji i uniformizacji europejskiej wspólnoty
— mówi w rozmowie z portalem „wPolityce.pl” Hans-Olaf Henkel, niemiecki europoseł „Sojuszu dla Postępu i Przełomu” (ALFA), partii wchodzącej w skład frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR), były prezes zarządu Federalnego Związku Przemysłu Niemieckiego (BDI).**
wPolityce.pl: Janusz Wojciechowski został, mimo iż jego kandydatura otrzymała negatywną opinię europarlamentu, wybrany przez Radę UE na członka Europejskiego Trybunału Obrachunkowego. I to bez zbędnych dyskusji. Jak pan tłumaczy rozbieżność między oceną kandydatury Wojciechowskiego w wydaniu europosłów a przedstawicieli krajów członkowskich?
Hans-Olaf Henkel: To taka przywara Parlamentu Europejskiego, że z powodów ideologicznych i partyjnych odrzuca kandydatów na stanowiska w UE. Gdy szef naszej partii (ALFA -red.) prof. Bernd Lucke chciał zostać wiceprzewodniczącym komisji gospodarczej i finansowej PE, jego kandydatura została przez europosłów odrzucona, nie dlatego, że jest on niekompetentny (Lucke jest ekonomistą i wykłada makroekonomię na uniwersytecie w Hamburgu-red.), tylko dlatego, że jest on przeciwnikiem euro. Inaczej mówiąc: PE nawet nie podjął próby merytorycznej oceny kandydatury prof. Lucke, tylko odrzucił ją z powodu jego poglądów politycznych. Dokładnie to samo stało się w przypadku kandydatury Janusza Wojciechowskiego do ETO. Nikt, podkreślam - nikt nie może odmówić Wojciechowskiemu kompetencji i znajomości prawa. PE odrzucił jego kandydaturę więc z powodów czysto politycznych. Niestety polityzacja europarlamentu jest obecnie o wiele większa niż niejednego parlamentu narodowego. Toczy się tam bezwzględna walka ideologiczna. Sens, logika i dobro wspólne nie mają szans.
Wychodzi na to, że Rada UE jest najbardziej demokratyczną instytucją w Brukseli….
Bo tak jest. Należę do ludzi, którzy uważają, bo jest nas więcej, że europarlament robi co może, by się ośmieszyć i stać się całkowicie zbędnym. W Europie suwerennych państw taki parlament jest nam zresztą do niczego nie potrzebny. W radzie UE zasiadają przedstawiciele 28 państw członkowskich UE, którzy zostali w tych państwach wybrani w demokratycznych wyborach. PE zachowuje się jak 29 państwo członkowskie UE, a nim nie jest. Wśród europosłów króluje hipokryzja. Wystarczy spojrzeć na to, jak delikatnie PE potraktował Węgry, w porównaniu do Polski. A to dlatego, że partia Orbana, Fidesz, należy do największej frakcji w europarlamencie, Europejskiej Partii Ludowej. Demokracja demokracją, ale solidarność frakcyjna musi być. PiS należy do o wiele mniejszej i słabszej frakcji EKR, więc można Polskę spokojnie używać jako chłopca do bicia. W ten sposób PE podkopuje własna legitymizację. Traci wiarygodność. Podobnie było w przypadku Wojciechowskiego. Nie było żadnych powodów, by odrzucić jego kandydaturę, a jednak została ona odrzucona.
Strona 1 z 2
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/289697-hans-olaf-henkel-europarlament-osmieszyl-sie-odrzucajac-kandydature-wojciechowskiego-rada-ue-podjela-wlasciwa-decyzje-nasz-wywiad
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.