Szanowny Panie Senatorze, Drogi Janku

Twoja reakcja na ujawnienie dokumentów potwierdzających fakt, iż Lech Wałęsa był konfidentem SB, zdumiała mnie i oburzyła. Użyłeś bowiem sformułowania:

Wałęsa uważa dzisiaj, że jest niepokalany od poczęcia, jak Matka Boska. A to nieprawda. Wszyscy jesteśmy pokryci czerwoną rdzą komuny. Wszyscy musieliśmy z tą komuną kolaborować, wręcz spółkować.

Poczułem się dotknięty, gdyż kolaboracją z komuną się nie zhańbiłem. Spółkowaniem tym bardziej. Pozwolę sobie przypomnieć strofkę mojej dawnej piosenki:

Na kapuście czarne liście

—Ja wolałem tamten patos –

Nie daj dupy komuniście,

Choć podobno dobrze płacą

Sądzę, że moja reakcja nie jest odosobniona. Piszę w imieniu tych wszystkich, którym towarzyszą podobne odczucia. Gdyby nie brak czasu, oraz to, że mieszkam na odludziu, zebrałbym pod tym listem podpisy grupy przyjaciół, czyniąc z niego list zbiorowy. Wierzę, że jesteś dobrym człowiekiem. Pamiętam i jestem Ci wdzięczny za to, że przed kilku laty – jako jedyny z moich solidarnościowych i prominentnych znajomych – zadzwoniłeś do nas aby dowiedzieć się, czy mamy z czego żyć. Twoje obawy o to, czy ujawnienie teczki nie wpłynie na stan zdrowia Wałęsy, być może również wynika z Twej dobrotliwości.

Pozwolę sobie jednak zauważyć, że dobrotliwym wujkiem można być w rozmowie z siostrzeńcami, zaś to, co uchodzi na rodzinnych imieninach, nie uchodzi Senatorowi Rzeczpospolitej, który wypowiada się publicznie. Twoja kuriozalna wypowiedź w Radiu Zet została natychmiast nagłośniona przez media w rodzaju zawiadywanego przez Ringer Axel Springer portalu Onet. I będzie zapewne wielokrotnie przytaczana przez tych wszystkich, którym zależy na konserwowaniu chwiejących się nóg okrągłego stołu. Świadomie lub bezwiednie przysłużyłeś się tym, którzy czynili i nadal czynią to samo: zacierają granicę pomiędzy prawdą a kłamstwem, wiernością a zdradą, honorem a hańbą.

Mam nadzieję, że zechcesz wytłumaczyć się z nieopacznie wypowiedzianych i przeprosić tych, którzy poczuli się Twą wypowiedzią dotknięci. Najbliższym przykładem jest moja żona – Urszula Sikorska-Kelus, która również poświęciła sporo lat na działalność opozycyjną. Ponieważ zaś moja reakcja na Twą wypowiedź wydała jej się zbyt stonowana, jako namiastkę listu zbiorowego, przeczytasz poniżej kilka słów adresowanych przez nią do Ciebie.

Nadal Ci życzliwy, Jan Krzysztof Kelus

PS Szanowny Panie,

Komentując dzisiaj w Radiu Zet  sprawę odnalezienia dokumentów, z których jasno wynika , że Lech Wałęsa był  tajnym współpracownikiem SB, użył Pan sformułowania  ‘my wszyscy musieliśmy z tą komuną kolaborować..”- obraził mnie Pan. Tą - być może  niezręczną - wypowiedzią zszargał Pan dobre imię wszystkich ludzi, którzy przez lata występowali przeciwko władzy komunistycznej  w Polsce.

Wypadałoby ich przeprosić. I występować w imieniu własnym

Urszula Sikorska-Kelus