Nowoczesna wyraźnie przyspiesza kurs obliczony na wywołanie wcześniejszych wyborów. Gdy okazało się, że rewolucja mas nie przebiega tak wartko, jak życzyliby sobie polityczni ojcowie Komitetu Odbudowy Demokracji, uruchomiono siły międzynarodowe. Nie bez przyczyny stanął na ich czele były premier Belgii Guy Verhofstadt, który wygląda na politycznego patrona Ryszarda Petru.

Zaledwie kilka tygodni temu dr Tomasz Żukowski ostrzegał na antenie TVP Info przed „plastikowym zamachem stanu”. Mówił, że elity, które tracą swoje dotychczasowe wpływy, wszelkimi sposobami będą próbowały utrzymać swoją pozycję i zablokować realne sprawowanie władzy przez nowy rząd.

Mamy do czynienia z sytuacją, że wielki kapitał ma do wyboru: albo płacić 40 mld zł rocznie, których nie chce płacić, albo znaleźć jakiś ruch, sztuczny i plastikowy, jakąś formację, aby go wykreować, żeby obalić rząd, który chce te pieniądze dać na 500 zł dla zwykłych ludzi

– mówił Żukowski, ostrzegając przed Ryszardem Petru i jego związkami ze światem biznesu oraz Piotrem Pacewiczem i jego kolegami z „Gazety Wyborczej”, którzy są – jak twierdzi socjolog – zapleczem propagandowym „plastikowej rewolucji.

CZYTAJ WIĘCEJ: Dr Żukowski rozbraja KOD! „Pacewicz ewidentnie organizuje dla „Wyborczej” język tego ruchu. To jest próba zrobienia rewolucji”

Ryszard Petru nie ukrywa swoich rewolucyjnych intencji. Kilka dni temu na antenie RMF FM stwierdził:

Będę chciał pracować nad przyspieszonymi wyborami. Im szybciej, tym lepiej.

Kilka dni wcześniej agencja Standard & Poor’s obniżyła rating Polsce, uznając że obecna sytuacja polityczna i zamieszanie wokół Trybunału Konstytucyjnego wpływa negatywnie na wiarygodność Polski. Zdaniem posła Janusza Szewczaka, za decyzjami tymi stoi Ryszard Petru. Sam lider Nowoczesnej zaprzecza. Nie bez przyczyny jednak rating obniżono w chwili, gdy Prawo i Sprawiedliwość spełniło jedną z obietnic wyborczych i opodatkowało banki czerpiące dotąd gigantyczne zyski z probankowej sytuacji w Polsce.

Dalszy ciąg na następnej stronie