wPolityce.pl: Znów głośno o słowach prezydenta Czech. Prezydent Zeman wskazał, że nie mamy do czynienia z kryzysem migracyjnym, ale z inwazją. Dziwił się również, że uchodźcy nie walczą o swoje ojczyzny. Prezydent Czech przesadził? A może takie stanowisko to szansa na współpracę w tej mierze dla Polski?

Witold Waszczykowski, szef MSZ: Z pewnością w sprawie kryzysu migracyjnego będziemy współpracować w szerszym gronie z naszymi partnerami europejskimi, w tym z naszymi sąsiadami. Prezydent Zeman jest znany z krwistych i sążnistych słów. One często odbiegają od poprawności politycznej. Jednak faktem jest, że w tych migracjach jest coś zastanawiającego. Prezydent Zeman wspomniał, że to, co obserwujemy, ma znamiona inwazji. Rzeczywiście wielu analityków i obserwatorów wskazuje, że nie mamy do czynienia ze spontaniczną ucieczką z obszarów konfliktowych, że mieliśmy dowody, że ten ruch otrzymuje pomoc.

O jakiej pomocy Pan mówi?

Z jednej strony widać w tych migracjach działalność mafii przerzutowych, które za pieniądze przemieszczają ludność do Europy. Widać jednak także pomoc często zupełnie kuriozalną.

Czyli?

Kilka miesięcy temu zatrzymano panią konsul francuską, która pracowała w Turcji. Ona kupowała pontony i podrzucała je na wybrzeże tureckie. Takie sytuacje się zdarzają. Możemy dyskutować o jakość Turcji. Słychać głosy środowisk, które nie chcą Turcji w Unii Europejskiej. One zaznaczają, że działanie państwa tureckiego jest nieakceptowalne. Jednak wszyscy mają świadomość, że to państwo jest bardzo dobrze zorganizowane. Fala uchodźców, jaka stamtąd wypłynęła, nie uciekła w wyniku zaniedbań sił bezpieczeństwa. To był raczej wynik jakichś przemyślanych decyzji, które pozwoliły tej fali wydostać się z Turcji. To, że kilka tygodni temu Europa zdecydowała się na odrębne spotkanie z Turcją też dowodzi, że dostrzeżono, iż za tą falą uchodźców/emigrantów z Turcji musiały stać decyzje władz tureckich.

Może to rutynowe spotkanie? Może nie należy wyciągać pochopnych wniosków w tej sprawie?

Szczyt Europa-Turcja podjęto w celu skłonienia władz tureckich do powrotu do kontroli tej fali migracyjnej, która uciekła z Syrii i Iraku na tereny tureckie. Prezydent Zeman ma trochę racji. Mogło się wydawać, że ta fala ludnościowa była sterowana, była wynikiem frustracji politycznej.

Prezydent Zeman sugerował również, że uchodźcy powinni walczyć o swoje ojczyzny, a nie uciekać. Tu również ma rację?

Słowa prezydenta były bliskie mojej wypowiedzi sprzed kilku tygodni. Rzeczywiście powstaje pytanie, dlaczego tak znacząca ilość ludzi nie jest objęta jakimkolwiek ruchem politycznym, który poszukiwałby wśród tych tłumów ludzi do działalności politycznej, czy wojskowej przeciwko Assadowi, czy ośrodkom wojskowo-politycznym, które działają w Syrii. Nie ma tu zjednoczonej grupy polityków syryjskich, którzy chcieliby odwojować swój kraj. To szczególnie dla nas może być zaskakujące. Gdy nam się zdarzały chwile trudne w naszej historii, zawsze próbowaliśmy walczyć o swoją Ojczyznę. Tworzyliśmy partie, organizacje niepodległościowe, czy wręcz oddziały. Walczyliśmy o naszą niepodległość.

Wokół Syrii nie widać takiego ruchu?

Nie widać, co wywołuje jak widać zdziwienie prezydenta Zemana. Dostrzegam w słowach prezydenta Czech racjonalne elementy.