Miód na serce każdego, przejętego sprawami edukacji rodzica, leje nowa szefowa MEN, Anna Zalewska, w kolejnych deklaracjach. Wygląda na to, że nowa minister edukacji ostro wzięła się za sprzątanie po swoich poprzedniczkach, które z lubością eksperymentowały na dzieciach.

Po pierwsze zapowiedziała odwrócenie źle przygotowanej reformy edukacji, skutki której na własnej skórze każdego dnia czują rodzice i nauczyciele. Im szybciej, tym lepiej, tak by od września sześciolatki mogły zostać w przedszkolach. Szkoda tylko tych maluchów, które padły już ofiarą platformianego eksperymentu. Ich rodzice jednak wystarczające dobitnie podziękowali już PO.

Po drugie nowa minister planuje likwidację gimnazjów, które po prostu nie zdały egzaminu.

Po trzecie Anna Zalewska zapowiedziała poprawienie przepisów, dotyczących korzystania z przypraw w szkolnych stołówkach. O ile słusznym założeniem rozporządzenia przygotowanego przez PO, dotyczącym żywienia w szkołach, było zlikwidowanie z placówek jedzenia śmieciowego, o tyle nieporozumieniem było wprowadzenie drastycznych limitów na korzystanie z soli i cukru w szkolnych stołówkach. Efekt był taki, że dzieci często wolą chodzić głodne, niż jeść niedoprawione posiłki, a po szkole biegną na pączki lub chipsy. Dzieci uczą się też omijania przepisów i kombinowania, bowiem rodzice, którzy chcą, żeby dzieci jadły, wyposażają je w solniczki, wprawiając w konsternację nauczycieli, którzy nie wiedzą jak na taką sytuację reagować.

Po czwarte szefowa MEN chce poprawić bubel, jakim jest darmowy podręcznik. Bardzo dobrze, że nie planuje zlikwidować samej idei, bo dzięki temu rozwiązaniu w kieszeni rodziców zostaje w kieszeni kilkaset złotych. Wykonanie rządowego podręcznika było jednak fatalne. Pomóc w jego poprawieniu mają metodycy nauczania oraz nauczyciele, którzy na co dzień pracują z podręcznikami.

Po piąte Anna Zalewska zapowiada szkołę wolną od gender.

Szkoła musi być wolna od różnych ideologii. Dzieci będą się uczyć w szkole normalnych klasycznych przedmiotów. Poradzimy sobie z tym problemem bez specjalnego zamieszania i konferencji prasowych

— mówi szefowa MEN w rozmowie z „Niedzielą”.

Po szóste zmienić ma się coś, co było największą bolączką za czasów rządów PO-PSL. Zorganizowani rodzice byli po prostu programowo ignorowani i wyśmiewani przez władzę. Teraz zmiany mają być szeroko konsultowane, a jednymi z pierwszych gości w resorcie będą Karolina i Tomasz Elbanowscy ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców.

Zapowiedz nowej minister, to dla rodziców jak przebudzenie się z koszmarnego snu. Oby nie okazało się, że będziemy śnić koszmar na jawie. Będzie tak wtedy, gdy nowa szefowa MEN na deklaracjach skończy.