Podczas konwencji Platformy Obywatelskiej doszło do przezabawnej sytuacji rodem ze szkolnego teatru albo kiepskiego cyrku. Oto równolegle z wygłaszanym, a raczej czytanym przemówieniem premier Ewy Kopacz z ław na publiczności, z pamięci, recytował je (szeptem)… Michał Kamiński.

Całą sprawę zarejestrowała kamera programu „Czarno na Białym” tvn24. Szef Centrum Informacyjnego Rządu i doradca Kopacz mocno przeżywa występ swojej szefowej. Choć bardziej przypominało to trzymanie kciuków rodzica, by córka nie pomyliła się podczas szkolnej akademii…

To zresztą nie pierwsza tego typu dość dziwna reakcja Kamińskiego na zachowanie Ewy Kopacz.

WIĘCEJ: „Misiek” Kamiński robi co może, a i tak nie wychodzi. Ewa Kopacz mówi o „śląskim narodzie”, a on… ZOBACZ REAKCJĘ

Pytany o całą sprawę przez reporterkę CnB, zaklina się, że nie pomagał szefowej rządu przy pisaniu tego przemówienia:

Nie! Bardzo niewiele… Nic, tak… Kibicowałem, jasne, że tak, bo jak kibicowałem pani premier. Pani premier sama sobie przygotowuje swoje wystąpienia…

— ucina Kamiński.

Skąd więc ten sceniczny szept, a potem dzika radość?

Pani premier mówi swoim językiem, a nie językiem jakiegokolwiek doradcy. Bon motów nigdy bym nie śmiał podpowiadać pani premier, bo ona ma najlepsze bon moty sama z siebie

— zapewnia Kamiński.

Czyżby? Proszę ocenić samemu na filmie poniżej:

Cały odcinek „Czarno na Białym” można zobaczyć tutaj.

svl