Nasza kampania była zbyt elegancka, a tymczasem przeciwnicy wysyłali na spotkania prezydenta bojówki

ocenia Urszula Augustyn w rozmowie z Robertem Mazurkiem na łamach „Plusa Minusa”.

Pani wiceminister edukacji - oczywiście z Platformy Obywatelskiej - oceniła w ten sposób przyczyny porażki Bronisława Komorowskiego. I choć później wycofała się z określenia „bojówki”, to główną winą obarczyła właśnie „zorganizowane grupy zachowujące się agresywnie”.

Wywiad to kopalnia cytatów, a idąc za żalem pani poseł:

Pan tak szybko zadaje pytania, że ja nie tylko nie zdążę odpowiedzieć, ale i pomyśleć

— skierowanym do red. Mazurka, odnotowujemy kilka najciekawszych smaczków z tej rozmowy.

Do pozostałych odsyłamy do papierowej wersji - tu jednak nie wystarczą same odpowiedzi poseł Augustyn, stąd zwracamy uwagę na pełne fragmenty rozmowy.

Dla przykładu - fragment wywiadu poświęcony ustawie w sprawie aborcji eugenicznej:

Ma Pani na Facebooku zdjęcia z dziećmi z zespołem downa.

Tak, co z tego?

I głosuje pani za tym, by można je było legalnie zabijać lub, jeśli pani woli, usuwać?

Ale przecież dzieci z zespołem Downa nie podlegają tej ustawie.

Pani nie wie, nad czym głosowała? Najwięcej legalnych aborcji dokonuje się własnie z powodu zespołu Downa. To przypadek trwałego, nieodwracalnego uszkodzenia płodu.

Dalsza część zdania w ustawie brzmi: „… zagrażającego ich życiu”. Dopiero wtedy aborcja jest legalna.

Myli się pani.

To pańskie zdanie.

Nie. Art 4a, &1, pkt 2 precyzuje, że aborcja jest legalna, gdy mamy „duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”. Tam jest słowo „albo”. Wystarczy samo uszkodzenie płodu.

Ja się nie wdaję w terminy medyczne. Chciałabym, by lekarze określili jasno, co jest, a co nie jest uszkodzeniem zezwalającym na aborcję.

Fragment numer dwa - efekt dyskusji o sześciolatkach i ich rodzicach, a także uwagi Mazurka o tym, że Augustyn jako posłanka i wiceminister dostaje pieniądze z budżetu państwa.

Augustyn: Pan też dostaje pieniądze od podatników.

Ja?! Nigdy w życiu nie zarabiałem w budżetówce.

Ale dostaje pan pensję z pieniędzy, które funkcjonują w obiegu w tym kraju.

Litości! To, że dostaję pensję w legalnej walucie, nie znaczy, że funduje mi ją państwo. Proszę się nie gniewać, ale to absurd i kompromitacja.

Dobrze, proszę pozwolić mi skończyć. Pan tak szybko zadaje pytania, że ja nie tylko nie zdążę odpowiedzieć, ale i pomyśleć. Chciałam powiedzieć, że szanuję każdy głos rodzica - i tego, który chce, i tego, który nie chce posłać sześciolatka do szkoły. Nikomu nie służy rozpętywanie histerii, że szkoła jest niedobra.

Fragment numer trzy - spór o referenda i podejście Platformy Obywatelskiej do tej instytucji.

A to nie takie podejście do referendów było jednym z powodów waszej porażki w wyborach prezydenckich?

Nie przegraliśmy przez sześciolatki.

Chodziło o wnioski referendalne, które odrzucaliście.

Niby jakie? Chce pan powiedzieć o słynnym referendum w sprawie prywatyzacji Lasów Państwowych?! Jej nikt nie proponował.

Pamięta pani wasz pomysł na zmianę konstytucji?

Świetnie, że pan to mówi. Tam był właśnie zapisany zakaz prywatyzacji lasów!

Z furtką: „Chyba, że ustawa stanowi inaczej”. Czyli: damy wam po 500 złotych, chyba że ustawa powie, że to wy nam dacie.

Wie pan doskonale, że tu chodziło o szczególne przypadki, gdy trzeba zbudować autostradę, obwodnicę lub poprowadzić linię wysokiego napięcia. Tylko o to!

To się nazywa wywłaszczenie i już obowiązuje. Do tego nie trzeba było ruszać konstytucji.

Ale dlaczego pan mnie o to pyta?

Na chińskiego boga, przecież sama pani zaczęła rozmowę o lasach i wyszło na to, że pani znów nie wie, nad czym głosowaliście.

Doskonale wiem, ale jak pan chce, to możemy skończyć tę rozmowę.

I tak dalej, i tak dalej… Nieustannie dziwimy się, że politycy Platformy zgadzają się na rozmowy z Mazurkiem - ale cóż, oby tak dalej! :-)

lw