Inicjatywa Ryszarda Petru jest oczywistą próbą rozwalenia bądź osłabienia ruchu Pawła Kukiza

Fot. PAP
Fot. PAP

Przyspieszenie projektu Ryszarda Petru wynika z tego, że Paweł Kukiz nie chce powoływać żadnych struktur, do których ludzie wychowanka Leszka Balcerowicza chcieliby się wkręcić i je skręcić.

Ryszard Petru powołał stowarzyszenie Nowoczesna.Pl (quasi-partię), by zahamować przyrost poparcia dla Pawła Kukiza, a nawet zabrać mu część zwolenników. Głównym celem stworzenia tego establishmentowego do szpiku kości ugrupowania było udawanie, że jest ono antysystemowe. Wykorzystano fakt, że aż 40 proc. wyborców Pawła Kukiza, którzy poszli do urn, głosowało na Bronisława Komorowskiego, w tym przede wszystkim trzydziestolatkowie. A Ryszard Petru zaczął się prezentować jako jeden ze zbuntowanych spośród elektoratu Kukiza, choć jest oczywiste, że on nigdy by Pawła Kukiza nie poprał. Powstał więc polityczny zwierzoczłekoupiór, czyli establishmentowy twór antyestablishmentowy mający zwalczać prawdziwych entyestablishmentowców. To oczywiste kuriozum, ale całkiem sprytnie pomyślane. Tym bardziej że poza uderzeniem w Pawła Kukiza ma też być platformą ratunkową dla Platformy Obywatelskiej.

Część wyborców, przede wszystkim tych, którzy poparli Kukiza i tych nad tym się zastanawiających, można omamić mniej „nieprzewidywalną” wersją antysystemowości. I na coś takiego kreuje się Petru i jego współpracownicy, choć są tak antysystemowi jak ich patron Leszek Balcerowicz. Ale spora liczba drobnych przedsiębiorców, menedżerów czy ludzi sytuujących się w obrębie klasy średniej, przeważnie trzydziestolatków, może się na to nabrać. Przede wszystkim dlatego, że wiele jest w postulatach Ryszarda Petru libertarianizmu, bliskiego też sporej grupie zwolenników Kukiza. Przecież nawet prosystemowi libertarianie mają dość tego, co od prawie ośmiu lat robi PO. Petru, jego mentor Balcerowicz i tłuste koty establishmentu po cichu wspierające stowarzyszenie Nowoczesna.PL trafnie odczytują, że mamy w Polsce do czynienia z politycznym przesileniem. I inicjatywa Petru jest odgórną reakcją na to przesilenie. Między bajki można włożyć opowieści, że to inicjatywa w pełni oddolna i spontaniczna. Ona ma tylko taką udawać, bo inaczej nie trafiłaby do ludzi, których chce odebrać Pawłowi Kukizowi i jego ruchowi.

NowoczesnaPL jest mniej więcej tak oddolna i spontaniczna, jak PO była w 2001 r. A dodatkowo obie inicjatywy łączy to, że mają część tych samych sponsorów, patronów i - powiedzmy - „prowadzących”. Ci, którzy w tym projekcie pokładają jakieś nadzieje, nawet się nie muszą orientować, w czym naprawdę uczestniczą. I tak przecież było ze zwolennikami PO w latach 2001-2002. Sygnał jest taki, że skoro w polskiej polityce stare się rozpada, jest już nowa oferta: obok ruchu Pawła Kukiza właśnie inicjatywa Ryszarda Petru. Jest jeszcze lewicowy wehikuł podążający tym samym tropem, ale jest robiony tak nieprofesjonalnie, że szkoda czasu, by się nim zajmować. Realny jest Ruch Kukiza, ale na tyle nieokrzepły, że projekt Petru ma za zadanie pomieszać mu szyki. Z prostego powodu. Po jesiennych wyborach parlamentarnych Kukiz jako lider właściwie na pewno nie pójdzie na żaden układ z PO. Dlatego trzeba Kukiza do wyborów maksymalnie osłabić, żeby Platforma miała jakąś protezę dającą jej szansę utrzymania władzy. I taką protezą jest właśnie inicjatywa Petru, jakkolwiek on sam by się od tego nie odżegnywał, a jego zwolennicy nie byli tego nawet świadomi.

Petru nie tylko gra przeciw Kukizowi, ale także podwójnie dla PO. Po pierwsze, na co już powyżej wskazywałem, ma stworzyć jakąś formę satelity mogącego PO przyjść z pomocą po wyborach, jeśliby ten projekt przeczołgał się przez wyborczy próg. Po drugie, gdyby osłabienie Kukiza nie wyszło, a PO nadal się pogrążała, projekt Petru ma być nowocześniejszą wersją tego samego, czyli Platformą bis. Oczywiście upozowaną na coś antyplatformerskiego. Taka wersja mogłaby być uruchomiona krótko przed wyborami, gdyby notowania PO leciały na łeb, na szyję lub po wyborach, jeśli poparcie dla Platformy utrzyma się przynajmniej na poziomie 15-17 proc. Jeśli projekt Petru okaże się jedynym wehikułem, w którym da się przechować podstawowe interesy PO, nikt się nie będzie otwarcie do tego przyznawał. Ale przecież to te interesy będą decydować, a nie to, co mówią Petru czy wspierający go Balcerowicz. Tak to już działa, że są różne poziomu ściemy i różne grupy słupów oraz kukiełek skrywające tych, którzy naprawdę rozdają karty.

Wielu szczerych zwolenników projektu Ryszarda Petru może się nawet nie zorientować, kto i jak nimi manipuluje, wierząc, że o wszystkim decydują sami, a inicjatywa jest naprawdę antysystemowa, tyle że w wersji soft. Nie będą pierwsi i nie ostatni, którymi właściwi macherzy zawsze się instrumentalnie posługują. Takich ludzi nie zdziwi nawet to, że wszystkie mainstreamowe media zgodnie zadęły w trąby na cześć Ryszarda Petru, zanim on cokolwiek zbudował. Co jest oczywistym sygnałem, że mamy do czynienia z projektem w pełni systemowym, tyle że udającym antysystemowy. Przyspieszenie projektu Ryszarda Petru wynika zapewne z tego, że Paweł Kukiz nie chce powoływać żadnych struktur, do których ludzie wychowanka Leszka Balcerowicza chcieliby się wkręcić. A skoro nie ma się w co wkręcić u Kukiza, to trzeba powołać własne struktury i wysysać poparcie z elektoratu rockmana i polityka.

Oczywiście każdy ma prawo widzieć to wszystko naiwnie i prostodusznie, czyli nie dostrzegać drugiego i trzeciego dna, ale w polskiej polityce po 1989 r. prostodusznie i naiwnie nie działo się nic. Przynajmniej po tej stronie, po której stał establishment. I to niezależnie od masek oraz przebrań, w jakich w konkretnym czasie występował. Jestem jednak pewien, że Paweł Kukiz się na to nie nabierze, bo nie jest ani na jotę tak naiwny, jakim Petru, Balcerowicz i inni macherzy chcieliby go widzieć.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych