Pięć dni minęło od II tury wyborów prezydenckich a „efekt Dudy” nadal trwa. Równolegle, niestety, widać też inny efekt, obecny szczególnie mocno po stronie przeciwników zwycięzcy wyborów. Nazywam go „Bulem Dudy”.
O Boże, Saulski, teraz pewnie zaczniesz coś pleść o jakichś kwestiach psychologicznych, albo walniesz odległą skojarzeniowo dygresję, której sens wyjaśnisz dopiero na końcu, co? Owszem Szanowny Czytelniku, wszak znamy się nie od dziś.
Każdy kto posiada fejsbuka lub tłiter to widział: a to czarne, żałobne kwadraciki w miejsce zdjęcia profilowego, a to deklaracje dotyczące emigracji, a to żale lub autentyczny lęk osobników bardziej intelektualnie obciążonych, jakoby zwycięstwo spokojnego wykładowcy z Krakowa miało oznaczać stosy, rozstrzeliwania i drzewa uginające się pod drgającymi w ostatnich konwulsjach wyborcami Bronisława Komorowskiego. Gdy piszę ten tekst jest piątek, godzina 13:44: stosy nie płoną, na drzewach tylko liście, zaś cisza jest bardziej dojmująca niż przeszywający huk karabinowych serii.
Więc o co chodzi? Skąd ten strach? Skąd ta panika? Owszem – rozumiem ją, gdy werbalizowana jest przez osobników z władzą zblatowanych. To oni – goście, którzy w normalnym, wolnorynkowym kraju mogliby co najwyżej pobierać zasiłek, obawiają się najbardziej zdobytej dzięki obecnej władzy i zblatowaniu z nią pozycji. Rozumiem też rozmaitych, szemranych pożal się Boże „przedsiębiorców” (cudzysłów zamierzony, mający być rozróżnieniem między nimi a prawdziwymi, uczciwymi biznesmenami) – wszystkie kontrakty, skarbowe uniki i ogólny parasol, to wszystko zdaje się niknąć w oczach zastąpione przerażającą wizją uczciwej pracy i realnej konkurencji.
Ale nawet nie o to mi chodzi, te zjawiska inni publicyści opisywali już wielokrotnie i to lepiej ode mnie. Ja postaram się zrozumieć skąd ten strach u ludzi, mówiąc hasłowo, tak samo niszczonych przez tę władzę jak każdy obywatel. Dlaczego ludzie, których życie w Polsce PO jest pasmem udręk płaczą jakby właśnie nastał Armagedon?
Dlaczego przedsiębiorcy, tacy jednak uczciwi, uważają, że teraz przez „pomysły Dudy” wylądują na ulicy? (na marginesie – o finansowaniu tych rzekomo nierealnych obietnic znakomicie opowiedział Zbigniew Kuźmiuk – polecam:. Skąd, skąd ten cały strach i lęk, przed – zmianą?)
Odpowiedź, jak w przypadku wszystkiego tkwi w naszych głowach. Psychologia. Nie teoria gier, nie grube tomiszcza politycznych myślicieli, nie wreszcie historyczne nauki i świadectwa tylko psychologia rządzi jednostkami, społeczeństwami oraz przewodzącym im politykami. O tych ostatnich tutaj nie będę mówił – polecę w tej materii prace choćby Sławomira Kopera, który znakomicie ukazuje jak emocjonalność i rozmaite „sprawy rozporkowe” kierowały poczynaniami przywódców i polityków, bardziej niż racjonalna analiza i ocena własnych możliwości i sił. Tutaj skupmy się na, jak mawiają Amerykanie, little guys.
Otóż – pisałem o tym już kilkakrotnie. W psychologii istnieje coś takiego jak syndrom żony alkoholika. Biedna kobieta zaplątana w związek z podobnym degeneratem z czasem zaczyna się do chorej sytuacji przyzwyczajać, znosić krzywdę i upokorzenia. To nic innego jak reakcja obronna mózgu, psychiki, ratującej co się da w nienormalnej, szkodliwej sytuacji. Otóż – jeżeli badamy zachowania stadne i czytamy „Psychologię Tłumu” to i do tego tłumu należy też dodać zachowania anormalne. I takim właśnie zachowaniem jest nazwany już wcześniej Bul Dudy.
Pewna część społeczeństwa przyzwyczajona od lat do upokorzeń, rabunkowych podatków i wszelkich nadużyć wykształciła podobny odruch jak nieszczęsne żony alkoholików, to znaczy – paniczny lęk przed zmianą, przyzwyczajenie do szkodliwej nienormalności.
Tak jak żona alkoholika reaguje oporem, wręcz agresją wobec osób pragnących ją z zabójczego związku wyciągnąć, uratować, pomóc, tak nękany na każdym kroku przez państwo Polak reaguje na światło mogące zwiastować zmiany agresywnie. Andrzej Duda ma być więc jakimś zwiastunem klęsk i nieszczęść, albowiem niesie jedno – zmianę. Zmianę sytuacji do której jakoś się przecież przyzwyczailiśmy, jakoś w niej żyjemy.
Żonę alkoholika z czułością i zrozumieniem wysyła się po pomoc do psychologa, w skrajnym wypadku – gdy zniszczenia dla psychiki są już nieodwracalne – do psychiatry. Gdzie jednak odesłać przemielone społeczeństwo? Bo, proszę mnie zrozumieć, ja nie pałam jakąś pogardą wobec wyborcy PO, „leminga” czy jak tam go określimy.
Wręcz przeciwnie – mam do tej grupy spory szacunek, obejmuję ją ze zrozumieniem i czułością pomocnym ramieniem i mówię: „Spokojnie, cichutko, wszystko będzie dobrze”.
Arkady Saulski
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/254280-bul-dudy-pewna-czesc-spoleczenstwa-przyzwyczajona-od-lat-do-upokorzen-wyksztalcila-paniczny-lek-przed-zmiana
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.