Fundacja Pro - Prawo do życia opublikowała notatkę prasową związaną z dzisiejszymi wydarzeniami we Wrocławiu, w których udział brali wolontariusze Fundacji Pro - Prawo do życia.
Zdaniem tej pozarządowej organizacji, urząd miasta i policja gwałcą wolności obywatelskie:
Wolontariusze Fundacji Pro-prawo do życia nie zostali dziś wpuszczeni na debatę wyborczą z Bronisławem Komorowskim w Ossolineum we Wrocławiu. Spotkanie (o którym wiadomość podano na dwie godziny przed rozpoczęciem) zasilone zostało przez dowiezioną publiczność i nie było dostępne dla zwykłych obywateli.
Nie mogąc uczestniczyć w spotkaniu, dwóch działaczy fundacji stanęło więc na chodniku przed wejściem do gmachu i rozwinęło banner ze zdjęciem abortowanego dziecka i pytaniem „czy to dobry kompromis, Panie Prezydencie?”
Po niedługim czasie jeden z nich – dolnośląski koordynator fundacji Adam Brawata - odebrał telefon z Urzędu Miasta z zapytaniem, czy znajduje się pod Ossolineum. Gdy potwierdził, usłyszał, że do urzędu dzwoniła policja i że zostanie ukarany za tworzenie nielegalnego zgromadzenia.
Sytuacja jest absurdalna. Z jednej strony Bronisław Komorowski wyjeżdża w Polskę na spotkania, z drugiej - izoluje się szczelnie od obywateli. A ci, którzy chcą zobaczyć się z ubiegającym się o reelekcję prezydentem, są szykanowani przez urzędy i straszeni karami za nielegalne gromadzenie się.
Czego boi się Komorowski…?
Informacja, że „spotkanie (o którym wiadomość podano na dwie godziny przed rozpoczęciem) zasilone zostało przez dowiezioną publiczność i nie było dostępne dla zwykłych obywateli”, zasługuje na uwagę.
Agencje podawały bowiem, że „ubiegający się o reelekcję prezydent Bronisław Komorowski odwiedził, 19 bm. Wrocław, gdzie na dziedzińcu Zakładu Narodowego im. Ossolińskich spotkał się z mieszkańcami miasta”.
Może to i mieszkańcy, ale jak słyszymy, starannie dobrani.
Potwierdza to również relacja „Gazety Wrocławskiej”, zatytułowana „Bronisław Komorowski we Wrocławiu: Wstęp tylko dla swoich”:
Na wiecu pojawiło się kilkaset osób. Byli to głównie samorządowcy i działacze Platformy Obywatelskiej. W wydarzeniu nie mógł wziąć udział nikt przypadkowy, bo goście musieli być wpisani na listę. Działacze, jeszcze przed przyjazdem prezydenta powtarzali, że muszą z wielką energią przywitać Bronisława Komorowskiego, niektórzy nawet to ćwiczyli.
W podobnym tonie o sprawie informuje TVP Wrocław:
O żadnej spontaniczności mowy tu nie było. Na spotkanie z Bronisławem Komorowskim mogły się dostać tylko te osoby, które znalazły się na liście. – Chcemy zagrzać naszego prezydenta do walki w drugiej turze – tłumaczyli politycy Platformy Obywatelskiej. – Mieszkańcy są tu również dziś z nami, ale ci zaproszeni. Nie tylko działacze PO, ale także nasi sympatycy, członkowie komitetów poparcia. Zwykli mieszkańcy dziś, niestety, nie wejdą – mówiła Monika Wielichowska, poseł PO.
Czy reporterzy prorządowych stacji telewizyjnych poinformują jutro Polaków, że owo „spotkanie z mieszkańcami” było zwykłą ustawką?
Poniżej zdjęcia PAP z tego „spotkania spontanicznego inaczej”. Rzeczybwiście, sztuczność sytuacji aż bije po oczach.
Prej
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/245091-z-kim-spotkal-sie-komorowski-we-wroclawiu-dowieziona-publicznosc-nie-bylo-dostepne-dla-zwyklych-obywateli-boi-sie-polakow
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.