Joachim Brudziński: Nie lekceważymy Bronisława Komorowskiego. „Urzędujący prezydent jest groźnym przeciwnikiem dla Andrzeja Dudy”. NASZ WYWIAD

Fot. ansa/wPolityce.pl
Fot. ansa/wPolityce.pl

Niektórzy internauci bardzo trafnie próbują pokazywać postawę Bronisława Komorowskiego – publikują zdjęcia prezydenta w glanach i w bluzie z kapturem, z napisem „Jestem kukizowcem!”

— mówi portalowi wPolityce.pl Joachim Brodziński, poseł PiS.

wPolityce.pl: Kolejny sondaż daje Andrzejowi Dudzie wyższe poparcie, Bronisław Komorowski zalicza kolejną gafę, na co zwracają uwagę nawet mainstreamowe media. Czy już odczuł pan większą przychylność ze strony dziennikarzy głównych programów informacyjnych?

Joachim Brudziński (PiS): Przestrzegam tych wszystkich, którzy chcieliby uznać, że zmieniło się otoczenie medialne wokół Bronisława Komorowskiego i nagle w mainstreamowych mediach pojawił się obiektywizm. Otóż nie! Jest to w mojej ocenie bardzo świadoma taktyka na demobilizację elektoratu i działań Andrzeja Dudy. Mamy do czynienia z próbą wprowadzenia przekonania, zgodnie z którym Bronisław Komorowski już nie jest groźnym konkurentem, czy to w związku z debatą czy całą kampanią. Przestrzegam przed tego typu postawą, a szczególnie tych, którzy chcą się zaangażować i pomóc w kampanii Andrzeja Dudy.

Ma pan na myśli uśpienie czujności?

Z jednej strony – tak, a z drugiej – obniżenie oczekiwań wobec kampanii Bronisława Komorowskiego i samego kandydata, a wywindowania - Bóg wie jakich - oczekiwań wobec Andrzeja Dudy. Urzędujący prezydent dysponuje olbrzymim rezerwuarem, jeśli chodzi o możliwości mobilizacyjne i  w ogóle prowadzenie kampanii w ciągu ostatnich dni. Lekceważenie Bronisława Komorowskiego, lekceważenie jego sztabu, lekceważenie faktu, że Bronisław Komorowski przyjdzie na tę niedzielna debatę świetnie przygotowany, świetnie wyszkolony, wyposażony w olbrzymią wiedzę związaną z tym, że jest od 5 lat urzędującym prezydentem byłoby z punktu widzenia naszego kandydata i jego sztabu olbrzymim grzechem naiwności. Ta sytuacja jest niezwykle poważna i ostatnie dni kampanii będą decydujące. Jedyny plan, jakim dysponuje dziś sztab Andrzeja Dudy sprowadza się do dwóch słów: „pokora” i „praca”. Kolejność nie jest przypadkowa. Trzeba pokornie do samego końca bardzo ciężko pracować i nie lekceważyć Bronisława Komorowskiego. Euforię i radość zostawmy sobie na dzień po ogłoszeniu wyników wyborów. Daj Boże, żebyśmy mieli powody do takiej radości. Dzisiaj skupmy się na bardzo ciężkiej pracy.

Bronisław Komorowski podkreśla, że kilkanaście procent wyborców jest niezdecydowanych. Co zrobi Andrzej Duda, aby przekonać te osoby?

To kwestia elementarnej wiarygodności. Niektórzy internauci bardzo trafnie próbują pokazywać postawę Bronisława Komorowskiego – publikują zdjęcia prezydenta w glanach i w bluzie z kapturem, z napisem „Jestem kukizowcem!”, co oczywiście jest przerysowaniem, ale w ciekawy i humorystyczny sposób oddaje sytuację. Nie lekceważyłbym jednak możliwości mobilizacji twardego elektoratu Platformy Obywatelskiej, który pozostał w domach w czasie I tury wyborów. Od kilku dni jesteśmy świadkami rozpaczliwych prób polegających na chęci sprowokowania czołowych polityków Prawa i Sprawiedliwości do jakiejś nerwowej i gwałtownej reakcji. Chodzi o wzbudzenie tych emocji, których twarzą jest nie kto inny, jak pan Andrzejek Hadacz, chciałoby się powiedzieć – sztabowiec Bronisława Komorowskiego. To osoba, która  co i rusz pojawia się u boku prezydenta, ściska go, całuje, poklepuje i właśnie ją Platforma Obywatelska perfekcyjnie użyła w 2011 roku do tego, aby zmotywować Polaków do pójścia na wybory.

Czy pana zdaniem to celowe działanie? Hadacz jeszcze pod koniec ubiegłego roku pokazał się również na konferencji PiS-u…

Ten człowiek w 2011 roku wystąpił w spocie „Oni pójdą na wybory”. Dzisiaj ten człowiek jest u boku Bronisława Komorowskiego. To bardzo charakterystyczne i pozwala przypuszczać, w którym kierunku pójdzie ta kampania wyborcza w ciągu ostatnich dni. Z jednej strony Bronisław Komorowski będzie się przedstawiał jako prezydent dialogu czy – jak słyszymy - prezydent wolności,  a z drugiej strony będziemy mieli do czynienia z próbą wywołania awantury i kryzysu, a także wzbudzenia poczucia zagrożenia, straszenia Prawem i Sprawiedliwością, ale również obniżania oczekiwań wobec Bronisława Komorowskiego i wzbudzania przekonania, że Bronisław Komorowski jest niegroźny. Jeszcze raz podkreślam, że urzędujący prezydent jest groźnym przeciwnikiem dla Andrzeja Dudy. Bronisława Komorowski jest niezwykle zdeterminowany do tego, żeby wygrać. Całe zaplecze, które stoi w tej chwili za prezydentem Bronisławem Komorowskim, ze wszystkimi zasobami, jakie w tej chwili posiada, jest ukierunkowane na to, żeby te wybory wygrać. Dlatego jeszcze raz przestrzegam: nie chwalmy dnia przed zachodem słońca, nie świętujmy, tylko bardzo ciężko pracujmy. Na pewno właśnie to chce robić sztab Andrzeja Dudy.

Jednak do tej pory kampania negatywna prowadzona przez sztab Bronisława Komorowskiego nie przyniosła oczekiwanego rezultatu prezydentowi…

Będą wyciągane kolejne prowokacje. Będziemy świadkami stosowania innych metod sprawdzania, co zaskoczy. Dlatego: róbmy swoje, bardzo ciężko pracujmy! Ja mogę zapewnić tylko o jednym: Andrzej Duda jest człowiekiem niezwykle skromnym, niezwykle pokornym, ale również niezwykle pracowitym i zdeterminowanym, żeby te wybory wygrać. Kandydat PiS na prezydenta jest ostatnią osobą, która chciałaby zlekceważyć swojego konkurenta. Zapewniam, że nie lekceważymy Bronisława Komorowskiego. Mamy świadomość, że trudna debata, która jest przed nami będzie debatą bardzo ciężko do wygrania, ale jesteśmy zdeterminowani, żeby wygrać.

Rozmawiał Aleksander Majewski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych