Ryszka: Zamkniętej kopalni nie można uratować. PO niszczy wszystko na swojej drodze. NASZ WYWIAD

Czytaj więcej Subskrybuj 50% taniej
Sprawdź
fot: ryszka.com
fot: ryszka.com

Jedno miejsce pracy w polskim górnictwie, przekłada się na cztery miejsca pracy w sektorach przyległych.

mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Czesław Ryszka, były poseł i senator PiS, kandydat do senatu w lutowych wyborach uzupełniających na Śląsku.

wPolityce.pl: Jak pan ocenia działania rządu PO-PSL, który w ramach pomocy polskiemu górnictwu będzie likwidował polskie kopalnie?

Czesław Ryszka: Obserwujemy stary scenariusz, który realizowany jest na przykładzie całego polskiego przemysłu, który stale jest zwijany i likwidowany. To co się wyrabia z górnictwem jest skandalem. Rząd nic nie robi, tylko wiele obiecuje. Donald Tusk, czy Ewa Kopacz tylko spotykali się z górnikami, teraz rządowe delegacje bez pełnomocnictw chcą się spotykać ze związkami zawodowymi, jednak takie rozmowy nie niosą za sobą żadnych skutków. Rząd się stara? Nie, po prostu na koniec stosuje radykalne cięcie w postaci likwidacji, lub sprzedaży za bezcen.

Czy zlikwidowaną kopalnię można otworzyć ponownie?

Z tym jest problem. Górnicy doskonale wiedzą, że zamknięcie kopalni wiąże się z tym, że już nigdy nie zostanie otworzona. To śmierć tego zakładu, ponieważ wszędzie wdziera się woda, przestają być sprawne przepływy wentylacyjne itd. Platforma Obywatelska działa więc w sposób typowy dla siebie – niszczy wszystko, co w Polsce może dobrze funkcjonować.

A czy te kopalnie mogą dalej funkcjonować nie przynosząc strat?

Myślę, że cztery kopalnie, które obecnie są najbardziej narażone na likwidację obronią się i będą działały dalej. Tylko jest jeden warunek – potrzebny jest plan, który pomoże im funkcjonować. A można tak działać. Wystarczy spojrzeć na kopalnie „Silesia” w Czechowicach-Dziedzicach, która jest w prywatnych rękach i dobrze funkcjonuje. Gdyby rząd PO-PSL miał myślenie pro-państwowe – zrobiłby wszystko, żeby państwowe przedsiębiorstwo dobrze funkcjonowało.

Rok temu ówczesny premier Donald Tusk zapowiadał powrót do wspierania polskiego węgla. Jak na przestrzeni czasu ocenia pan realizację tej deklaracji przez rząd?

Nic się nie zmieniło, ponieważ cały czas mówiliśmy o węglu, który spływa do Polski z Rosji, lub z innych krajów. W tej chwili rząd mówi, że nie może zamknąć importu z Rosji, bo surowiec przyjdzie z Niemiec. To oznacza kompletną bezradność. Tak mówią ludzie, którzy nie mają pomysłu jak rozwiązać problemy polskiego górnictwa.

Ale polski węgiel jest droższy.

To wynika z kilku kalkulacji. Proszę pamiętać, że nasz surowiec jest straszliwie opodatkowany, co powoduje obecny paradoks – polski węgiel jest droższy od tego wydobywanego i przywożonego z Rosji. Rząd drenuje górnictwo wieloma podatkami i daninami, które wchodzą w cenę węgla. Proszę zwrócić uwagę, że dzięki temu dobrze zarabia się na sprzedaży prądu, bowiem podatki są scedowane (jak akcyza, podatek od nie wyrobisk ziemnych) na sprzedawany węgiel do elektrowni, a nie wytwarzania prądu. Wystarczyłoby o połowę zmniejszyć podatki, a wszystko funkcjonowałoby zupełnie inaczej, sprzedaż węgla mogłaby się opłacać.

Popiera pan protestujących górników?

Oczywiście, że popieram i solidaryzuje się z nimi. Rząd musi im pomóc. Jedno miejsce pracy w polskim górnictwie, przekłada się na cztery miejsca pracy w sektorach przyległych. Koniec, końców kilkaset tysięcy rodzin może zostać na lodzie.

Jak pan ocenia słowa wicepremiera i ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego, który w kontekście problemów w polskim górnictwie, powiedział w czasie ostatniej w Indiach, że polski rząd jest zainteresowany budowaniem kopalni na tamtejszym rynku?

W śląskiej prasie pisze się, że w okolicach Mysłowic-Brzezinki ma powstać prywatna kopalnia. Czyli na terenie, gdzie niby działalność kopalni jest nierentowna, ktoś chce zainwestować pieniądze? Zatem likwiduje się państwowe zakłady, żeby ktoś mógł postawić prywatny biznes. Szkoda, że w rządzie brakuje myślenia o państwie, o przyszłości Polaków. Lepiej wydać pieniądze w Indiach, niż zadbać o swoje na miejscu.

Rozmawiał Łukasz Żygadło

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych