Radny Pragi Południe zgłosił policji i Państwowej Komisji Wyborczej, że w urzędzie dzielnicy doszło do naruszeń kodeksu wyborczego i kodeksu karnego. - Sprawa zostanie przekazana prokuraturze - informuje policja, która przesłuchuje świadków i zbiera materiały dowodowe.

O chaosie panującym na Pradze Południe w związku z wyborami - informował portal TVN Warszawa. Jak twierdzili świadkowie głosy przewożone były w niezabezpieczonych kartonach, a porozrywane worki z głosami walały się po ziemi przed urzędem dzielnicy.

Złożono stosowne zawiadomienie do Państwowej Komisji Wyborczej, na Policję i Straż Miejską. Opisywane przez prasę gorszące sytuacje jakie miały miejsce w Urzędzie muszą zostać zbadana przez organy ścigania

-– napisał w mailu do redakcji radny Dariusz Lasocki. Dodał, że sytuacje do jakich doszło na Pradze Południe są niedopuszczalne.

Naruszają kodeks wyborczy i z dużym prawdopodobieństwem kodeks karny, urzędnicy zaś - naszym zdaniem - nie dopełnili swoich obowiązków o których wiedzieli od 4 lat

—– informuje radny. Dodał, że policja podjęła natychmiastowe czynności i „dokonała oględzin w urzędzie w tym również sprawdzenia śmietników i miejsc gdzie składowane są opady”.

Policja potwierdza:

Wpłynęło do nas zawiadomienie na temat worków z kartami do głosowania, które miały być pozostawione bez nadzoru. Wykonujemy czynności sprawdzające. Przesłuchujemy świadków i zbieramy materiały dowodowe. Sprawa będzie przekazana do prokuratury

-– powiedziała Joanna Węgrzyniak rzeczniczka policji na Pradze Południe.

ansa/TVN Warszawa