Jakie tytuły są prenumerowane w ministerstwie? W odpowiedzi proszę podać liczbę egzemplarzy dla każdego z tytułów.

Jakie kwoty wydatkowało ministerstwo na ogłoszenia i komunikaty w prasie, telewizji oraz portalach internetowych w roku 2013?

— z takimi pytaniami do wszystkich resortów, a także do Kancelarii Prezesa rady Ministrów zwrócili się posłowie z parlamentarnego zespołu ds. obrony wolności słowa.

Z raportu wynika, że ministerstwa i kancelaria premiera wydały na ogłoszenia i informacje w mediach blisko 25 mln złotych. To mniej niż poprzednich trzech latach, ale podliczając ostatnie sześć lat, własnie taka jest średnia.

Przewodniczący zespołu, poseł Adam Kwiatkowski powiedział, że raport za 2013 rok jest publikowany tak późno ponieważ bardzo trudno było uzyskać informacje z ministerstw.

To zadziwiające, bo przecież chodzi o informacje nt. pieniędzy publicznych. Wydawało nam się, że w takim przypadku nie powinno być problemu z odpowiedziami, niestety, nie zawsze spotykaliśmy się ze zrozumieniem. Nasza korespondencja z niektórymi resortami trwała kilka miesięcy, a i tak nie wszędzie uzyskaliśmy odpowiedzi na wydawałoby się proste pytania

— opowiada poseł Kwiatkowski. Np. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przesłało skserowany raport za lata ubiegłe, a do resortu Edukacji Narodowej posłowie zwracali się aż czterokrotnie. To zastanawiające, bo właśnie MEN na informacje i reklamy prasowe wydał w 2013 roku najwięcej, prawie 5,5 mln zł.

Kolejne plansze raportu nie są zaskoczeniem dla tych, którzy znają podsumowanie lat ubiegłych. W latach 2008 - 2013 najwięcej pieniędzy na ogłoszenia i komunikaty w dziennikach popłynęło do Gazety Wyborczej. To kwota blisko 7 milionów złotych. Sam 2013 rok to także „sukces” Wyborczej, która zgarnęła pomad 54 proc. tortu reklamowego.

W zestawieniu jest tylko kilka tytułów, oznacz to nie mniej, nie więcej to, że do innych mediów nie popłynęła ani złotówka. **Po raz kolejny potwierdza się nasza teza, że czytelnicy innych gazet, głównie katolickich i prawicowych są w jakiś sposób wykluczeni i pozbawieni informacji oraz oficjalnych ministerialnych komunikatów, które powinny przecież dotrzeć do wszystkich”

— komentuje poseł Jan Dziedziczak, wiceprzewodniczący zespołu.

Rządowe pieniądze za reklamy i komunikaty płyną także w ostatnich latach szerokim strumieniem do „zaprzyjaźnionych” z władzą tygodników i stacji telewizyjnych. Polityka i Newsweek oddają tylko niewielką pulę reklam tygodnikowi Wprost, dosłownie szczątkowo dzielą się z Tygodnikiem Powszechnym (i to dopiero od 2013 roku).

Inne, o wiele bardziej popularne prawicowe i katolickie pisma wydają się być niezauważane przez państwowych reklamodawców

— komentuje te wyniki poseł Adam Kwiatkowski.

Nowością w tegorocznym raporcie jest zestawienie danych nt. prenumeraty dzienników i tygodników ogólnopolskich. Na czele tego rankingu jest „Rzeczpospolita”, której do ministerstw i KPRM codziennie rozsyłanych jest 581 egzemplarzy. Niewiele mniej w resortach prenumeruje się Dziennika Gazety Prawnej (524 egz./dzień) i Gazety Wyborczej (500 egz./ dzień).

Z tego tytułu na konto wydawcy „Rz” trafiło w 2013 roku ponad 400 tys. złotych publicznych pieniędzy. Gazeta Wyborcza zarobiła blisko 230 tys. naszych pieniędzy. Zestawienie dzienników zamykają Nasz dziennik (17,5 tys. rocznie) i Gazeta Polska Codziennie (9,7 tys. zł rocznie!), co pokazuje preferencje w wydawaniu pieniędzy na prasę w resortach rządy PO-PSL.

Jeszcze większą dysproporcję widać w segmencie ogólnopolskich tygodników opinii. Za prenumeratę przez ministerstwa i kancelarię premiera ponad ponad 56 tys. złotych w 2013 roku zarobił wydawca Polityki, a ponad 40 tysięcy wydawcy Wprost i Newsweeka. Daleko w tyle zestawienia są wciąż rosnący w siłę tygodnik „wSieci”czy poczytne tygodniki katolickie „Gość niedzielny” czy „Niedziela”.

Podsumowując prezentację raportu poseł Jan Dziedziczak zauważył, że bardzo wyraźna jest zależność między wielkością zarobku mediów, a ich „życzliwym stosunkiem” do władzy.

Należy jednak zadać pytanie, czy te media są życzliwe dla rządu, bo dostają od niego pieniądze, czy dostają pieniądze, bo są życzliwe? Obydwie ewentualności są dla rozwoju polskiej demokracji bardzo złe

— zauważa poseł Jan Dziedziczak.

Raport został opracowany na podstawie oficjalnych odpowiedzi na zapytania poselskie. Każda nadesłana odpowiedź została podpisana przez urzędnika w randze co najmniej sekretarza stanu w danym resorcie.

Marcin Wikło