Sądząc po relacjach mediów męt-streamu, wszyscy Polacy-Europejczycy padali sobie wczoraj w objęcia, łkając ze wzruszenia, ze dumy, z nadciągającej tęsknoty. Bo nasz Donald wstępuje w europejskie niebo, a raczej jest w(to)niebowzięty.
Nawet opozycja jakoś przycichła, mrucząc, że to jednak jakiś sukces, a Polacy tak kochają międzynarodowe sukcesy, mało ich mają, więc niech się trochę pocieszą…
To niebezpieczny ton, bo znaczy, że Donald Tusk swą funkcję zawdzięcza swym przymiotom i działaniom, które pochwalamy i które chcemy stawiać za wzór. A jest dokładnie odwrotnie. Naszym bohaterem jest Kukliński, a nie Kuklinowski.
Ja się cieszę. Wczoraj rzeczywiście był piękny dzień: prezydent przyjął dymisję premiera Tuska - najbardziej szkodliwa postać polskiej polityki ostatniego ćwierćwiecza przestaje rządzić Polską. Mimo, że szkodliwa sitwa PO-PSL pozostaje przy władzy, to jednak piękna chwila.
Niechże Donald Tusk w tej swej upragnionej Brukseli bryluje, niech otwiera, wygłasza, zamyka, podpisuje i intensywnie udaje, że cokolwiek znaczy. Może być w tym świetny, jak świetny był w udawaniu, że działa dla dobra Polski i Polaków.
Jego role stara i nowa mają podobieństwa i różnice. Udając polskiego premiera, Donald Tusk na każdym polu konsekwentnie szkodził Polakom, redukując Polskę do roli bezwolnej i pustoszonej peryferii. W Brukseli nadal wykonywać będzie ciche polecenia Angeli Merkel, tym razem po to, by Unia coraz sprawniej stawała się wehikułem wiozącym Niemcy ku pozycji ściśle współdziałającego w Moskwą supermocarstwa.
W Polsce rozpętał Tusk niespotykaną od czasów stalinizmu kampanię nienawiści do swych politycznych oponentów. Był jednak w tej nienawiści od stalinowców skuteczniejszy, bo naprawdę podzielił polski naród. W Unii obowiązują jednak pewne polityczne standardy, nie będzie więc mógł Tusk na oponentów towarzysza Putina szczuć tak, jak robił to w Polsce.
Prawo i Sprawiedliwość zapowiada audyt tych 7 lat. Oby jak najbardziej dokładny, oby dokonania premiera Tusk zostały jak najrzetelniej zbadane, opisane i rozliczone zgodnie z prawem i polską racją stanu. Oby idąca do władzy partia opozycyjna nie zastosowała zasady „problem już się rozwiązał”. On się nie rozwiązał, on trwa, a naprawianie szkód poczynionych przed Tuska będzie trudne, długotrwałe, wymagające determinacji i konsekwencji. Zaniechanie tej naprawy w jakimkolwiek aspekcie będzie groźne jak gangrena.
„…mój rozum, serce i myśli wciąż będą biało-czerwone” – mówił wczoraj ponoć naprawdę wzruszony Donald Tusk. „Wciąż” czy raczej – „wreszcie” biało-czerwone?
Każdy ma szansę naprawy uczynionego zła, ale przez te 7 lat, a chyba znacznie dłużej, ani rozum Tuska, ani serce, ani myśli nie były biało-czerwone. Znacznie lepiej określa go inna wypowiedź, gdy na pytanie Tomasza Lisa o ambicje w nowej roli odpowiedział zaskakująco szczerze:
Poprzeczkę ustawia życie, a nie ambicje poszczególnych ludzi.
Tak oto Donald Tusk pojmuje rolę przywódcy. Jako skrajny oportunizm. Jego ustawiającym mu poprzeczkę „życiem” jest być poklepywanym przez imperatora. Niech więc sobie poużywa.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/213543-wniebowstapienie-donalda-nie-to-najbardziej-szkodliwa-postac-polskiej-polityki-przestaje-rzadzic-polska
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.