70 lat temu, 1 sierpnia 1944 r., rozpoczął się największy zryw niepodległościowy w okupowanej przez Niemców Europie. Owe 63 dni chwały przeszły do historii jako Powstanie Warszawskie, będąc dramatyczną próbą zbrojnego ocalenia Polski przed zbliżającą się do stolicy Polski okupacją sowiecką.

Od ponad pół wieku w sens bohaterstwa żołnierzy Armii Krajowej kazały nam wątpić różne środowiska -– publicyści emigracyjni, polscy komuniści, propaganda niemiecka, Rosjanie, czy współczesna lewica na czele z „Gazetą Wyborczą”. Co ciekawe, wśród osób podzielających tę narrację znajdują się również pisarze chcący uchodzić za niepodległościowych, czy politycy pozornie prawicowi, jak Janusz Korwin-Mikke. Niestety do czasów obecnych wielu Polaków nie rozumie bądź nie chce rozumieć, że dla akcji powstańczej wówczas nie było żadnej alternatywy.

Łatwo jest z dzisiejszej perspektywy oceniać decyzję sprzed 70 lat oraz dowództwo, które musiało ją podjąć. W tamtej rzeczywistości pozostawało pogodzić się z nadejściem Armii Czerwonej i z nową okupacją, bądź podjąć walkę o zachowanie ciągłości powojennego państwa polskiego z II Rzeczpospolitą. Staliśmy przed wyborem próby przywrócenia legalnej władzy Państwa Podziemnego poprzez jego Delegaturę na Kraj, bądź zezwolenie na przejęcie państwa przez komunistyczny Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego.

Finałem Powstania miało być wkroczenie do stolicy Armii Radzieckiej, która ze względów strategicznych planowała szybkie zajęcie Warszawy. AK -– jako gospodarz — miało powitać Sowietów, będąc przecież reprezentantem legalnego rządu emigracyjnego. Trudno było przypuszczać, że wbrew logice wojennej Stalin zawiesi dotychczasowy plan działania, licząc na wykrwawienie się powstańców.

Jak wyglądałaby Polska, gdyby decyzja o Powstaniu nie zapadła? Konsekwencje bojkotu przez polskich mężczyzn zarządzenia gubernatora Fischera mogłyby doprowadzić do rozbicia podziemnych struktur „stojącej z bronią u nogi” Armii Krajowej, zaś nasilające się represje wobec ludności Warszawy skończyłyby się prawdopodobnie niekontrolowanymi przez Państwo Podziemne spontanicznymi walkami z Niemcami. Na ich czele mogliby stanąć komuniści, którym pomogłaby zbliżająca się Armia Czerwona.

Wszystko wskazuje na to, iż Powstanie Warszawskie ocaliło Polskę przed późniejszym przekształceniem w republikę radziecką. Gdyby legalne II RP podjęły inną decyzję, nasz kraj zostałby prawdopodobnie bezpośrednio przyłączony do Związku Sowieckiego. Konsekwencje takiego biegu wydarzeń byłyby dramatyczne.

Niezależnie od debat historycznych, dalsze powtarzanie tez o „bezsensie” Powstania to działanie niebywale szkodliwe dla naszej polityki historycznej. Przyłączanie się w ten sposób do propagandy niemieckiej, zgodnie z którą za zniszczenia w Warszawie odpowiadają także wywołujący walkę Powstańcy, jest bardzo nierozsądne. Nie zapominajmy, iż w te same tony uderzają także Rosjanie, zdaniem których Powstanie było niepotrzebne wobec „wyzwalania” Polski przez Armię Czerwoną.

Apeluję do wszystkich Polaków dobrej woli, którzy dali się omamić antypowstańczą propagandą, rozpoczętą jeszcze przez Sowietów i polskich komunistów -– zrozumcie, że wówczas nie można było inaczej.