25 lat „wolności”. Dokładnie tyle, ile potrzeba na przeprowadzenie ideologicznego przewrotu. Zaplanowana przed laty strategia, rozpisana precyzyjnie na 4 etapy, przebiega w Polsce wyjątkowo sprawnie. Afera podsłuchowa, obnażająca skrajną degrengoladę rządu Donalda Tuska, dowodzi że powoli zbliżamy się do końca. Ostatni etap tajnej wojny to przejęcie władzy w rozregulowanym politycznie kraju przez siły, których naród nigdy z własnej woli by nie wybrał.

Świętowanie ćwierćwiecza wolności w kontekście afery podsłuchowej wygląda wyjątkowo żałośnie. Rząd Donalda Tuska działający jak mafijna sitwa, przyspawana układami scalonymi do politycznych stanowisk, z własnej woli nie zejdzie z krzeseł. Tak jak siłą, podstępem i propagandową manipulacją przejęła władzę w Polsce, tak za pomocą tych samych środków będzie ją trzymać. Warto przy każdej kolejnej odsłonie rozgrywającej się afery przypominać wygenerowaną sztucznie kilka lat temu aferę z taśmami Beger. Choć sprawa ta nie miała najmniejszego wpływu na dobro państwa, a była jedynie zagrożeniem partyjnym dla PO, nagonka medialno-polityczna doprowadziła do upadku władzy PiS. Co mówił wtedy premier?

Jak widać, nie miał problemu z odróżnieniem dwóch rzeczywistości: treści nagrań i osoby która nagrała rozmowę. Traktował ją zresztą w kategoriach „posłańca prawdy”, bo przecież ujawniła mechanizm dogadywania się PiS-u z Samoobroną. Nikogo nie interesował też podsłuchujący, który kilka miesięcy temu nagrał rozmowę posła PiS – Tomasza Kaczmarka z byłym mężem jego partnerki. Liczyła się jedynie treść rozmów, która miała pogrążyć PiS. Teraz skompromitowani politycy o kulturze trzeciorocznych gimnazjalistów i gangsterskiej mentalności, lansowani są na mężów stanu, zaatakowanych przez zorganizowane struktury przestępcze. Panika rządu jest coraz większa. Część prorządowych mediów, uwikłanych w ten brudny układ, nadal próbuje łagodzić konflikt medialną czapą. Mimo to… szambo wybiło!

Pseudowolność zawsze prowadzi do zniewolenia. Wystarczy prześledzić strategię przejęcia demokratycznego państwa rozpisaną precyzyjnie przez sowietów na potrzeby osłabienia Stanów Zjednoczonych. Tomas Schuman, były agent KGB, doskonale wyszkolony w najlepszych sowieckich szkołach, przez lata zajmował prestiżowe stanowiska w pionie eksportowej propagandy. Urabiał zagranicznych dyplomatów jako dziennikarz. Dopiero w roku 70., gdy w czasie pobytu na placówce w Indiach odkrył sowieckie zbrodnie, zbiegł do Kanady i porzucił starą tożsamość Jurija Biezmienowa. W latach 80. wygłosił w USA serię wykładów i wydał szereg publikacji nt. sowieckiego planu dywersyjnego. Strategię „Wojny bez walki”, o której mówił Amerykanom Schuman, opisałam szczegółowo w książce „PUŁAPKA GENDER. Karły kontra orły, czyli wojna cywilizacji”. Prześledzenie jej w kontekście ideologii gender, która jest jedynie elementem ogromnej i spójnej strategii, zupełnie zmienia patrzenie na wiele spraw.

Przebieg operacji przewrotu ideologicznego rozplanowany na cztery etapy:

  1. DEMORALIZACJA – trwająca 15–20 lat,
  2. DESTABILIZACJA (2–5 lat),
  3. KRYZYS (2–6 miesięcy),
  4. NORMALIZACJA – zaprowadzenie porządku na nowych warunkach.

ETAP DEMORALIZACJI wymaga czasu, niezbędnego do przeprowadzenia gruntownej reedukacji co najmniej jednego pokolenia. Działania przebiegają niemal bezszelestnie. Dywersant uważnie wsłuchuje się w społeczne nastroje i skrupulatnie wyłapuje negatywne tendencje. Potem umiejętnie je podsyca, a gdy się nasilają, czyni z nich siłę do pokonania wroga. Bezcenni są tutaj „pożyteczni idioci” i „agenci wpływu”, ulokowani w mediach, w edukacji, w strukturach władzy państwowej, a nawet w strukturach religijnych. Wszystko po to, aby jak najskuteczniej osłabić kondycję moralną, intelektualną i fizyczną społeczeństwa.

Uwaga dywersantów skupiona jest na trzech wiodących obszarach:

— obszarze idei (religia, edukacja, media, kultura),

— obszarze struktur państwowych i społecznych,

— obszarze życia rodzinnego i społecznego.

Pierwszy to klucz do przemiany ideologicznej. Jego celem jest rozmiękczenie dogmatów religijnych, odebranie autorytetu Kościołowi, rozrzedzenie edukacji poprzez stworzenie nauczania pozornego, wynaturzenie kultury, zniszczenie struktur życia społecznego i zastąpienie tradycyjnych instytucji czy organizacji społecznych nowymi. W miejsce rodziny mają się pojawić sztuczne twory wychowawczo-kontrolne, jak choćby pracownik socjalny. Narodową wspólnotowość mają z kolei wyprzeć organizacje pożytku publicznego, które pod pozorem oddolnych inicjatyw będą dławić prawdziwie obywatelski głos narodu. Wszystko po to, aby odebrać ludziom inicjatywę, pozbawić ich odpowiedzialności, zagłodzić drzemiący w sercach zew obywatelskiej jedności, zniszczyć naturalnie istniejące więzi społeczne. Jednocześnie następuje przekazywanie kompetencji organów władzy państwowej w ręce prywatnych grup, często będących klikami interesów. Bezmienow wyraźnie akcentuje tutaj pozycję mediów, które mimo braku kontroli społecznej mają monopol na kształtowanie opinii publicznej.

Tak oto przy aktywnym udziale mediów i wprowadzaniu w struktury władzy sztucznych tworów oraz niekompetentnych urzędników następuje powolna erozja państwa. Równocześnie podejmowane są starania, by skompromitować wymiar sprawiedliwości, podważyć zaufanie do instytucji mających chronić obywateli i stać na straży prawa oraz porządku publicznego. Zniszczeniu mają ulec także tradycyjne relacje pomiędzy pracownikiem a pracodawcą.

Na etapie demoralizacji ważne jest też tworzenie mechanizmu niezaspokojonych potrzeb. Doskonale pomagają w tym media, agencje reklamowe, grupy biznesowe, przekonując konsumentów, że wszystko, co proponują, jest absolutnie niezbędne do życia. Mechanizm ten łatwo wykorzystać do szerzenia ideologii posługującej się wypracowanymi na nowo pojęciami kluczami, wobec których „nowy obywatel” nie może przejść obojętnie.

Jak rozpoznać, że zainfekowane społeczeństwo osiągnęło stan demoralizacji? Po tym, że nic nie działa tak, jak powinno. Ludzie nie umieją odróżnić dobra od zła, właściwego od niewłaściwego, sprawy istotnej od banału. Ich procesy myślowe przebiegają po torach wyznaczonych przez inżynierów społecznej manipulacji, a relatywizm staje się nadrzędną kategorią poznawczą i moralną. Wskazanym przez Bezmienowa papierkiem lakmusowym demoralizacji jest sytuacja, w której osoba duchowna samodzielnie podważa zasady wiary, relatywizuje je, wykazuje się niezdrowo pojętą tolerancją, używa eufemizmów, ucieka od zdecydowanych sądów.

ETAP DESTABILIZACJI ma na celu całkowite rozregulowanie relacji społecznych, instytucji i organizacji. Jak tego dokonać? Wystarczy uwolnić działanie aktywnych czynników negatywnych, umiejscowionych w strukturach społecznych. Same zdestabilizują swój kraj. Należy dodatkowo wszcząć strategię budowania wrogów i podgrzewać atmosferę ustawicznej walki. Następuje radykalizacja stosunków społecznych na wszystkich poziomach życia: gospodarczym, politycznym, społecznym. Podburza się jedne grupy przeciwko drugim, by zniszczyć relacje społeczne, pracownicze, rodzinne, sąsiedzkie. W efekcie mamy w przekazach medialnych Polskę kroczącą zgodnie za czekoladowym orłem przy boku prezydenta i Polskę „faszystowską”, która maszerując z biało-czerwonymi sztandarami, podpala tęczowy symbol środowisk homoseksualnych, ustawiony pokojowo w centrum Warszawy. Mamy Polskę podzieloną na sektę smoleńską i sektę pancernej brzozy oraz Kościół rozdarty pomiędzy część toruńską a łagiewnicką. Oczywiście każdy z tych podziałów ma swoje głębokie uzasadnienie w konkretnych faktach. Warto jednak przy okazji zdać sobie sprawę, dlaczego rozłamy te są tak pieczołowicie eksponowane w mediach przez rozlicznych „ekspertów” i jakim celom owa ekspozycja ma służyć.

Na etapie destabilizacji walka staje się wartością. Istotne jest, by zajęła jak największe przestrzenie życia, dlatego skutecznie budowane są barykady pomiędzy dziećmi a rodzicami, między uczniami a nauczycielami, między wiernymi a duchownymi. Zabieg ten ma służyć zwalczaniu autorytetów. Kategoria walki wybija się na pierwszy plan także w sferze prawa i porządku publicznego. Sprawy, które dotąd rozstrzygano pokojowo i zgodnie z prawem, teraz przekazywane są sądom. Nowy zantagonizowany układ sił przedstawiany jest przez media jako zjawisko normalne. Na wyższym etapie zaawansowania działań media stają w opozycji do całego społeczeństwa, dając mu poczucie wyobcowania.

ETAP KRYZYSU to czas uaktywniania uśpionych agentów. Zostają przywódcami rozmaitych grup, zajmują wpływowe stanowiska, są osobami publicznymi, celebrytami, ekspertami, a w fazie kryzysu aktywnie włączają się w proces polityczny, często goszcząc w mediach. Ich obecność zostaje wzmożona do tego stopnia, że otumaniony odbiorca przyjmuje ich przekaz jako jedynie wiarygodny.

Nie wiedzieć skąd, jak na gwizdek, pojawiają się na przykład homoseksualiści. Żyli sobie w spokoju przez naście czy dziesiąt lat, a teraz nagle czują potrzebę coming outu, opowiedzenia swojej historii publicznie. Kwestia aktywności seksualnej, która kiedyś była sprawą intymną, teraz staje się kwestią polityczną

-– wskazuje Schuman. Zwraca przy tym uwagę na metody działań aktywistów odwołujących się do potrzeby uznania i poszanowania praw człowieka. W realiach demokratycznych podsycają atmosferę walki i rozpętują zamieszki, przewodząc grupom ludzi uczestniczących w starciach z policją. Linia podziału nie ma najmniejszego znaczenia, ważne, by było starcie grup.

Etap kryzysu to faza, w której legalne organa władzy państwowej przestają należycie funkcjonować. Do struktur społecznych wpuszczane są wówczas ciała obce w postaci samozwańczych grup eksperckich. Jak wyjaśnia Bezmienow, to ci sami, którzy na etapie demoralizacji wchodzili w struktury władzy i sterowali opinią publiczną.

Jeśli trzy poprzednie etapy przewrotu ideologicznego przebiegły zgodnie z założeniami, zdolność obywateli do samodzielnego myślenia jest już tak nadwyrężona, że można im wmówić wszystko. Społeczeństwo jest ponadto zmęczone nieudolnością władzy i życiem w rozmontowanych strukturach. Jest rozdrażnione i wycieńczone ciągłymi konfliktami i walką. Pragnie silnego przywódcy, który stanie u sterów władzy i zaprowadzi ład. W atmosferze oczekiwania na cud nagle objawia się polityczny zbawca. Przybywa z zagranicy lub wyłania się z lokalnego ugrupowania lewicowego i oświadcza, że gotów jest przejąć władzę. Według strategii zaprezentowanej przez Schumana, na tym etapie pozostają już tylko dwa wyjścia: wojna domowa albo inwazja. Każde z nich prowadzi do fazy zwanej NORMALIZACJĄ, choć z prawdziwym unormowaniem stosunków społeczno-politycznych niewiele ma wspólnego. Jak przypomina Bezmienow, termin ten został po raz pierwszy użyty przez sowiecką propagandę w 1968 roku w Czechosłowacji.

Tak oto stery kraju przejmuje nowa władza, która wprowadza własne rozwiązania i nadaje społeczeństwu nowe role. Dokładnie takie, jakich wcześniej nigdy by nie chciało przyjąć. Stabilizacja zostaje narzucona siłą. Jak przekonuje Schuman, to czas, w którym wszystkie elementy służące do zdemoralizowania narodu i zdemontowania struktur państwa zostają wyeliminowane. Nie ma tu już miejsca na dywersję, sianie zamętu, walkę o prawa gejów czy innych mniejszości. Nowe role wymagają stabilności. Celem jest wykorzystanie narodu i eksploatacja kraju.

Wszystko wskazuje na to, że strategia przewrotu w Polsce dobiega końca. Wystarczy spojrzeć w jaki sposób pewne środowiska forsują natychmiastowe, wcześniejsze wybory. Proponowane przez PiS rozwiązanie przejściowe – powołania rządu technicznego – jest natychmiast torpedowane przez lewicę różnego formatu. Warto wsłuchać się w te głosy. Skrajnie nieudolna władza rzeczywiście doprowadziła kraj do kryzysu i należy ją jak najszybciej odsunąć od sterów. Ważne jest jednak to, w jakim trybie to odsunięcie zostanie dokonane. Obyśmy w pośpiechu nie wybrali politycznego zbawcy, który urządzi nam zupełnie nową, skrajnie lewicową polskość.

CZYTAJ TAKŻE: „Pułapka Gender” Marzeny Nykiel już w naszym wSklepiku.pl! To książka, którą powinien przeczytać każdy wychowawca, rodzic, ksiądz!