Alfabet Michnika. Kaczyński – sfanatyzowany. Urban dziś to partner do dyskusji. Palikot – wprowadził nowy ton w rozmowie o Kościele

Czytaj więcej Subskrybuj 50% taniej
Sprawdź
Fot. YouTube
Fot. YouTube

Adam Michnik w okolicznościowym wywiadzie w swojej gazecie na rocznicę 4 czerwca 1989 odpowiada m.in. tym, którzy zarzucają mu bratanie się z postkomunistami i odpuszczanie im win.

Jest rzeczą zupełnie oczywistą, że w środowiskach opozycyjnych istniała swego rodzaju solidarnościowa poprawność. Niektórym ludziom nie podawało się ręki. To była wojna polsko-polska. Dla mnie rząd Mazowieckiego, a przedtem jeszcze Okrągły Stół i wybory czerwcowe, to był koniec wojny polsko-polskiej. Gdybym ze strachu przed krytyką bał się spotkać z Jerzym Urbanem czy generałem Jaruzelskim, byłbym po prostu krętaczem. Przez całe życie zachowywałem się zgodnie ze swoimi przekonaniami.

Koleżanki z redakcji – Nowakowska i Wielowieyska – dopytują:

Tu chodziło o rozgrzeszenie bez żalu za grzechy i pokuty, przyjęcie do grona osób przyzwoitych.

A Michnik odpowiada:

Uważałem, że taka psychologia manicheizmu - że są albo dobrzy, albo źli - jest zabójcza dla demokracji. Że są obywatele pierwszej albo drugiej kategorii. Nie przyjmowałem tej logiki. Zobaczcie, co się teraz dzieje? Nie ma już prawie komunistów, to zabrali się za ich „resortowe dzieci”.

Może to egocentryczne, ale zauważcie, że oni przez te wszystkie lata przeszukali archiwa ubeckie na mój temat i nic nie znaleźli, nic po prostu. Ja z PRL miałem absolutnie na pieńku, więc żeby jednak mnie pognębić, wyciągali mi brata, mówili, że nienawidzę Polski czy Kościoła. Nie przejmuję się tym, bo o lepszych ode mnie mówiono znacznie gorzej, np. o Piłsudskim.

Wywiadujące panie oczywiście nie dopowiedzą, że nie chodzi o pieniek z PRL, ale np. o wybielanie niedawnych przywódców totalitarnego systemu i nazywanie ich „ludźmi honoru”. Nie dopytają też, dlaczego nigdy nie odciął się od zbrodniczej działalności brata (któremu IPN wciąż nie może postawić zarzutów z powodu jego ukrywania się w Szwecji).

Pytają za to o „robotników rozczarowanych polską rzeczywistością”. Tu pada kolejny ciekawy argument ze strony szefa „GW”:

Jak długo istnieją wielkie zmiany, tak długo istnieją tego typu postawy psychologiczne. Tylko wiem, że tym ludziom bez reform byłoby jeszcze gorzej. I teraz, oczywiście gdybym dbał o swój PR, to powinienem się bardziej pilnować, z nikim nie spotykać, być mniej spontanicznym. Ale mnie się wydawało, że nie robię żadnych świństw. A jak ktoś mi mówi, że z generałem piłem wódkę, to odpowiadam, że nie, bo on był abstynentem. Że z Urbanem się spotkałem w restauracji? A gdzie miałem się spotkać: w kamieniołomach, w kanałach?

No tak, to dość oczywiste. Z Urbanem trzeba się spotykać, pić wódkę. Jeżeli ktoś ma jeszcze wątpliwości, to Michnik wyjaśnia:

Gdyby Urban twierdził, że wszystko, co on mówił jako rzecznik stanu wojennego, jest w porządku, to bym się z nim spierał, ale to jest normalny spór, gdzie on może mówić i ja mogę mówić. W stanie wojennym było tak, że on mógł mówić, a ja byłem zakneblowany. Nie widzę powodu, by teraz odwracać sytuację.

Tak, wreszcie mamy czas i po to była cała ta zabawa z walką o wolność, by można było sobie było traktować Urbanów czy Kiszczaków za pełnoprawnych partnerów do debat o kształcie państwa.

Wydaje się jednak, że większość Polaków chce innego państwa niż Michnik.

Dalsza część rozmowy to tradycyjne plucie na Prawo i Sprawiedliwość, opowieści o „nikczemnych pobudkach” polityków tej partii , „kopaniu rowów”, „policyjnym państwie”. I straszenie:

Jarosław jest sfanatyzowany, przekonany, że jedynym ratunkiem dla Polski jest to, żeby on rządził. Dlatego teraz, gdy dojdą do władzy, będzie o wiele gorzej niż w 2005 r.

I definiuje, jak powinna wyglądać akceptowalna partia prawicowa:

Nie ma w Polsce rozsądnej prawicy takiej jak na Zachodzie. Konserwatysta David Cameron nie ma nic przeciwko związkom partnerskim gejów, Angela Merkel z chadecji nie zajmuje się żadnym gender. Nasza prawica wybrała język partii herbacianej z Ameryki, mówi językiem prawicy lat 30. Rozsądna prawica, której uosobieniem jest dla mnie Aleksander Hall, została wypłukana z życia publicznego. I dopóki Kościół będzie mówił tym głosem, jakim mówi, nie widzę nic rozsądniejszego niż Platforma. Społeczeństwo demokratyczne nie jest dla Kościoła partnerem w dialogu, tylko wrogiem. Kościół widzi siebie jako oblężoną twierdzę i szuka sojuszników. Znajduje ich w tych, którzy tam się zgłaszają, właśnie w PiS.

I jeszcze jedni, kuriozalne stwierdzeni dotyczące Kościoła, które pada przy okazji Palikota:

On, niezależnie od rozmaitych szaleństw i absurdów, które opowiada, wprowadził nowy ton w rozmowie o Kościele i uważam to za wartościowe, chociaż się w wielu sprawach z nim nie zgadzam. Polemizowaliśmy nawet w „Wyborczej” na temat Kościoła.

Zastanawiające, jak często Michnik ma coś do powiedzenia o Kościele katolickim.

Przypominają się słowa byłego prezydenta z niedawnego wywiadu dla PAP:

Wałęsa o Michniku: „Adaś i ja do dziś jesteśmy przyjaciółmi, jak rzadko, jednak on ma inny światopogląd, inną religię - i fajnie”

CZYTAJ TAKŻE: Nie ma wolności bez… publicznych dotacji. Dodatek do „Wyborczej” na 4 czerwca wypchany państwowymi reklamami

mt

————————————————————————————————————

Wywiad - rzeka z prof.Andrzejem Zybertowiczem! III RP Kulisy systemu”

Książka dostępna w naszym internetowym sklepie wSklepiku.pl. Polecamy!

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych