Kolejny sędzia wpisał się na listę hańby polskiego wymiaru sprawiedliwości. Zapamiętajmy to nazwisko - Paweł Chodkowski. Sędzia z Wrocławia. W obecnej sytuacji politycznej wróżę mu piękną karierę, włącznie do prezesury Izby Karnej  w Sądzie Najwyższym. Pierwszy krok w tym kierunku już zrobił. Skazał na kary aresztu i grzywny 19 uczestników protestu, którzy zakłócili wykład stalinowskiego oficera zbrodniczego Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego z lat 50, prof. Zygmunta Baumana.

CZYTAJ WIĘCEJ: Szokujący wyrok wrocławskiego sądu w sprawie o zakłócenie wykładu mjr. Baumana. Czy my na pewno żyjemy w wolnej Polsce? Czy może mamy 1953 r

Na sekundę tylko skupię się na jednej tezie sędziego Chodkowskiego, która stanowiła przesłankę skazujących wyroków młodych ludzi, których w ten sposób naznaczył jako kryminalistów. Otóż jego zdaniem, protestujący okazali pogardę wobec państwa.

Tym uzasadnieniem sędzia Chodkowski obnaża mimowolnie prawdziwe oblicze III RP. Mówi więc, że jesteśmy państwem, które hołubi zdrajców własnego narodu, wysługującego się okupantowi. A zdrajca ów, czyli dzisiejszy uczony, Zygmunt Bauman właśnie dlatego, że jest człowiekiem wielkiej przenikliwości, wiedział doskonale, że służy stalinowskiemu terrorowi. Systemowi politycznemu, który dążąc z pełną premedytacją do fizycznego wyniszczenia narodu polskiego, w latach 40 dokonał na Polakach zbrodni ludobójstwa. I kontynuował to straszliwe wyniszczenie Polaków i polskości rękami takich zdrajców, jak dzisiejszy prof. Zygmunt Bauman.

Prawdą więc jest, że nazwani dziś przez maintsreamowe media narodowcami i kibolami, młodzi Wrocławianie, okazują pogardę takiemu państwu i takiemu prawu. Przeciwstawiają się regułom, które każą byłego oficera narodowości polskiej, wykonującego bolszewickie zlecenia krwawej rozprawy z polskimi patriotami, traktować jako człowieka godnego szacunku i uznania, przyjmowanego z honorami na polskim uniwersytecie.

Inną sprawą jest cynizm i buta samego owego profesora. Rozwijając twórczo teorie psychospołeczne, ogarniające najwyższe rejony abstrakcji, Zygmunt Bauman jednocześnie jest tak kaleki intelektualnie (a może tylko psychicznie ), że nie umie znaleźć w sobie odrobiny elementarnej, osobistej przyzwoitości, która byłaby hamulcem przed jego niepohamowanym tupetem, by prowadzić wykłady na uniwersytecie  w wolnej, nie komunistycznej Polsce. Najpoważniejszą jednakże kwestią jest obecna władza, która niemal za zaszczyt poczytuje sobie wizytę na polskiej uczelni komunistycznego łajdaka, przebranego  w togę europejskiego profesora.

Trzeba mieć tylko nadzieję, że skandaliczny wyrok wydany przez sędziego Chodkowskiego, otworzy wielu ludziom oczy na obecną patologiczną rzeczywistość pod rządami Platformy Obywatelskiej.

Służalczy wobec władzy sąd, przesiąknięty w dodatku mentalnością PRL (Ten Chodkiewicz, z jego poczuciem państwowego i prawnego legalizmu, dopiero byłby diamentem w koronie reżimu Jaruzelskiego i Kiszczaka), a władza, przyjmująca z honorami dawnego zdrajcę. I chroniąca go przed tymi, którzy gotowi są mimo represji państwa, realizowanych z nadzwyczajną nadgorliwością przez marionetkowego szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza, wykrzyczeć prosto w oczy niewygodną dla niego prawdę.

Jerzy Jachowicz