wPolityce.pl: po raz kolejny wraca w mediach sprawa domniemanych więzień CIA, które miały istnieć w Polsce. Czy tę sprawę należy publicznie wyjaśnić, czy może wręcz przeciwnie – milczeć, bo nagłaśnianie tego jest dla nas niekorzystne?

Witold Gadowski, dziennikarz śledczy, publicysta „wSieci”: sprawy wywiadu nie znoszą misjonarskiego zapału ludzi, którzy się na tym nie znają. Gdy słyszę komentarze dziennikarzy TVN, czy telewizji publicznej, którzy wymachują palcem i wskazują winnych, to radzę im: napijcie się zimnej wody. Dla mnie bardziej interesujące jest to, jak zginęło 2 mln złotych z Agencji Wywiadu i jak trafiło na konta Amber Gold. To jest defraudacja dokonana przez oficerów, która nie została ukarana. To jest bardziej interesujące niż rozważania na temat więzień CIA. W tej sprawie słychać było wiele absurdów. Monika Olejnik rytualnie już ws. sprawie więzień CIA oskarżała Antoniego Macierewicza.

 

Rzeczywiście trudno obarczać posła Macierewicza winą za tę sprawę. Zdaje się jednak, że niechęć do wiceprezesa PiS jest większa niż cokolwiek…

Olejnik to biedna osóbka pięć lat przed emeryturą i jej może się mieszać w głowie wszystko. Jednak przypominam dziennikarzom – jeśli mówimy o wiezieniach CIA to mówimy o okresie rządów Leszka Millera i SLD, mówimy o wywiadzie cywilnym. To wszystko dotyczy wywiadu cywilnego. Ja te wszystkie rewelacje zestawiam jednak z realnymi doniesieniami i wydarzeniami związanymi ze służbami specjalnymi.

 

Jaka jest prawda o działaniach służb specjalnych? Doniesienia o więzieniach, brutalnym przesłuchiwaniu podejrzanych pana dziwią?

Informuję wszystkich niezorientowanych, że w służbach specjalnych nie pracują święci. Tam zdarza się waterboarding i wyłamywanie palców i bicie po gębie.

 

Takie rzeczy działy się w Polsce?

Czy w naszym kraju organizowano przetrzymywanie aresztowanych ludzi, podejrzanych o terroryzm? Tak, tak było.

 

Jest pan tego pewien, czy stawia pan nad tym jednak znak zapytania?

Oczywiście jest pewien znak zapytania, ale znam źródła izraelskie i amerykańskie, które wprost podkreślały, że takie praktyki miały miejsce nie tylko w Polsce, ale i w Rumunii oraz innych krajach. Coś więc jest na rzeczy. W mojej ocenie u nas nie było jednak tajnych więzień. Pamiętamy również o tym, co Andrzej Lepper mówił o talibach w Klewkach. Dopiero niedawno we wspomnieniach byłego funkcjonariusza wywiadu PRL Aleksandra Makowskiego pojawiła się wiadomość, że Lepper miał rację, że to była prawda. Dla mnie większym problemem jest to, że dwóch szanowanych do tej pory dziennikarzy wydaje skandaliczny wywiad-rzekę właśnie z Makowskim, w którym on kłamie, rozdaje oceny i wybiela się – a jest to jedna z najbardziej ohydnych postaci z okresu PRL, niż odgrzewana po raz kolejny sprawa więzień CIA w Polsce.

 

Może jednak te więzienia były. Może więc warto tę sprawę wyjaśnić?

Nawet jeśli więzienia CIA były to należy na tę sprawę spuścić zasłonę milczenia. Bo co w tej sprawie można zrobić obecnie.

 

Skoro były to znak, że Polska postępowała wbrew konstytucji, prawom człowieka, konwencjom itd. - takie głosy słyszymy obecnie. Coraz więcej osób mówi, że winnych należy ukarać. W tym kontekście wymienia się głównie Leszka Millera. Nie należy żądać wyciągnięcia odpowiedzialności od tych ludzi?

W tej sprawie bronię Leszka Millera, uważam, że on się zachowuje honorowo. Są pewne decyzje, które są bardzo skomplikowane – tu nie chodzi o 15 mln dolarów w kartonowych pudłach, ale o powiązania ciągów działań politycznych. O bardzo skomplikowane decyzje, za które ponosi się odpowiedzialność. Jeśli Leszek Miller do dziś milczy, to znaczy, że jest w nim jeszcze państwowotwórcza odpowiedzialność. Na tyle dużo, by państwa nie można było w łatwy sposób obarczać winą za tego typu działania. Szczególnie, że jeśli chcemy państwo obarczać winą za łamanie praw człowieka to co zrobimy z państwami leżącymi na Wschód od nas.

 

Jaki to ma związek?

Dziś zabija się ludzi na Ukrainie, ale w Polsce wraca sprawa więzień CIA, jako temat numer jeden. W Polsce nie jest najważniejsze, że tuż za naszą granicą zabija się ludzi, tłumi się wolność. Sprawą najważniejszą jest odgrzewany kotlet sprzed lat. Czy nikt nie widzi, że to są podrzucane tematy zastępcze?

Rozmawiał Stanisław Żaryn