Ukraińskie protesty, manifestacje i przeciąganie kijowskiej liny między Rosją a Unią Europejską wywołuje wiele komentarzy, relacji i opinii. Przed nadmiernym optymizmem i entuzjazmem w sprawach naszych wschodnich sąsiadów przestrzega na łamach "Gazety Polskiej" Rafał Ziemkiewicz.

Nasza sympatia wobec zbuntowanych Ukraińców jest oczywista, bo widzimy w tym buncie coś na kształt naszego Sierpnia i Solidarności. Ale nie powinniśmy się kierować łatwymi stereotypami

- pisze na łamach "Gazety Polskiej".

Według publicysty wszelkie zmiany na Ukrainie będą jedynie pozorne, bowiem tak czy owak nie będą one takie, jak oczekują polscy politycy czy Unia Europejska:

Ukraina to postkomunistyczne, typowo oligarchiczne społeczeństwo bez klasy średniej. Lud może obalać i stawiać trony, ale zasiadać na nich będzie, póki co, ten lub inny z klanów

- tłumaczy Ziemkiewicz.

Przy okazji dostaje się również prezesowi PiS, którego wyprawę na Ukrainę Ziemkiewicz dość mocno krytykuje.

Wyprawa Kaczyńskiego - nie wiem z czyjej winy - okazała się poważną wpadką. Powiedzmy, że w imię realizmu mógł udawać, że nie widzi, kto obok niego staje i jakimi barwami powiewa. Ale użycie banderowskiego pozdrowienia "Sława Ukrainie" to żałosny pomysł. Tym bardziej żałosny, że znając antyendeckie fobie prezesa PiS, trudno sobie wyobrazić, by przeszło mu przez gardło pozdrowić Marsz Niepodległości słowami: "Czołem wielkiej Polsce", choć polscy narodowcy, nawet najbardziej radykalni, żadnych zbrodni na sumieniu nie mają

- ocenia pisarz.

Całość artykułu w "Gazecie Polskiej".

svl

 

 

-----------------------------------------------------------------------------------------

-----------------------------------------------------------------------------------------

Do nabycia wSklepiku.pl!

"Alfabet Braci Kaczyńskich"

Alfabet Braci Kaczyńskich