Tablicę upamiętniającą pomoc, jaką mieszkańcy Poznania nieśli węgierskim powstańcom w 1956 roku odsłonięto w środę w Poznaniu. Uroczystość zorganizowano z okazji 37. rocznicy wybuchu powstania węgierskiego.

Tablica stanęła w holu nowego centrum handlowego, obok wejścia do dworca kolejowego w Poznaniu, oba obiekty wybudowała węgierska spółka.

Mieszkańcom Poznania, którzy ofiarnie wspierali braci Węgrów podczas rewolucji węgierskiej 1956 roku i otwarcie zademonstrowali swoją solidarność.

- głosi napis na tablicy w języku polskim i węgierskim.

Monument w formie dużej tablicy pamiątkowej jest wykonany ze stali, kamienia i szkła. Spośród szkła pomiędzy płytami czarnego granitu prześwituje czerwień, symbol daru polskiej krwi dla Węgrów. Obok monumentu znajdują się informacje w językach polskim, węgierskim i angielskim o wsparciu dla Węgrów oraz związkach Poznania i Budapesztu.

To jest symboliczne miejsce. To tu, z Poznania w czerwcu 1956 roku ruszył pociąg do wolności, który zatrzymał się w październiku w Budapeszcie. Upamiętniamy tych mieszkańców Poznania, którzy wspierali walczących o wolność Węgrów, oddawali krew, zbierali pieniądze na leki i był to naturalny odruch pomocy w ramach przyjaźni trwającej od tysiąca lat.

- powiedział ambasador Węgier w Polsce Ivan Gyurcsik.

Według prezydenta Poznania węgierskie powstanie było kontynuacją tego, co działo się w Poznaniu w Czerwcu 1956 r.

To, co się działo w Budapeszcie było kontynuacją tego, co działo się w Poznaniu i było to dowodem, na to, że Poznaniacy nie są sami, że są inni, którzy tak samo myślą o wolności i godności człowieka. Poznaniacy również chcieli pokazać Węgrom, że ci - w swojej walce - też nie są sami.

- powiedział podczas uroczystości prezydent Poznania Ryszard Grobelny.

Z okazji rocznicy poznański oddział IPN zaprezentował w holu dworca kolejowego wystawę „Rozstrzelane miasta. Poznań - Budapeszt 1956”. Jej tematem są tragiczne doświadczenia obu miast, które w 1956 r. przeciwstawiły się narzuconemu przez Moskwę systemowi komunistycznemu.

Po odsłonięciu tablicy złożono kwiaty pod tablicami upamiętniającymi najmłodsze ofiary poznańskiego czerwca i węgierskiego października: Romka Strzałkowskiego i Petera Mansfelda.

Według naukowców mieszkańcy Poznania w 1956 roku byli wyczuleni na potrzeby ludzi walczących z komunizmem.

Mieszkańcy stolicy Wielkopolski, co zauważył jeden z ówczesnych dziennikarzy, byli niezwykle, z racji swych niedawnych doświadczeń - powstania poznańskiego w czerwcu 1956 roku, wyczuleni na potrzeby ludzi walczących z komunizmem w jego najgorszym, stalinowskim wydaniu.

- powiedział dr Konrad Białecki z poznańskiego IPN-u.

Według ustaleń historyków pierwsze dwa samoloty z pomocą odleciały z poznańskiego lotniska już 29 października. Łącznie, drogą powietrzną oraz lądową mieszkańcy Poznania, poza krwią, wysłali do Budapesztu 100 kg lekarstw i środków opatrunkowych, 20 ton żywności, 86 elementów wyposażenia ambulatoryjnego oraz wpłacili na konta PCK ponad milion ówczesnych złotych.

Z pomocą śpieszyli też mieszkańcy pozostałych wielkopolskich miast, a aż 3,5 tysiąca rodzin z terenu województwa poznańskiego zadeklarowało chęć przyjęcia pod swój dach węgierskich dzieci. Ponadto 30 października wieczorem poznańscy studenci zorganizowali wiec poparcia dla narodu węgierskiego.

Rewolucja węgierska 1956 roku rozpoczęła się 23 października od wiecu studentów w Budapeszcie na znak solidarności z Polską. Zryw ten był próbą uwolnienia się spod sowieckiej dominacji i przełamania monopolu partii komunistycznej. Został krwawo stłumiony przez wojska sowieckie, które wkroczyły do Budapesztu 4 listopada.

Łącznie w wyniku radzieckiej interwencji zginęło 2 700 Węgrów a prawie 20 tysięcy zostało rannych. Około 200 tysięcy, obawiając się represji i nie chcąc żyć w komunistycznej dyktaturze, uciekło z Węgier. 26 tysięcy osób postawiono przed sądem, wydano 230 wyroków śmierci.

PAP, lz