W ostatni weekend w hali Parku Milenijnego w Budapeszcie odbył się kongres wyborczy Fideszu. Pierwotnie był on planowany na początek czerwca, ale odwołano go w ostatniej chwili z powodu powodzi, która groziła wówczas zalaniem stolicy. Podczas kongresu swoje przywództwo w partii potwierdził Viktor Orban, który ponownie został wybrany przewodniczącym ugrupowania. Delegaci zagłosowali także na czterech wiceprzewodniczących. Zostali nimi: burmistrz Debreczynu Lajos Kosa, eurodeputowana Ildiko Pelczne Gall, burmistrz XII. Dzielnicy Budapesztu Zoltan Pokorni oraz sekretarz stanu i szef kancelarii premiera Janos Lazar.

Podczas kongresu przemówienie do delegatów wygłosił urzędujący premier Węgier Viktor Orban. Na początku przypomniał on, że przed pierwszymi wyborami parlamentarnymi w 1990 roku przewodnim motywem muzycznym kampanii Fideszu była piosenka Roxette „Listen to your heart”. Według niego tytułowe wsłuchiwanie się w głos własnego serca oznaczało niezgodę na dyktat innych:

Dla nas ta piosenka była zaprzeczeniem ustroju Kadara, jego podstawowych tez, które podkreślały: nie przejmuj się sprawami wspólnotowymi, ojczyzną; w zamian pozwolimy ci być szczęśliwym w życiu prywatnym. A my już w 1990 roku byliśmy tymi facetami, dla których nie ma szczęścia prywatnego bez szczęśliwej ojczyzny, nie ma prywatnej wolności, jeśli ojczyzna jest w niewoli. Ta piosenka oznaczała dla nas to, że nasze osobiste życie tylko razem z całymi Węgrami, z całym krajem można i trzeba wyzwolić z szarości, z beznadziei, z dyktatury, spod nacisków obcych, z politycznej zależności i z bagna systemu jednopartyjnego.

W tamtym czasie często słyszeliśmy, że się nie uda. Jak wielu było takich, którzy myśleli, nie ma drugiego brzegu. Byli i tacy, którzy wierzyli, że jest drugi brzeg, ale nie wierzyli, że jeszcze za ich życia do niego dopłyniemy. I byliśmy my, którzy wierzyliśmy, że istnieje drugi brzeg i nie pozwoliliśmy się zniechęcić, by jeszcze w naszym życiu do niego dobić, dlatego wiosłowaliśmy z całych sił. Wiedzieliśmy, że będzie inna rzeczywistość, inny świat i byliśmy gotowi na to, że jeśli ten świat nie zechce powstać sam z siebie, to my go stworzymy.

Motyw piosenki Roxette powracał jeszcze w przemówieniu Orbana, który stwierdził, że choć przywódcy Fideszu zdążyli dojrzeć przez ostatnie ćwierć wieku, to nadal pozostali wierni głosowi własnego serca. To właśnie jego słuchali, gdy jako pierwsi rzucili hasło usunięcia z kraju armii sowieckiej, gdy nie zgodzili się na proponowany im sojusz z postkomunistami, czy wreszcie gdy sprzeciwiali się kłamstwom obozu socjalistycznego. Ta wierność przejawia się także dziś w prowadzonej przez Fidesz polityce.

Orban przypomniał, że w 2010 roku, gdy jego obóz przejmował władzę, kraj pogrążony był w głębokim kryzysie, spowodowanym przez dwie kadencje lewicowych rządów. Po trzech latach:

Węgry są silniejsze niż były, mają lepsze wyniki. Uwolniliśmy kraj z pułapki procedury nadmiernego deficytu, w której tkwił od dziewięciu lat, oraz z kleszczy Międzynarodowego Funduszu Walutowego (…) MFW nie będzie już mógł się domagać drastycznych obostrzeń, ani niczego, co sprzeciwia się interesom kraju i Węgrów. (…) Dzięki potężnej solidarności, w bohaterskiej walce, obroniliśmy kraj i Węgrów przed największą powodzią na Dunaju.Zdusiliśmy inflację do najniższego historycznego punktu. Zwiększyliśmy wartość płac, przechodząc do okresu ich wzrostu. Obroniliśmy setki tysięcy miejsc pracy. Po raz pierwszy od dziesięcioleci znacząco, bo o 10 proc. zmniejszyliśmy koszty usług komunalnych [energii, prądu, gazu, ogrzewania] dla węgierskich rodzin. Planujemy, by od 1 listopada ograniczyć te koszty o dalsze 11,1 proc. Zainicjowaliśmy – pomimo przedłużającego się w Europie kryzysu – wzrost węgierskiej gospodarki. Jestem dumny, że my, Węgrzy, wspólnie tak wiele osiągnęliśmy.

Viktor Orban zauważył, że przez swą politykę Fidesz naraził się wielu wpływowym środowiskom. Jednym z nich byli „europejscy biurokraci, którzy wbrew rzeczywistości przywiązani są do błędnej polityki gospodarczej i do swoich przegranych metod antykryzysowych”. Inną grupą są wielkie ponadnarodowe koncerny, które korzystały na Węgrzech z uprzywilejowanej pozycji kosztem małego i średniego biznesu.

Jasno pokazaliśmy, że obniżka kosztów komunalnych to nie jednorazowa akcja, lecz że od tej pory na Węgrzech będzie inny świat, inny porządek rzeczy. Nie będziemy dalej tolerować prywatnych monopolów, które nadużywają swych dominujących pozycji. Naszym celem jest, by na Węgrzech z pracy nie tylko dało się przeżyć, ale też by można było rozwijać się. Naszym celem jest, by w kieszeniach węgierskich rodzin zostawało więcej pieniędzy.

Orban stwierdził, że zdaje sobie sprawę, iż w najbliższym czasie na jego rząd spadnie kolejna fala krytyki:

Jak dotąd nie byliśmy ulubieńcami Unii, ani faworytami wielkich międzynarodowych korporacji, nie możemy mieć wątpliwości, że w związku z obniżkami komunalnych kosztów ci wszyscy bankierzy używający głośnych, choć pustych słów, międzynarodowe firmy, obsługujący ich brukselscy biurokraci oraz ich krajowi giermkowie, że oni wszyscy wystąpią przeciwko nam. Tu idzie o olbrzymie pieniądze, setki, tysiące miliardów, potężne inwestycje i zyski.

Tak, my te wielkie sumy chcemy pozostawić w kieszeniach węgierskich rodzin, a nasi przeciwnicy chcą je oddawać bankom i monopolom. (…) Wspomniane kręgi uczynią wszystko, by przeszkodzić wysiłkom rządu i odzyskać te pieniądze, które utracili w wyniku obniżek cen energii. Uczynią wszystko, by zastopować dalszą realizację programu Fideszu.

Orban zauważył, że przeciw projektom obecnych władz ramię w ramię występują socjaliści i postkomuniści oraz wielkie korporacje ponadnarodowe. W związku z przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi na Węgrzech premier przedstawił więc, jaka może być alternatywa dla Fideszu:

Już w roku 2002 mówiliśmy, że jeśli wygra lewica, to tak naprawdę rząd utworzy wielki międzynarodowy kapitał, a cały kraj boleśnie za to zapłaci. Tak też się stało. Po ośmiu latach rządzenia socjalistów i liberałów ich gabinety mogły się wykazać jedynie 6 pakietami oszczędnościowymi, 24 podwyżkami cen energii i opłat komunalnych, zabraniem jednej miesięcznej pensji i emerytury, roku urlopu macierzyńskiego oraz podatkowych ulg rodzinnych, ale też zadłużeniem kraju, za które również musieli płacić zwykli ludzie.

Opozycja nie jest w stanie dostrzec, że kredyty walutowe, koszty komunalne, płace i bezrobocie są ze sobą powiązane. (…) To są różne fronty tej samej wojny. Musimy dążyć do przełomu na każdym froncie, nie wystarczy zwyciężyć tylko na jednym z nich. W 2010 nasz kraj nie miał mocnego zaplecza, w rzeczywistości na każdym froncie staliśmy na przegranej pozycji. Dziś sytuacja przemawia na naszą korzyść. Musimy jednak pamiętać, że już dziś – siedem miesięcy przed wyborami – prominenci opozycji składają bankom i korporacjom oferty sojuszu przeciw obywatelom Węgier, tak samo, jak to robili dawniej. Już ogłosili oszczędności na sumę 532 miliardów forintów. Robią to jawnie, wszystko chcą oddać bankom i międzynarodowemu kapitałowi. (…) Wybory chcą wykorzystać do tego, by odwrócić koło historii i znieść podatek nałożony na monopole, obniżkę kosztów komunalnych, prorodzinne ulgi podatkowe i by znów dać wolną rękę bankierom, spekulantom i korporacjom, aby swobodnie mogli wyzyskiwać. (…)

Nigdy nie zapominajcie, że postkomuniści oddali Węgry i Węgrów w ręce spekulantów, banków i korporacji. (…) Mówienie o komunistach nie jest pustym gadaniem. Oni zamienili kufajki na garnitury, ale ich zawartość pozostała ta sama. To ci, którzy są gotowi, by znów poddać Węgry gospodarczej kolonizacji.

Na koniec swego przemówienia premier Węgier powiedział, że stawką przyszłorocznych wyborów parlamentarnych jest „niezawisłość gospodarcza, ekonomiczne samostanowienie”. Tym samym Orban zarysował główną oś podziału, jaka dominować będzie w kampanii wyborczej Fideszu.

Węgry nie pozwolą się wykorzystywać. Nie jesteśmy i nie będziemy sługusami Europy. Nie jesteśmy i nie będziemy sługusami banków i korporacji. Z chęcią zaś będziemy partnerami i sojusznikami każdego, kto za takich będzie nas uważał. Dlatego zawarliśmy umowy strategiczne z takimi firmami, które zainteresowane są wzajemnymi korzyściami a nie wyzyskiem. Wierzymy w konkurencyjność, w mądrze uformowany rynek, w przedsiębiorczość i w jej ducha. Szanujemy pracę, cenimy osiągnięcia, ale nie uznajemy chciwości i braku skrupułów. Cenimy nowoczesną światową gospodarkę, ale nie uznajemy prawa do kolonizacji. Dlatego obronimy niezależność gospodarczą naszej ojczyzny i obniżki kosztów komunalnych.

Ten program cieszy się obecnie poparciem większości Węgrów. Ostatnie badania opinii publicznej przeprowadzone przez Instytut TARKI pokazują, że gdyby wybory odbyły się dziś, to koalicja Fidesz-KDNP zdobyłaby ponad 50 proc. głosów. Poza tym do parlamentu weszłyby jeszcze: partia socjalistyczna (20 proc.), nacjonalistyczny Jobbik (16 proc.) i lewicowo-liberalny ruch Razem 2014 (6 proc.).

 

 

———————————————————————————————————

———————————————————————————————————

Uwaga!

TYLKO U NAS, wSklepiku.pl, możesz kupić bardzo atrakcyjne gadżety z logotypem wPolityce.pl!

Polecamy i zapraszamy!

Zestaw toreb zakupowych wPolityce.pl

Zestaw toreb zakupowych wPolityce.pl

Kubek wPolityce.pl

Kubek wPolityce.pl