Grzegorz Miecugow, prowadzący "Szkło kontaktowe" właśnie rozpoczynał kolejny prześmieszny żart. Mowa była akurat o kardynale Nyczu, który zwołał konferencje prasową przed dniami młodzieży w Krakowie. Nagle na scenie pojawił się człowiek z tabliczką "TVN kłamie". Chłopak próbował uderzyć Miecugowa, natychmiast został ściągnięty ze sceny przez ochronę.

Po pierwsze, takie chuligaństwo to czyn naganny i nie można się na niego zgodzić pod żadnym pozorem. Z drugiej jednak strony należy właściwie odczytać kontekst, w którym doszło do spoliczkowania dziennikarza TVN.

Refleksja musi być dla Telewizji TVN przykra, bo oto na festiwalu Owsiaka, w miejscu, które dotąd wydawało się wylęgarnią zakochanych w "Szkle kontaktowym" lemingów wyskakuje ktoś do Miecugowa z łapami. Co gorsza, nie tylko z łapami, także z plakatem, który głosi, że "TVN kłamie".

Chciał zaznaczyć swoją obecność!

- próbował jak zwykle żartować Artur Andrus.

I zaznaczył!

- dodał wyraźnie zdezorientowany Grzegorz Miecugow.

Napastnik zaznaczył jednak jeszcze coś innego. Proszę obejrzeć film, ten człowiek nie wygląda na "mohera" spod krzyża na Krakowskim Przedmieściu, raczej na kogoś, kto do tej pory wraz z TVN-owskim chórem z tych ludzi drwił. Czyli… coś się zmieniło.

Pewnie niekomfortowo musi się teraz czuć zaprzyjaźniony z Grzegorzem Miecugowem ks. Adam Boniecki, który wystąpił na Przystanku Woodstock.

CZYTAJ: Ks. Boniecki z jasnym przesłaniem do woodstockowiczów: Róbta co chceta!" i do Kościoła: "Zostawcie Nergala w spokoju"

Owsiakowe "Róbta, co chceta" zostało widać opacznie odczytane przez tego uczestnika festiwalu. Tak się właśnie kończy nawoływanie do anarchii. Kto sieje wiatr...

źródło: tvn24.pl/Wuj