Ministrowie Donalda Tuska mogą się nie obawiać sankcji administracyjnych za złamanie dyscypliny finansów publicznych. Ich kontrolowanie w tym zakresie - zakrawa o fikcję.

W ciągu ostatnich pięciu lat do Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych wpłynęło 11 wniosków o naruszenie dyscypliny finansowych przez członków Rady Ministrów. Żaden nie zakończył się karą. Większość spraw po prostu umorzono - wynika z odpowiedzi ministerstwo finansów na interpelację posła Jerzego Polaczka.


Jak czytamy w piśmie podpisanym przez podsekretarza stanu Macieja Grabowskiego, w 9 z 11 wniosków, które skierowano do Rzecznika - zapadły już rozstrzygnięcia, z tego:

w 1 sprawie rzecznik wydał postanowienie o odmowie wszczęcia postępowania wyjaśniającego

w 6 sprawach rzecznik wydał postanowienie o umorzeniu postępowania wyjaśniającego

w 2 sprawach, w których rzecznik skierował wnioski o ukaranie  rozstrzygnięcia wydawały komisje orzekające; w obu przypadkach umorzono postępowanie.


Jak informuje ministerstwo w toku są jeszcze 2 sprawy.

Uzasadniając ten, nie da się ukryć nadzwuyczaj wyrozumiały, sposób traktowania urzędników państwowych przez organ kontrolny  ministerstwo informuje, że

system dochodzenia odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych ma przede wszystkie pełnić funkcję edukacyjną i prewencyjną

A co za tym idzie:

funkcje te mogą być realizowane nawet wówczas, gdy konkretne postępowanie nie zakończy się przypisaniem odpowiedzialności, ponieważ już złożenie zawiadomienia o naruszenie dyscypliny finansów publicznych może wskazywać nieprawidłowości oraz odstraszać do działań zagrożonych sankcją w ustawie o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych.


Dalej zaś następują tłumaczenia, że należy także pamiętać, że

nawet przy istnieniu systemu, który nakłada sankcje za określone nieprawidłowości nie można całkowicie ich wyeliminować(...).



Taka logika ministerstwa wydaje się doprawdy rozbrajająca. Oscyluje gdzieś między idealizmem rodem z "Utopii" Tomasa Moora,  (no bo przecież samo podejrzenie ministra o naruszenie dyscypliny finansowej napawa go taką trwogą i wyrzutami sumienia, że już nigdy, przenigdy nie dopuści, by padło nań po raz drugi),  a całkowitą bezradnością, że żadne prawo nie wyeliminuje całego zła, bo jak ktoś chce oszukać to i tak oszuka... Więc po co, w ogóle kogoś karać...

Ten uroczy brak konsekwencji, tak czy owak nie jest w stanie przykryć faktu, że dyscyplina finansowa w rządzie Donalda Tuska z pewnością nie jest traktowana przez stosowne organy – przesadnie rygorystycznie.

asa