Miesiąc temu przeciwko wizycie Janusza Palikota w Kielcach protestowało kilkadziesiąt osób. Właśnie dostałem informację, że:

co najmniej 5 osób - z grona przeciwników Palikota uczestniczących w spotkaniu z mieszkańcami Kielc - otrzymało wezwania na przesłuchania w dniach 29-31 lipca 2013 roku do Komisariatu III Policji w Kielcach w charakterze podejrzanych o czyn z art. 51 kodeksy wykroczeń, który brzmi: "Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.”

Przeciwko obecności w polskiej polityce, w życiu publicznym ludzi takich jak Palikot nie tylko protestować wolno, ale jest to wręcz obywatelska powinność. Młodzi ludzie z ONR, KNP oraz kibice Korony stanęli więc na wysokości zadania i przywitali w Kielcach Palikota tak jak na to zasługiwał. Nie ma wątpliwości, że wzywanie na policję i kierowanie pod adresem niektórych osób, które protestowały przeciwko Palikotowi, tego typu zarzutów jest formą szykany, formą zastraszania.

W Kielcach dzieje się coś niedobrego

11 lipca byłem w Kielcach w 70. rocznicę ludobójstwa na Wołyniu, aby wziąć udział w uroczystościach upamiętniających to tragiczne wydarzenie, m.in. wziąłem udział w marszu organizowanym przez Stowarzyszenie Rodzina Katyńska, Brygadę Świętokrzyską ONR i Kielecki Klub "Gazety Polskiej", i w którym to marszu poszli również przedstawiciele władz miasta.

Po skończonych uroczystościach, po rozwiązaniu marszu w gronie kilkunastu osób, w tym głównie z Brygady Świętokrzyskiej ONR udaliśmy się do najbliższego pubu, aby porozmawiać sobie o działalności narodowej w Kielcach. Przez całą drogę towarzyszyli nam - mówiąc wprost: śledzili nas -nieumundurowani funkcjonariusze. Kilku z nich obstawiło ulicę i obserwowało lokal przez 1,5 godziny. I po 1,5 godziny czterech funkcjonariuszy nagle weszło do lokalu i od pierwszego z brzegu człowieka jeden z funkcjonariuszy zażądał dokumentów pod banalnym pretekstem, że przypomina osobę podejrzaną. Legitymowanie na tym się zakończyło. Spektakl został w zasadzie przerwany, kiedy funkcjonariusze zobaczyli, że cała akcja jest przez nas filmowana. To ich zaskoczyło i zbiło z tropu, i nikogo już więcej nie legitymowano. Ich reakcja pokazuje dobitnie, że zostali oni użyci w tak szczególnym dniu, po tak szczególnych uroczystościach, jedynie w tym celu, aby zastraszyć organizatorów marszu.

W Polsce dzieje się coś niedobrego

Wzywanie teraz protestujących przeciwników Palikota w charakterze podejrzanych jest jak widać jedynie fragmentem większej, podjętej przeciwko środowiskom narodowym, akcji. Należy jasno sobie powiedzieć, że zarówno takie ostentacyjne śledzenie organizatorów marszu, czy wzywanie na przesłuchania ludzi, którzy wyrazili protest przeciwko antypolskiemu politykowi, nie ma to już nic wspólnego z pilnowaniem porządku publicznego, ale ma charakter już ściśle polityczny. Jest to działanie wymierzone w politycznych przeciwników. I nie jest to działanie tylko na szczeblu lokalnym.

Mamy bowiem oto urzędującego obecnie ministra spraw wewnętrznych, który idzie sobie na debatę do Krytyki Politycznej, tej samej Krytyki Politycznej, która w Narodowe Święto Niepodległości w 2011 roku gościła w swoich podwojach niemieckich bandytów, którzy na ulicach stolicy Polski urządzili sobie poligon uniemożliwiając przemarsz wyznaczoną trasą m.in. Kompanii Honorowej Wojska Polskiego. I jednocześnie mamy wykorzystanie służb podległych temu ministrowi do zastraszania nie tych lewackich, antynarodowych środowisk, ale te służby kieruje się przeciwko patriotycznej młodzieży, przeciwko tym, którzy nie chcą się wyrzec polskości, tak jak poleca to dewastujący życie publiczne Janusz Palikot, nawołujący otwarcie do tego, aby przeciwko narodowcom podejmować działania niezgodne z prawem.

Zresztą, wystarczy przypomnieć sobie, że tak jak w roku 2010 i 2011 na drodze Marszu Niepodległości stanęły środowiska skrajnie lewicowe, anarchistyczne, tak w roku 2012 ten marsz próbowała blokować policja, która w pewnym momencie, bez jakiegokolwiek powodu odcięła czoło marszu i stanęła na drodze całej reszcie z kilkudziesięciotysięcznej manifestacji.

Jednego tylko ci wszyscy, którzy wysyłali policję przeciwko Marszowi Niepodległości, ci którzy - tak jak m.in. teraz w Kielcach - nasyłają funkcjonariuszy różnych służb na narodowców jeszcze ciągle nie są w stanie zrozumieć, że tego marszu narodowego nie da się już zatrzymać.