Zmiany w programie nauczania i konieczność douczania dzieci w domach w zakresie kluczowych przedmiotów budujących tożsamość narodowo-obywatelską, zachęca rodziców do przejęcia całkowitej odpowiedzialności za edukację swoich dzieci. Jak donosi "Rzeczpospolita" we wrześniu aż 2 tysiące uczniów przejdzie na edukację domową.

Dzieci są lepiej przygotowane do życia, robią też więcej tego, do czego mają predyspozycje, a nie to, czego wymaga się od nich w szkole

- mówi "Rz" Paweł Zakrzewski - pedagog, psycholog i prawnik, który uczy w ten sposób pięcioro z siedmiorga swoich dzieci.

Jak oszacował dr hab. Marek Budajczak, pedagog pracującego na Wydziale Studiów Edukacyjnych UAM w Poznaniu, z edukacji domowej korzysta ok. 1500 dzieci, a od następnego roku szkolnego będzie ich kilkaset więcej. Jeszcze na początku 2009 r. było ich zaledwie 40 – 50.

Dynamika przyrostu jest duża i będzie rosnąć, choć trudno przewidzieć, do jakich rozmiarów

– mówi „Rz" Budajczak, który wraz z żoną jest pionierem edukacji domowej w Polsce.

Dlaczego rodzice decydują się na taki krok edukacyjny? Zdaniem ekspertów, powody są dwa. Pierwszy dotyczy chęci przekazywania dzieciom określonego systemu wartości, drugi –to chęć zadbania o jak najlepszą edukację dzieci.

Popularność edukacji domowej zwiększyła się w Polsce po zmianie przepisów w 2009 r. By zacząć uczyć dzieci samodzielnie, wystarczy zgoda dyrektora dowolnej szkoły.

Jak podkreślają pedagodzy, wyniki egzaminów są dowodem na to, że dzieci edukowane w domu osiągają lepsze rezultat. Rozwiewają też obawy, co do tego, że dzieci uczone w domach miałyby mieć problem w kontaktach z rówieśnikami czy odnajdowaniem się w sytuacjach społecznych.

 

mall, Rzeczpospolita