Śmieszna, a przy tym pouczającą rozmowę przeprowadził Robert Mazurek na łamach tygodnika "Plus Minus". Rozmówcą... a w zasadzie rozmówczynią publicysty tygodnika "Sieci" była Ligia Krajewska, parlamentarzystka Platformy Obywatelskiej. I mimo tego, że na Twitterze posłanka prosiła o to, by nie czytać tej rozmowy, zrobiliśmy to. I nie żałujemy.

Mazurek rozpoczął wywiad od zastawienia małej pułapki - poprosił o komentarz do rzekomego programu Prawa i Sprawiedliwości, który w rzeczywistości był... programem PO sprzed kilku lat.

Mam przed sobą program PiS, który obiecuje wielką modernizację Polski: 50 nowych mostów... Na samej Wiśle powstanie 15 mostów

- mówił Mazurek, dodając przy tym plany dotyczące lotnisk i wielu innych inwestycji.

Te wszystkie obietnice są na takim poziomie, że brakuje słów. To kpiny z ludzi! I gdzie oni je wszystkie postawią? (śmiech) A może od razu 49 lotnisk? W każdym mieście wojewódzkim po jednym. (...) Życzę PiS powodzenia w realizacji tych cudów, ale to się nie nadaje do poważnej rozmowy. Bo to zupełnie nierealne pomysły. Czyste chciejstwo. Człowiek składający takie obietnice okłamuje Polaków!

- irytowała się Krajewska.

Po tym, gdy kurtyna opadła i okazało się, że program dotyczy planów Donalda Tuska, Krajewska mocno się skonfundowała.

No tak... Przyzna pan, że w odniesieniu do Pis te plany brzmią bardzo nierealnie (...) Sytuacja ekonomiczna wówczas była zupełnie inna

- próbowała tłumaczyć Donalda Tuska.

W dalszej części rozmowy Krajewska mocno złościła się na ludzi, którzy do dziś przychodzą na Krakowskie Przedmieście, by upamiętnić ofiary katastrofy smoleńskiej.

Zupełnie nie rozumiem tego chodzenia z pochodniami, tak jak nie rozumiem, czemu przed Pałacem Prezydenckim ciągle składa się znicze i wieńce. Dlaczego tam? Przecież tam nikt nie zginął!

- mówiła Krajewska.

Na przytomną uwagę Mazurka, że wieńce składano również przed ambasadą Japonii czy Rosji, i tam Straż Zniczowa nie protestowała, choć tam też nikt nie zginął, parlamentarzystka odparła:

Ale to było co innego! To było w ramach solidarności z ofiarami katastrof. Przypominam, że po katastrofie smoleńskiej byliśmy wszyscy zjednoczeni i przed pałacem paliły się znicze.

Punktu widzenia świata nie zmieniło u Krajewskiej nawet przypomnienie, że politycy Platformy również maszerowali z pochodniami. Mazurek pokazał nawet odpowiednie zdjęcia:

Platforma maszerowała z pochodniami? Jest pan tego pewien?! Kiedy? (...) No rzeczywiście... Ale to był marsz proeuropejski, a pochodnie mogą być też niesione przeciwko ludziom... Pan słucha tych późniejszych wystąpień, czyta hasła na transparentach? To, co mówią, to, co powtarza poseł Macierewicz, jest przerażające!

- irytowała się Krajewska.

W rozmowie wróciła też kwestia ataku posła Niesiołowskiego na dziennikarkę Ewę Stankiewicz:

To pani Stankiewicz napadała na posła Niesiołowskiego! (...) Wszyscy wiemy, że poseł Niesiołowski ma swoją ekspresję. Nie potrafi pan pojąć, że został sprowokowany? (...) Proszę mieć też zrozumienie dla pana posła. Człowiek o takich przejściach, o takich zasługach dla Polski...

- apelowała polityk PO.

Takich kwiatków - i większych kwiatów - w tej rozmowie jest o wiele więcej. Dziwimy się jeszcze politykom Platformy, że zgadzają się na rozmowy z Mazurkiem. Przerabialiśmy to na przykład przy wywiadzie z Różą Thun. Tak czy owak - gratulujemy dobrego samopoczucia.

(aktl.) Na reakcję posłanki nie trzeba było długo czekać. Zarzuciła Mazurkowi, że ten nie wziął pod uwagę jej autoryzacji i zadeklarowała, że pójdzie w tej sprawie do sądu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Europosłanka PO w Himalajach absurdu. O zamianie ciał: "Zdarzyły się pomyłki, no trudno". O postawie rządu ws. 10/04: "Zachował się najlepiej jak można

lw, "Plus Minus"