Jan Paweł II, od którego poezji ja zaczynałem swoje śpiewanie o wierszach Przemyka kiedyś powiedział, że to jest praktycznie niemożliwe, żeby osiemnastolatek napisał coś tak głębokiego - mówi Marcin Styczeń, piosenkarz, interpretator poezji Grzegorza Przemyka. Koncert pamięci osiemnastoletniego poety śmiertelnie pobitego przez milicję odbędzie się 19 maja o godz. 19 w kościele pw. św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu. SZCZEGÓŁY TUTAJ

wPolityce.pl: Dlaczego śpiewasz poezję Przemyka, dlaczego ona jest dla ciebie ważna?

Marcin Styczeń: Nie do końca rozumiem dlaczego, ale rzeczywiście trafiają do mnie takie niezwykłe propozycje. Parę lat temu poproszono mnie o napisanie piosenki o księdzu Jerzym, teraz Ania Żochowska z fundacji Sztafeta zaprosiła mnie do tego koncertu pokazującego Przemyka - poetę. Przyznam szczerze, że znałem pojedyncze wiersze Grzegorza Przemyka, ale nie znałem ich jakoś głębiej. Zanurzyłem się w tę poezję i jestem porażony, że osiemnastoletni chłopak mógł mieć taką głębię i taki talent. Nad stratą tego można tylko ubolewać.

Jan Paweł II, od którego poezji ja zaczynałem swoje śpiewanie o wierszach Przemyka kiedyś powiedział, że to jest praktycznie niemożliwe, żeby osiemnastolatek napisał coś tak głębokiego. Chodzi o wiersz „Jeśli przyjdziesz”, wiersz o ostateczności. I to chyba w tej poezji mnie najbardziej ujmuje. Ta poezja oczywiście w kontekście jego śmierci nabiera dodatkowego znaczenia, ale to jest niezwykłe, że to był poeta, który dotykał spraw najważniejszych: śmierci, miłości, sensu życia. Ktoś powiedział kiedyś, że najtrudniej napisać wiersz o Bogu i o śmierci, bo bardzo łatwo popaść w banał, a Przemyk, jako nastolatek miał taką wrażliwość i taki talent i erudycję, że w banał nie wpadał.

 

wPolityce.pl: Teraz, kiedy już znasz poezję Przemyka, czy jesteś w stanie wyobrazić sobie, jakim on był człowiekiem?

Marcin Styczeń: Wyobrażam go sobie jako człowieka, który ponad wszystko cenił sobie wolność. Nonkonformista. Wyobrażam go sobie jako wolnomyśliciela, którego nie da się zamknąć w jakichś ramach. Tak sobie nawet myślę, że teraz organizujemy koncert jego pamięci, który odbędzie się w kościele. Szczerze mówiąc, ja nie wyobrażam sobie jego śpiewającego w kościele. To był człowiek, który w żadnych instytucjonalnych ramach się nie mieścił. A przecież jednocześnie odwoływał się do czegoś najbardziej prawdziwego, co jest w każdym z nas, do takiej esencji najpiękniejszego człowieczeństwa.

wPolityce.pl: A w jakich kategoriach oceniasz to twoje artystyczne spotkanie z poezją Przemyka, właśnie tu i teraz? To jakiś szczególnie ważny moment dla ciebie?

Marcin Styczeń: To pewnie będzie można ocenić dopiero z perspektywy czasu, ale wydaje mi się, że na takim intuicyjnym poziomie, jakimś duchowym poziomie ja te jego poezję czuję. Ja nie miałem tak dramatycznych doświadczeń osobistych i rodzinnych jak on, a mimo to, ta poezja dla mnie trafia. Spotkanie z tą poezją może być ważnym etapem w moim życiu.

W tej chwili przygotowuję się intensywnie do koncertu, który odbędzie się 19 maja o godz. 19 w kościele pw. św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu. Będę się starał te piosenki zaśpiewać jak najprawdziwiej. Bardzo ważne jest dla mnie to, jak te piosenki zostaną odebrane. Ciekaw jestem, jak odbiorą te moje interpretacje ludzie, którzy go znali i którzy wiedzieli, jakim on był człowiekiem. Mam świadomość, że na tym koncercie będzie ojciec Grzegorza Leopold Przemyk, będzie jego przyrodnie rodzeństwo. Nie ukrywam, że jestem przejęty i bardzo przeżywam ten koncert.

Rozmawiał Marcin Wikło