Na łamach „Dziennika Bałtyckiego” obrony ministra transportu Sławomira Nowaka podjął się inny polityk rządzącej Platformy Obywatelskiej - poseł Sławomir Neumann, wiceminister zdrowia.

Przypomnijmy - Nowak znalazł się na celowniku mediów po tym, jak tygodnik „Wprost” opisał niejasne powiązania ministra transportu i jego miłość do… zegarków. A konkretnie do pożyczania cudzych zegarków.

CZYTAJ WIĘCEJEkskluzywne zabawy Sławomira Nowaka, czyli jak minister wizytuje drogie kluby i kto pożycza mu zegarki

Neumann w nietypowy sposób próbował bronić Nowaka:

Jedni zbierają znaczki, inni puszki po piwie a jeszcze inni - zegarki. - Bywają różne hobby, różne słabości. Ja na przykład kolekcjonuję krawaty

- tłumaczył wiceminister zdrowia.

I dodawał, że choć sam nie ma tak drogich sprzętów wskazujących godzinę, to w zachowaniu Nowaka nie widzi niczego złego:

Dostałem od żony normalny zegarek, bez żadnych ekstrawagancji, który kosztował oczywiście znacznie mniej. Nie wiem, ile są warte zegarki ministra Nowaka, bo ich nie widziałem. Sławek miał kiedyś własną firmę, jego żona nieźle zarabia, może więc sobie kupować, co chce

- mówił Neumann.

Jedni zbierają puszki po piwie, a inni zegarki…” Przyznają Państwo - oryginalny sposób obrony.

lw, tvn24.pl