Ten film na pewno powstanie. Pytanie tylko czy premiera będzie miała miejsce 9 czy 10 kwietnia 2014 r. - mówi portalowi wPolityce.pl Maciej Pawlicki.


wPolityce.pl: Dziś rozpoczynają się zdjęcia do filmu „Smoleńsk” Antoniego Krauze. Dlaczego akurat 10 kwietnia? Kwestia symboliki czy pragmatyzmu?

Maciej Pawlicki (producent filmu „Smoleńsk”): Szczerze? Myślę, że zdecydowały oba powody. 10 kwietnia ma swój wymiar symboliczny, to bardzo ważna data w historii Polski. Natomiast fakt, że na ulicach Warszawy widać wzruszenie ludzi, a w tym dniu budzi się tyle emocji, chcemy wykorzystać w naszym filmie. W tej chwili widzimy tysiące uczestników obchodów, a niebawem będą ich dziesiątki tysięcy. To bardzo ważny moment w historii Polski. Kluczowe jest nie tylko to, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku, ale również wszystko, co miało miejsce już po katastrofie smoleńskiej. O tym również jest nasz film.

 

Można powiedzieć, że dzisiaj okoliczności państwu sprzyjają, ale do tej pory droga twórców filmu „Smoleńsk” nie była usłana różami. Mogliśmy usłyszeć liczne opinie krytyczne, również ze strony aktorów…

Jako producent nie mogę skarżyć się, że było - do tej pory - jakoś szczególnie trudno. To duża produkcja, wymagająca bardzo wielu przygotowań. Jedni tę produkcję bardzo wspierają, a inni – jak słusznie pan zauważył – krytykują. Owszem, głośno zrobiło się m. in. o odmowie Mariana Opani, ale zgłaszają się do nas aktorzy, którzy bardzo chcą zagrać w tym filmie. Te propozycje są na tyle liczne, że nie jesteśmy w stanie zaoferować aż tylu ról! Nie mamy jednak aż takich problemów, które uniemożliwiałyby realizację filmu. Powiem więcej: spotykamy się z licznymi wyrazami wsparcia osób, które pragną, aby ten film powstał.

 

Czy wsparcie wyraża się również w pomocy materialnej?

Tak, jak najbardziej. W tej chwili możemy pochwalić się tysiącami przyjaźnie nastawionych ludzi, którzy ten film wspierają finansowo. Co prawda, nie zebraliśmy jeszcze budżetu, do tego jeszcze daleko, ale przygotowania idą dobrze, a nawet bardzo dobrze.

 

Jak rozumiem, za rok o tej porze możemy spodziewać się filmu?

Tak, ten film na pewno powstanie. Pytanie tylko czy premiera będzie miała miejsce 9 czy 10 kwietnia 2014 r.

 

Czy data premiery również jest podyktowana, zarówno względami pragmatycznymi, jak i symbolicznymi?

Tak. Proszę zwrócić uwagę, że w historii kina, nie tylko polskiego, bardzo rzadko zdarzało się, aby tak wielka liczba osób aktywnie wspierała ideę powstania jakiegokolwiek filmu. Z punktu widzenia producenta, jest to sytuacja wspaniała. Oczywiście pojawiają się przeszkody, niespotykane w przypadku innych produkcji, ale nie są to problemy, które uniemożliwiałyby nam dalsze prace. Trzeba przyznać, że one również nas jednoczą i sprawiają, że przybywa nam zwolenników. Dla inwestujących w ten film jest to sytuacja bardzo optymistyczna, ponieważ już widać, że jest ogromna widownia oczekująca na „Smoleńsk”. Myślę, że Antoni Krauze zrobi film bardzo ważny i na bardzo wysokim poziomie. Proszę mi wierzyć, że ten film taki będzie!

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Aleksander Majewski