Wiosną 1926 roku Pius XI rozkazał publiczne modły za Meksyk w rzymskich kościołach. Było to niezwykłe polecenie - podobne zostało poprzednio wydane podczas Bitwy Warszawskiej w 1920 roku. Jednocześnie Stolica Apostolska starała się za pomocą dyplomacji przekonać prezydenta Callesa do zaprzestania prześladowań. Ten odmówił. Papież polecił zamknąć wszystkie kościoły. Od 1 sierpnia 1926 roku w Meksyku nie odprawiano żadnej mszy świętej!

Najważniejszym aspektem kolonizacji hiszpańskiej w Ameryce Łacińskiej, w tym i w Meksyku, było ustanowienie Kościoła katolickiego jako instytucjonalnej emanacji wiary i władzy. W XIX wieku wpływowa część meksykańskich elit zbuntowała się przeciw hiszpańskiej koronie. Powodowany „oświeceniowymi” nowinkami bunt miał naturalnie wymiar antykatolicki i antykościelny. Podjęto prześladowanie Kościoła, uderzono w katolicką edukację, konfiskowano ziemie i dobra kościelne. Pamiętajmy, że w tamtych czasach oznaczało to likwidację systemu opieki społecznej: szpitali, sierocińców, szkół, których prowadzenie było ważnym aspektem misji Kościoła.

Naturalnie na konfiskatach zyskali tzw. liberałowie („antyklerykałowie”). Nie tylko obłowili się kościelnymi dobrami, ale również powiększyli zakres swojej władzy. Chodzi o to, że funkcje charytatywne i społeczne sprawowane do tej pory przez Kościół zostały albo przejęte przez państwo (wzrost biurokracji), albo wyeliminowane zupełnie w imię źle pojmowanej „liberalnej” ideologii, wyzutej ze swojej chrześcijańskiej ramy odniesienia.

Atak na Kościół oznaczał też podminowanie ładu społecznego. (…) Co na to laikat? Meksykańscy katolicy, szczególnie młodzi, nie byli staroświeckimi reakcjonistami. Inspirował ich Leon XIII i jego encyklika „Rerum novarum”. Znajdowali się pod wpływem chrześcijańskiego nacjonalizmu i chrześcijanskiej demokracji. Organizacyjnie opierali się na wzorcach francuskiej Akcji Katolickiej. (…) Na początku lat dwudziestych miały miejsce inspirowane przez koła państwowe zamachy bombowe na miejsca kultu katolickiego. Na przykład w listopadzie 1921 roku podłożono bombę w Bazylice Matki Bożej z Guadalupe w stolicy. Kontynuowano też prześladowanie wiernych za udział w procesjach publicznych. W styczniu 1923 roku samego nuncjusza uznano za persona non grata, bowiem wziął udział w poświęceniu „pomnika Chrystusa Króla” pod Guanajuato (…).

Naturalnie wśród laikatu nie było jedności. Wspólna była jedynie wrogość w stosunku do rewolucji. Ale ponieważ system ich wykluczył, wielu młodych uznało, że jedynym wyjściem jest zbrojna kontrrewolucja.

Pchnął ich do niej również nowy liberalny prezydent Plutarco Calles, związany ekstremalnym skrzydłem antykatolickim rewolucji. Jego ludzie zamykali do więzienia księży, którzy ośmielili się publicznie pokazać w sutannach. Jego bojówkarze robili najazdy na kościoły, zakłócali msze, a w niektórych wypadkach starali się wyrzucić „reakcyjnych” proboszczów i zastąpić ich „liberalnymi księżmi”. Taka awantura miała miejsce na przykład w kościele de la Soledad w stolicy w lutym 1925 roku, gdzie po wypędzeniu proboszcza i wikarych przy ołtarzu stanął nowy „patriarcha” - były mason i oficer armii rewolucyjnej. Wybuchły poważne zamieszki, gdy robotnicy, a jednocześnie wierni tej parafii stanęli przeciw bojówkarzom i policji. (…)

Antykatolicka ofensywa państwa charakteryzowała się dużym zróżnicowaniem. W niektórych stanach było ostrzej niż w innych. W Tabasco na przykład w październiku 1925 roku gubernator postanowił, że „tyko żonaci księża w wieku ponad 40 lat mogą odprawiać mszę”. Oznaczało to de facto zamknięcie kościołów. W innych miejscach ograniczono się „tylko”do zamknięcia seminariów duchownych. Mnożyły się aresztowania, pobicia i porwania katolików. Były też mordy skrytobójcze.

Wiosną 1926 roku „Pius XI rozkazał publiczne modły za Meksyk w rzymskich kościołach”. Było to niezwykłe polecenie - podobne zostało poprzednio wydane podczas Bitwy Warszawskiej w 1920 roku. Jednocześnie Stolica Apostolska starała się za pomocą dyplomacji przekonać prezydenta Callesa do zaprzestania prześladowań. Ten odmówił. Papież polecił zamknąć wszystkie kościoły. Od 1 sierpnia 1926 roku w Meksyku nie odprawiano żadnej Mszy świętej (oprócz prywatnych i tajnych - poza świątyniami). Prezydent Calles ucieszył się: „to przyspieszy dechrystianizację kraju”. Aresztowano księży i biskupów. Państwo przejęło kościoły. W niektórych miejscach odbyło się to spokojnie, w innych - jak wspominaliśmy - miały miejsce poważne zamieszki.

(…) Rewolucyjne państwo meksykańskie odpowiedziało terrorem. Rozbijano oddziały powstańcze, rozstrzeliwano księży. Torturowano i zabijano działaczy laikatu. Stojąc przed plutonem egzekucyjnym 1 kwietnia 1927 roku, jeden z najsławniejszych męczenników, Anacelto González Flores, powiedział:

Umieram, ale Bóg nie umiera. Niech żyje Chrystus Król!

Według niepełnych danych, tylko w owym roku zabito 21 księży, którzy służyli jako powstańczy kapelani.

20 czerwca 1929 roku podpisano układ. Rezultaty „kompromisu” były przewidywalne. „Rebelia Cristeros się skończyła, mimo że sami Cristeros jeszcze o tym nie wiedzieli”. Wielu z tych, którzy się poddali, zostało przez rewolucjonistów zabitych. Amnestia nie znaczyła wiele, szczególnie na prowincji. W rezultacie „więcej dowódców Cristeros zginęło po poddaniu się niż na polu bitwy”.

Naturalnie męczeństwo Kościoła w Meksyku nie skończyło się. W latach 1934-1935 „meksykański Kościół doświadczył najgorszego prześladowania w swojej historii. W wielu prowincjach rząd zamknął właściwie wszystkie świątynie. Księża poznikali z widoku publicznego”. Kościół i wierni gorzko zapłacili za kompromis z rewolucją, za układy z liberałami. A liberalno-rewolucyjna partia odpowiedzialna za zbrodnie pozostawała u rządów w Meksyku jeszcze dekadę temu.

Prof. Marek Jan Chodakiewicz

Fragmenty rozdziału „Krucjata trwa” z książki prof. Chodakiewicza „Między Wisłą a Potomakiem” (2012), poświęconego obronie wiary katolickiej i chrześcijańskiego charakteru cywilizacji zachodniej.

Książkę „Między Wisłą a Potomakiem” można kupić wSklepiku