Film „Kwatera ‘Ł’” Arkadiusza Gołębiewskiego jest niczym podsumowanie prac ekshumacyjnych, prowadzonych przez IPN na warszawskiej „Łączce”. W tym obrazie jest wszystko - emocje, cierpienie rodzin, zbrodnie komunistyczne, polscy bohaterowie, mordowani za miłość do kraju, grzebani potajemnie, niszczeni również po śmierci. Film niczym sworzeń zwiera w sobie elementy i wątki związane z pracami na warszawskim cmentarzu. Pracami, które są obecnie jednym z najważniejszych zadań polskich instytucji publicznych.

Narracje w filmie „Kwatera Ł” prowadzą uczestnicy badań, których celem jest odszukanie miejsc pochówku ofiar zbrodni komunistycznych oraz identyfikacja ich szczątków. Młodzi ludzie odszukujący kolejne ciała, odkopujący kolejne szczątki mówią o emocjach, mówią, jak przemawiają do nich doły ekshumacyjne. A one są jasnym i brutalnym świadectwem zbrodniczej natury komunizmu, który zniewalał Polskę przez dekady.

Doły świadczą o ówczesnym systemie jednoznacznie - w tym systemie bohaterowie mogli tylko ginąć, miejsce dla patriotów było w celi, a potem w ziemi - przy płocie, na polu, pod śmietnikiem…

Tak właśnie kończyli bohaterowie, którzy dopiero po ponad 20 latach III RP odzyskują dobre imię i godność.

W Polsce wciąż widać tendencje, by o PRL mówić zgodnie z rozpowszechnianym powiedzeniem: „najweselszy barak w komunistycznym obozie”. Kto chce zobaczyć, jak dalece kłamliwe jest to stwierdzenie, musi obejrzeć film Gołębiewskiego. Wtedy dowie się, że władze tego „wesołego baraku” mordowały Polaków za walkę o wolną Polskę, za umiłowanie Ojczyzny. Takich ludzi zabijano strzelając w tył głowy, krępowano przed śmiercią, łamano kości również po śmierci. Takich ludzi bito w więzieniach, ich szczątki - noszące ślady tortur - powtórnie dehumanizowano. Na filmie Gołębiewskiego widać, że ciała takich ludzi wrzucano niemal na siłę, „upychając” ich w dołach śmierci. Czaszki nosiły ślady wybijania zębów, łamania szczęk. Z ciała jednej osoby wyjęto 11 kul. W jej czaszce widać było sześć dziur. Tak niszczonym ludziom również po śmierci zadawano cios, zakazując kultywowania pamięci o nich.

Obraz Gołębiewskiego pokazuje reakcje ludzi, którzy okrucieństwo PRLowskich realiów poznają w sposób, który o tych czasach mówi najwięcej i najlepiej. I widać, że to, co zobaczyli - każdy na swój sposób - bardzo przeżywają, są poruszeni tym, z czym przyszło im się zmierzyć. Jak stwierdza jedna z wypowiadających się osób w pewnym momencie przychodzenie do pracy zaczęło być dla nich obciążeniem. Nauczyli się jednak na co dzień pracować jak maszyna. Emocje wypływają przed kamerą.

W „Kwaterze Ł” widać również reakcje rodzin, które od lat walczą o zupełnie podstawową sprawę, o coś czego odmowa nie mieści się w cywilizowanym świecie - chcą znać miejsce pochówku bliskich. Chcą walczyć, by móc zapalić znicz na grobie osoby bliskiej. I walczą o to od dekad. Niektórzy już stracili nadzieje. Prace na Łączce budzą jednak je z powrotem.

Jedna z kobiet, która na Łączkę przychodzi od lat, opisuje przed kamerą, jak to miejsce wyglądało lata temu. Mówiła o tym, że każdy, kto odwiedzał to miejsce, był spisywany przez esbeków, że na tym miejscu był śmietnik.

To było wyklęte miejsce

- zaznacza.

Inna rodzina wspomina, że przez lata mówiono o nich, że są dziećmi bandytów. Teraz zaznaczają, że można się z tego śmiać. Coraz więcej osób wie, że ci „bandyci” mają swoje miejsce w panteonie polskich bohaterów.

To najważniejszy wykop w tym kraju

- mówi w kolejnej wypowiedzi uczestnik prac ekshumacyjnych na „Łączce”. I rzeczywiście ma słuszność.

Łączka” staje się symbolem nieodrobionych przez decydentów współczesnej Polski lekcji. Prof. Krzysztof Szwagrzyk zaznacza, że prace ekshumacyjne ruszyły dopiero po 23 latach tzw. obalenia komunizmu. Tyle czasu trzeba było, by polskie państwo zaczęło interesować się swoimi bohaterami. Jednak o godne miejsce dla tych bohaterów wciąż trzeba w Polsce walczyć.

Film „Kwatera Ł” to kolejny element, pokazujący, że młode pokolenie coraz chętniej czerpie z polskiej historii, coraz bardziej się nią interesuje, że ona do niego przemawia. Obraz Arkadiusza Gołębiewskiego wart jest intensywnej promocji, będzie on bowiem przemawiać do młodzieży. Do pokolenia, które coraz mocniej odcinane jest od historii przez czynniki oficjalne. Tę historię trzeba młodym zwrócić. I dzięki takim inicjatywom jak film „Kwatera Ł” może się to udać…

 

ZOBACZ ZWIASTUN FILMUKWATERA Ł”