Sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen ostrzegł państwa Sojuszu, że podyktowane kryzysem cięcia w wydatkach na obronność mogą mieć negatywne konsekwencje dla ich bezpieczeństwa w przyszłości.

W czwartek i piątek w Brukseli odbywa się spotkanie ministrów obrony krajów Sojuszu. Uczestniczy w nim szef polskiego MON Tomasz Siemoniak.

Potrzebujemy odpowiedniego poziomu wydatków oraz inwestycji (w siły zbrojne). Obawiam się, że jeśli cięcia w tej dziedzinie będą kontynuowane, nie będziemy zdolni stawić czoła wyzwaniom dla naszego bezpieczeństwa w przyszłości

- powiedział Rasmussen na konferencji prasowej.

Dodał, że oszczędności są możliwe poprzez bardziej efektywne wydawanie pieniędzy i lepsze „połączenie działań i środków” w ramach międzynarodowej współpracy wojskowej.

Ale to tylko częściowe rozwiązanie problemu

- zaznaczył.

O zwiększenie wydatków na obronność od dawna apelują do krajów europejskich Stany Zjednoczone; według przedstawionego pod koniec stycznia przez Rasmussena raportu tylko trzy spośród 28 krajów NATO - USA, W. Brytania i Grecja - przeznaczają więcej niż 2 proc. PKB na obronność. Jedynie USA, W. Brytania i Estonia zwiększyły w latach 2007-2012 wydatki zbrojeniowe.

W czwartek Rasmussen potwierdził też, że NATO rozważa utrzymanie do 2018 r. finansowania afgańskich sił bezpieczeństwa o liczebności 352 tys.

Decyzja jeszcze nie zapadła, ale to jeden z rozważanych pomysłów. Jestem przekonany, że będziemy mogli utrzymywać siły afgańskie, liczące 352 tysiące żołnierzy i policjantów. Wspólnota międzynarodowa obiecała wspomóc finansowanie tych sił, bo to wykracza poza finansowe możliwości Afganistanu. Nie jest to tylko zadanie dla NATO, ale całej wspólnoty międzynarodowej

- powiedział Rasmussen.

Lepiej finansować siły afgańskie niż rozmieszczać tam wojska międzynarodowe

- dodał.

W maju zeszłego roku Sojusz zapowiadał finansowanie sił afgańskich, liczących 230 tys. żołnierzy i policjantów, co miałoby kosztować ponad 4 mld dolarów rocznie.

W 2014 roku dowodzone przez NATO międzynarodowe siły ISAF mają zostać wycofane z Afganistanu, a odpowiedzialność za zapewnienie bezpieczeństwa przejmie afgańskie wojsko. W Afganistanie, który nadal ma otrzymywać finansową pomoc od Zachodu, pozostaną jednak zachodni doradcy i instruktorzy.

 

PAP/mall