wPolityce.pl: Opisaliśmy na portalu ustawę, która wprowadza groźne rozwiązania, przenosząc uprawnienia polskich funkcjonariuszy na ludzi z obcych formacji, jeśli te zostaną wezwane przez szefa MSW czy szefa policji na pomoc do Polski. Jak Pan ocenia ten projekt ustawy?

Wiesław Johann, były sędzia TK, prawnik: Każdy, kto ma inicjatywę ustawodawczą, może przedstawiać Sejmowi projekty. One muszą spełniać warunki formalne. Jednak ważniejsze jest, by one również spełniały standardy dotyczące treści merytorycznej. A ona musi pozostawać w zgodzie z polskim porządkiem prawnym, w tym z konstytucją oraz prawem europejskim. Obecnie mamy natomiast do czynienia z projektem, który narusza polską konstytucję. Ona powiada, że Rzeczpospolita strzeże niepodległości i nienaruszalności swojego terytorium oraz zapewnia prawa i wolności swoim obywatelom. To jest zasada konstytucyjna. Jednak z racji naszej obecności w Unii Europejskiej mamy w ustawie zasadniczej przepisy, które mówią, że Polska na mocy umów międzynarodowych może przekazać organowi międzynarodowemu kompetencje władzy państwowej. To wynika z art. 90. Należy również pamiętać, że każda umowa międzynarodowa ma pierwszeństwo przed polską ustawą. Jednak dla polskiego porządku prawnego najważniejszym dokumentem jest polska konstytucja. Nie ma możliwości, by jakakolwiek norma międzynarodowa była przed polską konstytucją. Ten wywód jest konieczny, żeby zrozumieć z czym mamy do czynienia.

 

A z czym mamy?

Opisywany projekt wprowadza możliwość udziału funkcjonariuszy państw obcych w patrolach, działaniach na rzecz porządku publicznego, przy zabezpieczaniu imprez masowych itd. Ustawa daje możliwość udziału obcych sił porządkowych, czyli policji i wojska. Żeby do tego doszło muszą zaistnieć odpowiednie przesłanki. Ustawa mówi, że o tych przesłankach decyduje albo szef MSW albo m.in. główny komendant Policji. Te zapisy mówią więc, że na podstawie decyzji szefa MSW czy komendanta kompetencje polskich organów porządkowych przejmują funkcjonariusze państw obcych. I na mocy projektu mają otrzymać cały arsenał praw przysługujących polskim funkcjonariuszom. Co szczególnie niepokojące, ta ustawa nie dotyczy jedynie państw strefy Szengen, ale również innych. To dotyczy każdego innego państwa, zarówno z UE, jak i spoza, np. Białorusi czy Rosji. Odpowiedni funkcjonariusze publiczni mogą wezwać funkcjonariuszy z innych krajów do Polski. I oni będą działać na terenie państwa polskiego, np. przy uśmierzaniu zamieszek, przy zabezpieczaniu stadionów czy manifestacji. To jest porażające. Ustawa jest niekonstytucyjna, ponieważ państwo na mocy nie umowy, ale decyzji urzędnika przekazuje część swoich kompetencji. To jest możliwe jedynie na mocy umowy międzynarodowej. To sprawie, że według mojej wiedzy omawiana ustawa jest niezgodna z artykułem 2, 5 i 90 konstytucji.

 

Jak Pan ocenia pomysł powstania tego projektu?

To jest kuriozum. Dla mnie to jest szokujący projekt. Co to ma być? Wzywanie bratniej pomocy, jak w było w 1956 na Węgrzech, czy w 1968 w Czechosłowacji? To jest jakieś głębokie nieporozumienie. To jest przecież oddanie kompetencji polskich organów w ręce funkcjonariuszy państwa obcego. Oni mają mieć ogromnie szerokie uprawnienia w Polsce. W mojej ocenie wprowadzenie tej ustawy to bezsens, nie wiem po co jest ten projekt. Polskie służby porządkowe muszą prosić o pomoc zza granicy? W jakim celu?

Rozmawiał Stanisław Żaryn

 

CZYTAJ TAKŻE: NASZ WYWIAD. Zieliński o groźnej ustawie: jeśli się komuś wydaje, że nie ma już państwa polskiego, tylko region UE, to nie powinien być w rządzie