Kiedy zdecydowałam się kandydować do Sejmu, miałam świadomość, że to będzie tak odbierane. Ale traktowałam to jako część misji. Jako marszałek będę miała jeszcze większą możliwość wpływania na świadomość społeczeństwa.

- mówi Anna Grodzka w rozmowie z „Super Expressem”.

Twierdzi, że jest „merytorycznie przygotowana do tej pracy” i ma wystarczające kompetencje by ubiegać się o stanowisko marszałka.

Ciężko pracuję w klubie i prowadząc zespół „Społeczeństwo FAIR”, dążąc do merytorycznej debaty, a nie przepychanki

- mówi posłanka Ruchu Palikota. Pytana przez „SE” czy przypadkiem szef jej klubu nie chce jej wykorzystać jako symbol, odpowiada:

Nie sądzę, żebym miała gorsze kompetencje niż pozostali wicemarszałkowie bądź kandydaci Ruchu Palikota. Jeżeli jestem symbolem pewnej wolności i różnorodności, nie przeszkadza mi to.

Kiedy zdecydowałam się kandydować do Sejmu, miałam świadomość, że to będzie tak odbierane. Ale traktowałam to jako część misji. Jako marszałek będę miała jeszcze większą możliwość wpływania na świadomość społeczeństwa.

Janusz Palikot nie ma wątpliwości, że za kandydaturą Grodzkiej opowie się 99 proc. Ruchu Palikota. Podczas konferencji prasowej, na której oficjalnie ogłosił tę informację, Anna Grodzka potwierdziła, jeśli obejmie urząd marszałka, wykorzysta go dobrze ten czas na promocję „mniejszości”. Przypomniała też o swoich kompetencjach, stwierdzając:

Całe życie zajmuję się polityką.

Skoro więc sama posłanka przywołuje przy tej okazji swoją polityczną przeszłość, przypomnijmy i my.

Z dokumentów służb specjalnych PRL, do których dotarła latem „Gazeta Polska”, wynika że Krzysztof Bęgowski - czyli Anna Grodzka w poprzednim wcieleniu - był zdeterminowanym działaczem studenckim i partyjnym. Przeszedł długotrwałe polityczne szkolenie wojskowe i szefował ważnym przedsięwzięciom gospodarczym w czasach Polski Ludowej.

Bogate doświadczenia polityczne Krzysztofa Bęgowskiego doskonale tłumaczy żywe poparcie Anny Grodzkiej przez Lewicę.

 

Jak pisała „GP”, że przebieg kariery Krysztofa Bęgowskiego świadczy o tym, że władze partyjne miały do niego najwyższe zaufanie.

Świadczą o tym m.in. liczne wyjazdy za granicę – często podróżował do ZSRR. Był m.in. w Moskwie i Rostowie w lipcu 1982 r. na seminarium szkoleniowym – stroną zapraszającą był Komsomoł – komunistyczna organizacja młodzieżowa. Jako sekretarz Komisji Informacji Rady Naczelnej ZSP w 1984 r. był w NRD – Berlinie Wschodnim i Lipsku – na wizytacji firmy Reprotechnik. Jako dyrektor i redaktor naczelny studenckiej oficyny wydawniczej Alma Press pojechał też na Kubę w Brygadzie Młodzieżowej im. R. Miałowskiego, do Jugosławii oraz do Austrii do firmy Sony. Co ciekawe, na dokumentach wyjazdowych Krzysztofa Bęgowskiego Ministerstwo Spraw Wewnętrznych odnotowało, że „wpis w książeczce wojskowej nie wymaga dalszych wyjaśnień”, co oznaczało, że za osobę wyjeżdżającą gwarancje brały wojskowe służby specjalne PRL.

 

CZYTAJ WIĘCEJ: Co łączy wrażliwą Annę Grodzką z byłym działaczem PZPR Krzysztofem Bęgowskim? Wszystko!

 

mall, SE