Jak informuje na swojej internetowej stronie Gość Niedzielny - gosc.pl, w całej Unii Europejskiej rozpoczęła się wielka akcja mająca na celu doprowadzenie do radykalnej zmiany przepisów unijnych dotyczących finansowania aborcji i eksperymentów na ludzkich płodach.

Obecnie z podatków krajów UE gigantyczne dofinansowanie dostają instytucje promujące aborcję i prowadzące badania nad embrionalnymi komórkami macierzystymi. Na przykład, Unia Europejska w 97 proc. finansuje aborcje w Afryce - rocznie z naszych podatków płacimy za zabójstwo 170 tys. nienarodzonych dzieci na tamtym kontynencie - oblicza European Dignity Watch, europejska organizacja, która czuwa nad obroną praw i godności człowieka.

Z funduszy Europejskiej Unii Rozwoju Pomocy i Zdrowia Publicznego, w ramach kilkuletniego programu zdrowotnego płyną dziesiątki milionów euro, m.in. na narzędzia do zasysania płodów i wyskrobywania dzieci. Wszystko w ramach „seksualnych i reprodukcyjnych programów zdrowotnych”.

Wszystko to może się zmienić za sprawą orzeczenia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu z 18 października 2011 r. W tzw. sprawie Brüstle’a przeciw Greenpeace, nie mająca związków z obrońcami życia organizacja ekologów wniosła skargę przeciw neuropatologowi z Uniwersytetu w Zurychu, który prowadził zaawansowane badania nad ludzkimi embrionami i macierzystymi komórkami embrionalnymi. Greenpeace oskarżyła naukowca o niemoralność, brak etyki ekologicznej i gwałt na godności istot ludzkich.

Istnieje ekologia człowieka

– uzasadniali swój pozew zieloni.

I co ważne - Trybunał w Luksemburgu przyjął argumentację Greenpeace. Orzekł mianowicie, że życie człowieka zaczyna się od chwili zapłodnienia. Embrion ludzki od samego początku wymaga szacunku i ma swoją godność. To z kolei wyklucza „możliwość opatentowania jakiejkolwiek procedury, która zakłada jego niszczenie lub tego wymaga”. Dokładnie orzeczenie brzmi:

Zapłodnienie jest początkiem życia ludzkiego i w imię ludzkiej godności wyklucza możliwość jakiejkolwiek procedury, która zakłada niszczenie ludzkiego embrionu lub tego wymaga.

Ten wyrok otworzył drogę do powołania inicjatywy ustawodawczej, która by położyła kres finansowaniu aborcji i badań nad embrionami przez Unię Europejską - w myśl traktatu lizbońskiego każdy obywatel UE może bowiem zgłosić własny projekt zmian w prawie, pod warunkiem że będzie on zgodny z przepisami i wartościami Unii oraz że podpisze się pod nim milion obywateli z przynajmniej siedmiu krajów członkowskich.

Jeśli więc nagle jedna z najważniejszych instancji w Europie orzeka, że embrion ludzki domaga się szacunku i zakazuje wręcz eksperymentów na nim, to naszym obowiązkiem jest upomnieć się o przestrzeganie tego orzeczenia w całej Europie. Musimy zawalczyć o ludzkie życie. O człowieka. To najlepsza okazja, by położyć kres finansowaniu aborcji i badań nad embrionami

– mówi Carlo Casini, przewodniczący włoskich ruchów pro-life, ojciec inicjatywy ustawodawczej pod wymowną nazwą „Jeden z nas”.

Tym samym ruszyła gigantyczna akcja - „walki o ludzki embrion, o podkreślenie, że jako istota ludzka od poczęcia jest człowiekiem” - jak pisze gosc.pl.

„Jeden z nas” obejmie 25 krajów członkowskich UE. Liczymy bardzo na Polskę

– mówi, nie kryjąc entuzjazmu, Gregor Puppinck, dyrektor Europejskiego Centrum Prawa i Sprawiedliwości, jeden z pomysłodawców inicjatywy.

Oczywiście to dopiero pierwszy etap tej zakrojonej na ogromną skalę akcji.

Ale walka dopiero nas czeka w Komisji Europejskiej i PE. Komisja ma prawo, po wysłuchaniu projektu zmian, odrzucić je. Musi to jednak solidnie uzasadnić. Ale jeśli zbierzemy nie milion, a dwa lub trzy, to eurodeputowani będą mieli małe pole manewru

– dodaje Puppinck.

Będziemy świadkami chyba najgorętszej w historii Parlamentu Europejskiego debaty. Zresztą zawsze kwestie dotyczące ludzkiego życia budzą tu skrajne emocje

- zaznacza Puppinck.

Inicjatywa „One of us” zarejestrowana została już 11 maja ub.r., ale przez kilka miesięcy unijne instytucje nie były w stanie udostępnić narzędzi do zbierania podpisów pod projektem. Tak więc akcja zbierania podpisów ruszyła na całego zaledwie kilka tygodni temu. Zgodnie z przepisami, powinna zakończyć się rok od zarejestrowania, czyli 11 maja br. Jednak w związku długim oczekiwaniem na wymagane oprogramowanie do zbierania podpisów KE obiecała wydłużyć termin do 1 listopada 2013 r.

Jak podkreśla gosc.pl, podpisy złożyło już kilkadziesiąt tysięcy obywateli, z czego jedna trzecia pochodzi z Polski. Równie aktywni są także Hiszpanie, Włosi oraz Węgrzy. Co ciekawe, w tym ostatnim kraju w kampanię pro-life włączyła się nawet państwowa telewizja, emitując gratisowo spoty reklamowe. Spore zainteresowanie jest też w Estonii, w Portugalii i na Malcie oraz w Niemczech.

„One of us” oczywiście wspiera Benedykt XVI. - w najbliższych tygodniach Watykan ma wydać w tej sprawie oświadczenie. Papież, jak sugeruje prezydent akcji, także złoży podpis pod inicjatywą.

Ale ta ogromna akcja ma też inny wymiar wskazuje Konrad Szymański polski europarlamentarzysta.

To najlepsza okazja, by pokazać, że Unia Europejska nie musi być w rękach lewicowego lobby. Niech w Parlamencie Europejskim i w całej Europie obywatele zobaczą, że Europa ma inną twarz, że żyje w niej mnóstwo ludzi, którzy chcą jej innego oblicza. Chrześcijańskiego, z wartościami!

 

To jest szalenie ważne, by, mówiąc bez ogródek, stworzyć nowe silne lobby pro-life

- dodaje

Żeby złożyć swój podpis pod tą inicjatywą, należy wejść na www.jedenznas.eu (lub www.oneofus.eu) kliknąć w zielone okienko: „poprzyj” (sign). Następnie trzeba wpisać obywatelstwo, potem kolejno numer PESEL, adres zamieszkania, imię i nazwisko oraz zatwierdzić. Każdy, kto poprze inicjatywę, otrzymuje swój własny numer zgłoszenia.


kim, gosc.pl