Śmierć 32-letniego Andrzeja B. i 17-letniej kobiety nastąpiła wskutek ran postrzałowych głowy - wynika ze wstępnych ustaleń po zakończonej sekcji zwłok

- podała Polska Agencja Prasowa.

W Wojewódzkim  Szpitalu Specjalistycznym w Rzeszowie w sobotę wieczorem zakończyły się sekcje zwłok 32-letniego Andrzeja B. i 17-letniej kobiety, którzy zabarykadowali się w czwartek w mieszkaniu w bloku przy ul. Cegielnianej w Sanoku.

To, co wydaje się być naturalną konsekwencją tragedii w Sanoku staje się zaskakujące, kiedy przypomnimy sobie, kiedy przeprowadzono sekcje zwłok m.in. Andrzeja Leppera, gen. Sławomira Petelickiego lub chor. Remigiusza Musia.

Jak podawała Polska Agencja Prasowa, tak prokurator Bogusław Michalski tłumaczył aż trzydniową zwłokę w przeprowadzeniu sekcji Andrzeja Leppera, którego ciało znaleziono w piątek rano 5 sierpnia 2011 r.:

Pytany przez posłów, czy nie było błędem przeprowadzenie sekcji po trzech dniach od śmierci, Michalski podkreślił, że oględziny zakończono w dniu śmierci w piątek ok. 22.00 i tego dnia prokurator mógł zrobić „tylko to”. Dodał, że w weekendy nie pracuje zakład medycyny sądowej, który wykonuje sekcje.

Ale jak już wiemy - nie wszystkie.

Z kolei martwego gen. Sławomira Petelickiego znaleziono w sobotę 16 czerwca ub. r. I tym razem z sekcją zwłok trzeba było poczekać do poniedziałku.

Całą noc trwały czynności na miejscu zdarzenia. Ciało pana generała zostało już przewiezione do zakładu medycyny sądowej, ale sekcja zwłok zostanie przeprowadzona prawdopodobnie w poniedziałek

- powiedziała w niedzielę 17 czerwca PAP prokurator Katarzyna Calów-Jaszewska z warszawskiej prokuratury okręgowej.

Podobnie rzecz miała się w przypadku sekcji zwłok chor. Remigiusza Musia, którego znaleziono w nocy z soboty 27 października na niedzielę 28 października 2012 r. Jak poinformował w poniedziałek 29 października rzecznik Prokuratury Okręgowej Dariusz Ślepokura

Przyczyną śmierci chorążego Remigiusz Musia, technika pokładowego Jaka-40, który wylądował na smoleńskim lotnisku godzinę przed katastrofą Tu-154M było powieszenie – wynika ze wstępnych ustaleń dzisiejszej sekcji zwłok.

Jeśli za pierwszym razem nieczynny w weekend zakład medycyny sądowej mógł budzić zdziwienie, to taka powtarzająca się historia przy kolejnych tragediach rodzi pytania o profesjonalizm odpowiedzialnych za taki stan rzeczy.

Ale na Podkarpaciu w weekendy jednak pracują i jak widać bardzo się spieszyli…

kim, PAP