Granice cynizmu smoleńskiego przestały już obowiązywać.

Mam wrażenie, że pan Macierewicz nie potrafiłby funkcjonować w polityce bez katastrofy smoleńskiej. Niech jednak nie zatruwa naszych umysłów i serc. Być może ta strategia PiS daje tej partii korzyści, ale Polakom szkodzi. Cenę przyjdzie zapłacić nam wszystkim, nie panu Macierewiczowi - powiedziała w pierwszej części rozmowy z Onetem Ewa Kopacz.

Pani marszałek Kopacz niepotrzebnie traci kolejną okazję, żeby w sprawie Smoleńska siedzieć cicho. Oskarżanie Macierewicza w jej ustach woła o pomstę do nieba.

Kpiła w żywe oczy z Sejmu i z całej Polski, zapewniając o przekopywaniu smoleńskiej ziemi w głąb i o polskich lekarzach, co to założyli fartuchy i pracowali w milczeniu ramię w ramię z rosyjskimi lekarzami.

A potem na miejscu katastrofy wycieczki zbierały szczątki ofiar, a o tak zwanych sekcjach zwłok, zamianach ciał i wkładanych do trumny rękawiczkach lepiej zamilczeć, by ludzkich ran nie rozdrapywać.

Przez szacunek dla kobiety na wysokim urzędzie, nie atakowałem dotychczas pani Kopacz zbyt ostro, ale sama się o to prosi, wręcz domaga. Była w Moskwie najwyższym rangą przedstawicielem polskiego rządu, a potem udawała, że pojechała tam wyłącznie jako pocieszycielka strapionych…

Księżniczka cynizmu, królowa obłudy, arcymistrzyni kłamstwa – schowałaby się jak mysz pod miotłą i spod niej nie wychodziła, póki ziemia, przekopana na metr w głąb, nie osiadła….