Ludwik Dorn krytykuje próbę zdyskredytowania roli, jaką Jarosław Kaczyński pełnił w podziemiu solidarnościowym. Na antenie TVN24 wyraża swoje oburzenie słowami Lecha Wałęsy, sugerującego, że prezes PiS „przespał” stan wojenny. Ostro krytykuje też insynuacje Władysława Frasyniuka, który stwierdził, że skoro Jarosław Kaczyński w wywiadzie udzielonym „Gazecie Polskiej” przyznaje, że po zatrzymaniu został wypuszczony do domu, musi za tym stać współpraca ze służbami.

Nie należy spraw głębokich różnic politycznych przerzucać na tego typu ataki osobiste. Wypowiada się na poziomie Jerzego Urbana, który też sprawę rzekomej lojalki Kaczyńskiego podnosi. Sprawa została udowodniona w sądzie, że to była fałszywka. Tak nie można.

 

Dopytywany przez Konrada Piaseckiego o to czy nie ma wątpliwości w sprawie istnienia lojalki, Dorn odpowiada:

Dlaczego pan podnosi tę sprawę? Z jednej strony nie ma żadnych dowodów, że była, z drugiej strony są dowody, że ta, którą się posługiwano, sfałszowano. W związku z tym, dlaczego pan uważa, że istnieje problem lojalki pana Kaczyńskiego? Bo ogarnięty jakimś amokiem, dość obrzydliwej moralnie nienawiści, pan Frasyniuk to mówi? Ludzie niekiedy zachowują się obrzydliwie i ten niesłychanie zasłużony, odważny konspirator, jakim był Władysław Frasyniuk, w tej sprawie zachowuje się obrzydliwie.

 

Zapytany o to jak ocenia widoczną w ostatnich dniach licytację na odwagę, na to jak aktywnym działaczem podziemia się było, stwierdza stanowczo:

Ja nie obserwuję tej licytacji. Kto się z kim licytuje?

Piasecki podrzuca, że „trochę Jarosław Kaczyński, trochę Władysław Frasyniuk”…

Pan Kaczyński udzielił wywiadu

- mówi Dorn, podkreślając że miał on charakter wspomnieniowy. Dodaje też, że „poza jedną nieścisłością odnoszącą się do jego pozycji w grupie „Głosu” (bo nie był aż taki ważny, jak tam sugeruje)”,nie było w nim żadnych przekłamań.

Był odważnym konspiracyjnym działaczem po 13 grudnia. Mówi prawdę. To jest taki materiał wspomnieniowy.

Natomiast pan prezydent Lech Wałęsa mówi, że „przespał pod pierzyną” - to obrzydliwe. Pan Frasyniuk mówi: „musiał podpisać lojalkę” - obrzydliwe! Nie mamy do czynienia z licytacją kto był odważniejszy

- podkreśla Ludwik Dorn.

Odnosząc się do wypowiedzi Lecha Wałęsy i Władysława Frasyniuka, stwierdza że ich postawa jest naganna, bez względu na różnice polityczne.

Swojemu ważnemu teraz politykowi, a koledze z podziemia odmawiają wszystkiego. A to, że pan Kaczyński działał w podziemiu dotąd było niekwestionowane przez nikogo.

- zaznacza były szef MSWiA. Wskazuje też, że bardzo niepokojące jest to w jaki sposób rocznicę stanu wojennego świętowali liderzy innych ugrupowań politycznych, choć negatywna uwaga mediów skupiona została tylko na prezesie PiS.

Mamy do czynienia z nałożeniem się dwóch zjawisk w rocznicę 13 grudnia. Mamy fakt niesłychanie ważny - Leszek Miller wraz z kolegami partyjnymi rocznicę stanu wojennego czci szampanem, a pan Palikot udaje się do szpitala do generała Jaruzelskiego, co zaczyna być traktowane jako element normalności. To bardzo niedobrze

- kwituje Ludwik Dorn.

 

mall, tvn24