Historia śmierci trzystu Żydów zadana rękami ich sąsiadów we wsi Jedwabne straszy Polaków - pisze Financial Times. Artykuł jest próbą wyjaśnienia tła historycznego filmu „Pokłosie”. „Wyjaśnienie”, niestety nie do końca się udało, co oburzyło jednego z naszych czytelników, który artykuł przysłał nam z Abu Dhabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Według autora artykułu Polska przez blisko pół wieku komunizmu skrzętnie ukrywała zbrodnie na Żydach, obwiniając o masakry, jak ta w Jedwabnem najpierw Niemców, a potem Rosjan. Nawet teraz, „kiedy Polska jest członkiem NATO i jedną z najlepiej rozwijających się (?!) gospodarek Unii Europejskiej, a to czarno - białe postrzeganie faktów zostaje pewnymi niuansami zabarwione na odcienie szarości, Polacy nie zawsze staja po stronie prawdy”.

FT wypomina Polsce, że inne kraje rozliczyły się ze swoja wstydliwą przeszłością, jak choćby Hiszpania, odsłaniając bolesna prawdę na temat wojny domowej 1936-39. A my krytykując Pasikowskiego za film „Pokłosie” uparcie trwamy w historycznym fałszu. Gazeta zaznacza co prawda, że są osoby, jak konserwatywny publicysta Jan Pospieszalski, które nie zgadzają się na przemilczanie drugiej strony Polski - Żydowskich relacji. Tego, że Polacy za pomoc Żydom byli karani śmiercią, a mimo to pomagali.

Zamiast zmierzenia się z trudna historią, mamy ahistoryczny antypolski paszkwil

mówi Pospieszalski.

Ta opinia zderzona jest z szokująca relacją Ichaka Lewina, 83-letniego mężczyzny, który był świadkiem pogromu Żydów w miejscowości Radziłów niedaleko Jedwabnego. Financial Times podaje opowieść zapłakanego starca, którego dwóch dziadków i dwóch wujków zapędzono do stodoły, którą podpalono:

Oprawcy mówili, że są Niemcami, ale ja wiedziałem, że to Polacy. W tym czasie, na tamtych terenach było bardzo niewielu Niemców. (…) Działy się tam straszne rzeczy. Widziałem, jak obcięli dziewczynce głowę i grali nią, jak piłką”.

W artykule jest też wzmianka o tym, że Ichaka Lewina uratowali Polacy. I to uratowali z narażeniem życia, bo za pomoc Żydom Niemcy bezwzględnie karali śmiercią. Ale, według autora to nie jest chyba najważniejszy wątek.

Artykuł kończy się cytatem z „anonimowej mieszkanki” Jedwabnego. Kobieta miała powiedzieć dziennikarzowi, że:

To dla nas bardzo niesprawiedliwe. W wielu okolicznych miejscowościach byli mordowani Żydzi, nie wiem, dlaczego wszyscy skupili się właśnie na nas. Teraz cały świat myśli, że w Jedwabnem mieszka sam diabeł.

Po takiej opowieści, rzeczywiście można tak pomyśleć. Można tez pomyśleć, że hitlerowscy zbrodniarze nie mieli nic wspólnego z holokaustem, bo o tym w artykule nie ma ani słowa.

A zapatrzonym w „Pokłosie” dziennikarzom „FT” ze swojej strony polecamy film „Historia Kowalskich” Macieja Pawlickiego i Arkadiusza Gołębiewskiego. Niestety ten obraz nie miał tak znakomitej promocji jak film Pasikowskiego, a i tak docenili go widzowie. Telewizyjna emisja „Historii Kowalskich” - odtrutki na „Pokłosie” Pasikowskiego, cieszyła się olbrzymim zainteresowaniem

CZYTAJ TAKŻE: Na pokłosie „Pokłosia” nie musieliśmy długo czekać. Teraz już nawet importerzy mięsa zarzucają nam udział w Holokauście

Wuj