Rozpoczynamy dziś nowy cykl tekstów pod wspólnym tytułem „Film w służbie PRL-owskiej propagandy. Jak opluwano bohaterów”. Wiele z obrazów, które zamierzamy opisać, do dziś wyświetlanych jest w telewizji bez podania kontekstu historycznego i sprostowania zawartych w nich kłamstw. Pomysłodawcą i twórcą cyklu jest Paweł Przychodzień. Oto pierwszy z jego esejów.

Ogniomistrz Kaleń

W 1961 r. Ewa i Czesław Petelscy nakręcili film „Ogniomistrz Kaleń”. Obraz oparty na motywach powieści Jana Gerharda „Łuny w Bieszczadach” miał pokazywać trudną i okupioną tak dużą ofiarą polskich żołnierzy walkę o zaprowadzenie pokoju w Bieszczadach, a stał się jaskrawym przykładem fałszowania historii w PRL. Wśród propagandowych obrazów miał miejsce szczególne, bo jak rzadko, który pokazywał autentyczne postaci historyczne, w tym legendarnego mjr. NSZ Antoniego Żubryda.

Akcja

Film jest opowieścią o losach sierżanta Ludowego Wojska Polskiego, Hipolita Kalenia, granego przez Wiesława Gołasa. Mimo, że wojna dawno się skończyła, mamy rok 1946, to nasz bohater może tylko pomarzyć o spokojnej służbie. Wraz ze swoją jednostką stacjonuje w Baligrodzie w Bieszczadach bodaj najniebezpieczniejszym ówcześnie obszarze Polski.

Główny bohater to trochę spryciarz, na bakier z dyscypliną, ale w tamtych czasach? Na tamtym gorącym terenie? To może była najlepsza metoda na przetrwanie. Dlatego też Kaleń szybko zyskuje sympatię widzów, tym większą, gdy nasz bohater ujawni absolutnie najoczywistsze marzenie: przejść do „cywila” znaleźć kogoś, z kim mógłby osiedlić się gdzieś na ziemiach odzyskanych i żyć. Po prostu. Czyż trudno to było zrozumieć? Przecież to była kopia marzeń uwielbianego ówcześnie przez publiczność (przełom lat 50 i 60) Maćka Chełmickiego z „Popiołu i diamentu”. Ta postawa bohatera znajduje zrozumienie u widza tym bardziej, gdy zostaje skontrastowana z bezpośrednim przełożonym Kalenia, porucznikiem Matulą, dość antypatycznym i tchórzliwym służbistą z jakąś patologiczną awersją do cywilów.

W trakcie jednej z misji ogniomistrz zostaje schwytany przez oddział podziemia dowodzony przez mjr. Żubryda. Staje się świadkiem zbrodni Żubryda. Sam też cierpi poddany torturom. By ratować własną skórę przystępuje do oddziału udając dezertera. Ale jego sytuacja jest wciąż dramatyczna, ledwie unika wykonania, na rozkaz psychopatycznego dowódcy, wyroku na ziemianinie, którego główną przewiną było to, że nie tolerował majora dając publicznie temu wyraz. Na szczęście dla sierżanta, trafia się okazja do ucieczki i razem z niedoszłą ofiarą wydostają się z opresji. Po drodze jest jeszcze dzielna obrona posterunku MO, pełnego kobiet i dzieci, zaatakowanego przez ścigających ich partyzantów. Ale ostatecznie, Kaleń wraca do macierzystej jednostki.

Dalsza część niezwykle ciekawego tekstu tylko na wNas.pl