W gminie Bodzentyn w województwie świętokrzyskim zlikwidowano zabytkową kapliczkę, stojącą przy drodze nr 752. Nie pomogło jej, że miała 300 lat, ani to, że wspominał o niej Stefan Żeromski w swojej twórczości. XVII-wieczna kapliczka św. Antoniego była obiektem szczególnym, jednak komuś przeszkadzała…

Na stronie Stowarzyszenia Przyjaciół św. Katarzyny i Doliny Wilkowskiej „Łysica-Sabat” czytamy, że kapliczka „została zbudowana na rzucie ośmioboku, kryta jest okrągłym dachem gontowym kiedyś z piękną, baniastą sygnaturką, ma jednodrzwiowe wejście od strony drogi, a w bocznych ścianach dwa okienka sklepione łukowato”.

Budowla od lat nie była remontowana i odnawiana, więc popadła w ruinę. Budowli groziło zawalenie. Niestety mimo zabytkowego charakteru kapliczki nie została ona wpisana do rejestru zabytków. Jeszcze w latach PRLu miejscowe władze chciały ją usunąć, ale lokalna społeczność stanęła w jej obronie. Ostatecznie udało się uratować obiekt religijny. Do dziś…

Wśród mieszkańców okolic powstał kilka lat temu pomysł przeniesienia budowli. Kapliczka stoi bowiem bardzo blisko drogi, w miejscu, w którym dochodzi do kolizji drogowych. Jeden z mieszkańców Kielc wielokrotnie pisał do zarządcy drogi, czyli ŚZDW w Kielcach, oraz Marszałka województwa. Wnosił o przeniesienie budowli. W odpowiedzi otrzymywał zapewnieni o przychylności władz. Jednak sprawa była odkładana w czasie. Czekano na przebudowę drogi 752.

Ostatnio, przy okazji rozpoczęcia prac modernizacyjnych, powstał plan przesunięcia budowli. Władze lokalne zapewniały miejscową ludność, że nic kapliczce nie grozi. Miała zostać przesunięta dalej od drogi. Jednak w rezultacie po drugiej stronie drogi, w oddaleniu, zbudowano zupełnie nową kapliczkę, nie związaną z dotychczasową budowlą. Nowy obiekt powstał z nowych materiałów. Stary, zabytkowy został po prostu zniszczony. Lokalni włodarze „przenieśli” ją za pomocą spychacza…

Sprawa kapliczki św. Antoniego pokazuje, że polskie władze publiczne nie zawsze rozumieją, na czym polega wartość zabytkowych budowli, jakie są obecne w Polsce. Niestety to nie jedyny przykład tego, jak w Polsce niszczony jest dorobek historyczny i kulturowy.

Nie można być obojętnym, gdy polski dorobek kulturowy i historyczny staje się ofiarą głupoty władz. Trzeba reagować!