wPolitycepl: Andrzej Wajda po obejrzeniu filmu Władysława Pasikowskiego „Pokłosie” powiedział: „To wspaniały film. Cieszę się, że powstał”. Zaś minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski dodał: „Podziwiam twórcę za odwagę podjęcia trudnego tematu”. Co pan sądzi o tych pochwałach?

Piotr Zychowicz, publicysta „Uważam Rze” i zastępca redaktora naczelnego „Uważam Rze Historia”: Co do wypowiedzi Wajdy. Gdy usłyszałem to, to zrobiło mi się żal tego naszego biednego Wałęsy, bo ta wypowiedź bardzo źle rokuje filmowi o Lechu Wałęsie. „Pokłosie” nie jest żadnym wspaniałym filmem, ale jest filmem fatalnym, jednowymiarowym, który bardzo skomplikowane sprawy przedstawia łopatologicznie i w sposób czarno-biały. Przy całych zarzutach do publikacji profesora Jana Grossa (autora np. książki „Sąsiedzi” o zbrodni w Jedwabnem -  przyp. red), to jego narracja przy „Pokłosiu” jest szczytem obiektywizmu.

Patrząc na peany Wajdy można spodziewać się, że Wałęsa, który miał swoje wzloty i upadki, będzie w jego filmie tylko i wyłącznie super pozytywnym, wręcz chodzącym aniołem. Można więc przyjąć, że nowy film Wajdy będzie tak samo fatalny jak obraz Pasikowskiego.

Skąd się w takim razie biorą takie „ochy i achy” nad takim filmem? Czy to jest solidarność zawodowa reżyserów? Czy może poprawność polityczna, która każe się zachwycać nad każdym filmem, który podnosi tematykę „złych Polaków”?

Bierze się to z chęci przypodobania się Andrzeja Wajdy, który jest częścią specyficznej formacji ideowej i ten film wpisuje się w pedagogikę wstydu, czyli biczowanie Polaków za ich antysemityzm. Przecież ten film z artystycznego punktu widzenia jest kompletnym dnem, natomiast odpowiada słusznością ideologiczną.

Jak w takim razie można rozumieć zachwyt nad filmem ministra kultury i dziedzictwa narodowego Bogdana Zdrojewskiego?

Wajda ma prawo do własnych, prywatnych opinii. Ma prawo mieć fatalny gust. Natomiast jeśli minister Rzeczypospolitej Polskiej chwali „Pokłosie”, to mamy do czynienia ze skandalem. „Pokłosie” jest bowiem dla Polski filmem fatalnym i może się okazać bardzo, ale to  bardzo szkodliwy.

Problem z „Pokłosiem” jest taki, że powstał on przy pomocy dużej dotacji państwowej – 3,5 mln złotych. A obraz stoi w sprzeczności z polityką państwa polskiego, bo państwo polskie od dłuższego czasu z trudnościami walczy ze stereotypami antypolskimi, krzywdzącymi nas. Walczy z określeniem „polskie obozy śmierci”, walczy z upraszczaniem relacji polsko-żydowskich i pokazywaniem ich jedynie przez pryzmat szmalcowników i morderców. Ten film to jest czarny PR, który Polska sama sobie zafundowała. On stoi w sprzeczności z naszymi dotychczasowymi działaniami na arenie międzynarodowej. Peany ze strony konstytucyjnego ministra są absolutnie kompromitujące, niezrozumiałe.

Za prywatne pieniądze Pasikowski może sobie biczować Polaków do woli, może tworzyć dowolne głupoty, bo mamy wolny kraj, wolność słowa. Natomiast jeśli państwo polskie swoim autorytetem, swoimi pieniędzmi i swoim ministrem angażuje się w promocję filmu pokazujących Polaków w sposób wynaturzony, w sposób rasistowski, to mamy do czynienia z bardzo dużym skandalem.

ROZM: Slaw

CZYTAJ TAKŻE: Andrzej Wajda zachwycony szkodzącym Polsce filmem Pasikowskiego. „Cieszę się, że w Polsce powstał ten film”

CZYTAJWNIEŻ: Pasikowskiemu zamiast filmu o skomplikowanych relacjach polsko-żydowskich wyszedł kicz