W najbliższym wydaniu programu "Jan Pospieszalski: bliżej" (czwartek, 2230, TVP Info) dyskusja wokół pytania:

Kogo się boi władza?

Jak informuje nas Jan Pospieszalski, chodzi o podsumowanie niepokojących sygnałów, które wywołują obawy co do stanu demokracji:

Skazujący wyrok na Roberta Frycza za Antykomora.pl, gdzie skazano go szukając wcześniej paragrafów! Ewidentnie szukano pretekstu, by wyrok zapadł. Nakaz rewizji w siedzibie Komisji Krajowej Solidarności, w poszukiwaniu napisu z Leninem. Uporczywe nieprzyznawanie koncesji, dyskryminacja telewizji Trwam. A do tego przetrzymywanie w aresztach, bez wyroków, liderów środowisk kibicowskich. To wszystko pokazuje, że naprawdę mamy duży problem z demokracją. I bez względu na to, jakie mamy zapatrywania polityczne, na jaką partię głosujemy, powinniśmy zatroskać się o stan wolności demokratycznych w naszym kraju.

Co ważne, jak ujawnia w rozmowie z wPolityce.pl Jan Pospieszalski, w programie pojawi się nowy wątek w głośnej sprawie Piotra Staruchowicza "Starucha" - nieformalnego lidera kibiców warszawskiej Legii, od wielu miesięcy przetrzymywanego w areszcie, wcześniej autora hasła "Donald matole, twój rząd obalą kibole":

Jak wiemy, w areszcie wciąż siedzi Piotr Staruchowicz "Staruch", lider kibiców warszawskiej Legii. Co chwila przedłuża mu się areszt, a wszystko pod dziwnymi zarzutami, bo rzekomo świadek koronny coś widział, że on chciał kupić czy sprzedać jakieś narkotyki. Nie ma na to żadnych dowodów, jest tylko zeznanie jednego człowieka, który od 7 lat siedzi w areszcie i widocznie zaczyna teraz różne rzeczy opowiadać, żeby coś zyskać.

Co ważne, można sądzić, że policja - zapewne nie z własnej woli - posunęła się dalej:

W ubiegłym tygodniu, w weekend, zdarzyła się rzecz haniebna. Doszło do akcji policji, którą można potraktować jako przykład uderzenia prewencyjnego w środowiska kibicowskie.

W sobotę, nagle, o 6 rano, do domu narzeczonej Piotra Staruchowicza Katarzyny Ceran, wpada ekipa policyjna. Dzień wcześniej, w piątek, były derby Legia-Polonia. Wpada więc ekipa, wywleka ją z domu, zakuwa w kajdanki, wiezie na "dołek", i tam przesłuchuje. Ona dopiero po dwóch godzinach dowiaduje się, że chodzi o zarzuty związane z rzekomym wykroczeniem. Miała nie respektować zarządzeń porządkowych podczas meczu, zarządzeń ogłaszanych przez megafony na stadionie. A przedmiotem wykroczenia miało być to, że miała bilet o numerze takim i takim, a siedziała na innym krzesełku. Rzecz działa się na tzw. "żylecie", czyli tam, gdzie nikt nie siada krzesełkach numerowanych. Zresztą, nawet w kinach ludzie siadają, jeżeli jest miejsce, gdzie im wygodnie.

Aparat władzy wpada więc do domu młodej dziewczyny, wyciąga ją z domu, trzyma w areszcie całą noc, w zbiorczej celi. Następnego dnia okazuje się, że sąd nie zgadza się na żaden areszt, słusznie nie widząc podstaw, nie chcąc się ośmieszać.

Jak ocenia Jan Pospieszalski, "sygnał został wysłany":

Sygnał jasny: każdego możemy zatrzymać, każdego możemy uwikłać w konflikt z prawem. Ktoś, kto idzie na stadion, nie może czuć się bezpiecznie, z każdego można zrobić przestępcę, a nawet bandytę, można go skuć kajdankami, i wywlec z domu.

W programie "Jan Pospieszalski: bliżej" zostanie zaprezentowana rozmowa z Katarzyną Ceran.

"Świetna dziewczyna, młoda, ładna, inteligentna" - relacjonuje nam Jan Pospieszalski. Jak dodaje, w czasie wielomiesięcznego aresztu Staruchowicza, utrudniano jej widzenia z narzeczonym, żadając m. in. pierścionka i... faktury zakupu pierścionka.

A Pruszków na wolności...

CZYTAJ TAKŻE: Staruch pozostaje w areszcie. Sąd oddalił wniosek o zastosowanie innych środków zapobiegawczych

CZYTAJ TAKŻE: O sprawie "Starucha" słów kilka: nie mogę napisać: nie mam w tej sprawie wątpliwości. Bo mam wątpliwości