Zwolennikom tez Piotra Zychowicza: należało podczas wojny zawrzeć pakt z III Rzeszą, przybył znany i ważny sojusznik. Szef MSZ Radosław Sikorski był tak zachwycony książką publicysty Rzeczpospolitej „Pakt Ribbentrop-Beck”, że zaczął przygotowywać uroczysty obiad z jej autorem. Zaproszono na niego kilkanaście osób - zarówno spośród zwolenników jak i przeciwników poglądu Zychowicza, i także osób, które książki jeszcze nie znały. Tym ostatnim MSZ rozsyłał jej egzemplarze wraz z pochlebnymi komentarzami ministra. Obiad (w przyszły wtorek, 18 września) miał być połączony z debatą. Gośćmi mieli być m.in. Roman Giertych, Zdzisław Najder, Leszek Moczulski, a nawet zastępcy Sikorskiego w resorcie.

W ostatniej chwili Sikorski kazał jednak obiad odwołać. Najwyraźniej ktoś wytłumaczył mu, że minister spraw zagranicznych nie powinien firmować debat sugerujących współwinę Anglii i Polski za taki a nie inny przebieg wojny. Nie mówiąc już o delektowaniu się wizją wspólnego z Niemcami ataku na Rosję czy zajęcia przez Polskę, z woli Hitlera, Ukrainy.

Zychowicz, historyk i publicysta, ma prawo głosić poglądy, jakie chce. Za to minister jest zobowiązany do daleko posuniętej dyplomacji. W przeszłości Sikorski już łamał tę zasadę: we wpisach na twitterze objawiając temperament kontrowersyjnego publicysty, a nie dyplomaty.

Sikorski głosił do tej pory bardziej wstrzemięźliwy pogląd: że Józef Beck powinien przyjąć pierwsze niemieckie żądania i wykorzystać dany w ten sposób Polsce na czas na dozbrojenie się. Czy teraz stał się zwolennikiem udziału Polski w pakcie antykominternowskim? W każdym razie ciągnie go w kierunku opcji proniemieckiej, także w czasie drugiej wojny światowej.

Nie wiemy, jak zapatruje się na te sprawy pogrobowiec obozu narodowego Giertych, którego uważano za mentora Sikorskiego w niektórych sprawach, na przykład w praktycznym odrzuceniu polityki wschodniej. W latach 1938-39 endecja była jednak przeciwnikiem pójścia z Hitlerem. Ministra Becka krytykowała, ale z dokładnie odwrotnych pozycji niż Zychowicz i Sikorski: za to, że do końca roku 1938 prowadził politykę zbyt proniemiecką.

Ale może na naszych oczach dochodzi do jakiejś generalnej syntezy różnych „realizmów”. Ciekawe tylko, dlaczego te realizmy przy bliższym poskrobaniu okazują się tak bardzo… nierealistyczne.

poz