W letni wieczór kiedy dziennikarz Newsweek Polska zadzwonił do Michela Marbot siedziałem wraz nim na ławce w ogródku i mogłem przysłuchiwać się całej rozmowie. Marbot pokornie, w sposób bezpośredni i rzeczowy odpowiadał na pytania przez prawie dwie godziny. Jasno wyjaśnił swoje relacje z Pekao SA, przebieg wydarzeń w Malmie i  motywacje, które nim kierowały – zgodnie z treścią przytoczonego niżej Listu Otwartego. Należało spodziewać się rzetelnej informacji w Newsweek Polska. W mojej ocenie artykuł Węglewskiego stanowi przykład subtelnej manipulacji, która ma na celu pominięcie win i przestępstw jakich potencjalnie dopuścił się Banku Pekao SA. Szkoda.

 

Warszawa, dnia 17 sierpnia 2012 roku

Od: Michel Marbot

Do: Miłosza Węglewskiego, Newsweek Polska

 

LIST OTWARTY

 

Szanowny Panie Redaktorze,

Mam następujące uwagi do Pana artykułu „Makaroniarz na głodzie: Szef firmy Malma głodował w obronie swoich pracowników”, aby pogłębić temat, który Pan poruszył:

1)      Syndyk przejmując w 2011 roku przedsiębiorstwo Malma przejął również załogę. Wbrew opinii anonimowych prawników (Banku?), których Pan cytuje, nie wywraca to  prawo upadłościowe (PUiN)„do góry nogami” gdyż art. 230 PUiN jest jednoznaczny! Do kosztów postępowania upadłościowego zalicza się… przypadające za czas po ogłoszeniu upadłości należności ze stosunku pracy. Proszę wziąć pod uwagę opinie w Tygodnik Solidarność Ministra Kwiatkowskiego i Prof. Jerzego Wratnego (specjalista prawa pracy w Polskiej Akademii Nauk) oraz dr Moniki Gładoch.

2)      Bank Pekao SA „nawet na torturach” nie udziela oficjalnego stanowiska, ale jednak załatwia Panu Redaktorowi „informatora z Pekao”. To powinno dawać Panu i wszystkim czytelnikom Newsweek Polska wiele do myślenia, co do uczciwości tego Banku, gdyż Tajemnica Bankowa jest sednem zawodu bankiera.

3)      O moich „błędach” miałby świadczyć fakt, że nie chciałem wziąć kredytu walutowego. Jednak wielu ekonomistów podzieli moje stanowisko, że dla firmy, która zarabia w złotych, kredyty w walucie są prędzej czy później samobójcze. Raczej błędem była polityka silnej złotówki w latach 2001-2003, która hamowała gospodarkę i gratyfikowała spekulację. Powiem więcej, Pekao SA również mi sprzedał opcje walutowe, co spowodowało duże straty Malmy… na rzecz Banku. Na zachodzie, za takie straty firmy uzyskały odszkodowania od banków, w tym od Unicredit.

4)      Nieprawdą jest, że biznes rozwijał się wyłącznie dzięki kredytom. Malma generowała wysoki zysk operacyjny i kapitałowy. Po 10 latach działalności Malma, która zainwestowała 200 mln złotych, miała jedynie 90 mln złotych kredytów. W 2003 roku Pekao SA przejął od innych banków wszystkie kredyty Malmy. Po tym przejęciu zadłużenie Malmy wzrosło o 50% (z 90 do 135 mln złotych). A przecież wspólny plan, na który Bank Pekao przystał, zakładał  wejście Malmy na giełdę i spłatę zadłużenia. Stało się zupełnie inaczej. Bank stworzył mechanizm pułapki kredytowej: zaczął naliczać Malmie odsetki karne, które finansował z nowych kredytów. Jedną ręką rzekomo ratował tonącego, a drugą wpychał mu głowę pod wodę. Jaki miał Bank w tym interes? Żaden. A Zarząd Banku? Wiele. Pekao SA sztucznie wliczał spłacane odsetki, które sam sfinansował, do własnych zysków, co zwiększało premie zarządu Banku, które to podwoiły się w ciągu 2 lat. Czy taki proceder, z całą pewnością przestępczy, można określić jako „pomyłki”?

5)      Udziałowcy Banku nie mieli ochrony przed opisanym procederem. Dlaczego? Aby zneutralizować biegłych rewidentów, którzy mogli odkryć nieprawidłowości, Bank zobowiązał Malmę do zatrudnienia, jak okazało się później… rewidentów Pekao SA; czyli w realnym świecie Bank zapłacił swoim rewidentom łapówki za pośrednictwem Malmy po cenie narzuconej i sfinansowanej przez Bank! Co na to Nadzór Bankowy? Nic! Aby uśpić jego czujność, Pekao SA sztuczne powiększył aż 5 krotnie wartość zabezpieczeń Malmy w celu udowodnienia na papierze, że Bank jest ostrożnym kredytodawcą. Również prasa była neutralizowana poprzez groźby. Gdy dziennikarz Jan Fijor spotkał się w 2006 roku z Panem Janem Krzysztofem Bieleckim i ośmielił zapytać o sprawę relacji rewidenta Banku z Malmą, już pół godziny później stracił pracę na bezpośrednie żądanie byłego premiera i ówczesnego prezesa Banku.

6)      Malma nie mogła nawet skorzystać z ochrony prawa upadłościowego, bo Pekao SA mając całe przedsiębiorstwo Malma jako zabezpieczenie, ani nie zgodził się na restrukturyzację zadłużenia, ani nie przejmował majątku, ani nie uczestniczył w postępowaniu upadłościowym (uniemożliwiając upadłość, jak stwierdził Sąd w 2008 roku), a jednocześnie blokował produkcję, mimo że w silosach firmy pozostawała pszenica na rok produkcji! Malma stała, a Bank grał na czas licząc bez żadnych skrupułów, że głodujący pracownicy szybko i sami odejdą z Malmy. W ten sposób Bank chciał uniknąć zobowiązań wobec pracowników, którzy od 1991 roku w ramach układu zbiorowego mogli dochodzić odszkodowań za utratę pracy wysokości dwu-letnich zarobków. Pracownicy Malmy jednak nie poddali się, okupowali zakłady, a ja widząc ich determinację w 2007 roku wydzierżawiłem przedsiębiorstwo Malma, chroniąc tym samym ponad 100 miejsc pracy. Bank zmienił wtedy front i szukał ratunku w nowelizacji prawa upadłościowego. Osłabienie pozycji pracowników obniżyło o kilkanaście milionów złotych koszty postępowania, które Bank musiałby pokryć. Z pewnością to tylko przypadek, że adwokat Banku przeciwko Malmie, Piotr Zimmerman (Wardyński i Wspólnicy), stał się doradcą rządu w sprawie nowelizacji ustawy przejętej przez Sejm w 2009 roku, co dobrze też tłumaczy dlaczego upadłość Malmy miała miejsce dopiero w 2010 roku! Kuriozalnie, ten sam Piotr Zimmerman był prezesem warszawskiego Sądu, gdy w 2006 roku Sąd wydał zaskakujący wyrok, że moja rodzina – właściciel 100% Malmy i gwarant 100% jej zadłużenia – nie posiada legitymacji prawnej, aby pozwać Pekao SA!

7)      Od 2004 roku, zarząd Malmy działał pod stałym dyktatem i szantażem Zarządu Banku, który w praktyce sam decydował o losie Malmy – jej życiu lub śmierci. Przykładowo, w styczniu 2006 roku decyzje zapadły po wielogodzinnych, nocnych spotkaniach z zarządem i wbrew procederom Banku. Czułem się w ich trakcie jak zakładnik. Pekao SA antydatował wtedy umowę kredytową i zmusił mnie do powołania nowej firmy, gdyż prawnie nie mógł już finansować zadłużonej Malmy. Przez długi czas Bank odnawiał po terminie kredyty dając nowe z zupełnie nierealnymi terminami spłaty (dwa tygodnie na kwoty przykracające półroczne przychody). Bank decydował nawet w których dniach możemy produkować. Trudno nie wnioskować, że Bank ingerował w zarządzanie Malmą w celu zniszczenia firmy. Jednak 6 lat po fakcie, Bank ośmielił się wnioskować o zakazie prowadzenie przeze mnie działalności gospodarczej, bo w maju 2006 nie złożyłem wniosku o upadłość! Taką karę Sąd wymierza na wniosek poszkodowanego, gdy pozwany ukrywa przed poszkodowanym, że nie reguluje w terminie zobowiązań. W przypadku Malmy Bank posiadał wszelką możliwą wiedzę o sytuacji finansowej mojej firmy. Bank nie potrafił ustalić jakie straty poniósł z powodu rzekomego braku wiedzy, skoro był świadomy, że to on sam prowadzi Malmę do ruiny i posiada wszystkie możliwe środki egzekucyjne (w tym pełnomocnictwa na konta bankowe)! Sąd jednak uznał racje Banku i wyrokował o ośmioletnim zakazie. Absurdalnie Sąd uznał, że datą ostateczną do złożenia przeze mnie wniosku o upadłość była data wypowiedzenia przez Bank kredytów Malmy. Zatem logicznie rzecz biorąc, Bank by ponieść szkody po tej dacie musiałby zapomnieć o własnej decyzji wypowiedzenia Malmie kredytów oraz o własnych uprawnieniach do egzekucji zastawu.

8)      15 czerwca 2005 roku, podpisałem warunkową Umowę Dzierżawy przedsiębiorstwa Malma. Od roku, Bank niszczył Malmę poprzez eskalowanie spirali zadłużenia oraz ignorowanie moich propozycji naprawy finansów przedsiębiorstwa. W tej sytuacji moim obowiązkiem było ratować rentowną działalność (mieliśmy 10% zysk operacyjny), doświadczoną załogę i silną markę na rynku.  W połowie 2005 roku Bank zażądał ode mnie pełnomocnictw do poszukiwania inwestora dla Malmy. Od razu Pekao SA nadużył moje pełnomocnictwa, gdyż na ich podstawie podpisał z kandydatami umowy o zachowanie tajemnicy wobec… mojej osoby - a utajnione przede mną negocjacje z inwestorami były sprzeczne zarówno z interesem Malmy jak i moim, bo szybko okazało się, że prowadziły do likwidacji firmy. W tym kontekście – braku zaufania, warunkowa Umowa Dzierżawy była uzasadniona jako zabezpieczenie, w razie gdyby Bank celowo przedłużał proces poszukiwania inwestora, aby całkowicie zniszczyć przedsiębiorstwo. I faktycznie w styczniu 2006 roku, Pekao SA odrzucił trzech poważnych inwestorów, którzy mogli Bankowi skompensować 65% zadłużenia Malmy (później nie będzie już lepszych ofert). 10 marca 2006 roku, Bank zablokował dostęp do pszenicy i  2 sierpnia 2006 roku zablokował konta bankowe Malmy, paraliżując działalność, produkcję i zbyt makaronu. Pracownicy pozostawali bez środków do życia. Znak Malma warty 40 mln złotych zniknął z rynku. Zakłady pozostawały bez ochrony i ubezpieczenia! W ten sposób Bank „dbał” o zastaw za udzielone kredyty. Jak inaczej określić działania Banku jak słowem sabotaż? Dopiero po 8 miesięcy piekła ruszyła Umowa Dzierżawy. Sąd upadłościowy „pobłogosławił” wtedy moją inicjatywę odnotowując, że Umowa uratowała ludzi i mienie. Za to, w 2011 roku zostałem oskarżony o działanie na szkodę Malmy i jej wierzycieli. Nie mogłem zapoznać się z aż 40 tomami akt sprawy (prokuratura dała mi na to 1,5 dnia!). Nie zostałem również przesłuchany przez prokuratora! Po tak kardynalnym naruszeniu mojego prawa do obrony, Ambasada Francji udzieliła mi ochrony konsularnej.

9)      W kwietniu 2007 rok sprzedałem 6000 ton zastawionej pszenicy, której Bank, mimo moich licznych żądań przez ten okres, nie odebrał z nie wentylowanych silosów Malmy. Wiosna była ostatnim momentem by uratować pszenicę przed zepsuciem. Bank groził, że za zepsucie pszenicy obwini mnie. Po sprzedaży, pszenica została wykorzystana do produkcji makaronu w Malmie, czyli zgodnie z celem, na który Bank udzielił na jej zakup kredytu. Kiedy nastąpiła sprzedaż pszenicy, Malma była pod nadzorem sądu, który mógł unieważnić każdą moją decyzję, a tego nie zrobił, bo kierował się interesem przedsiębiorstwa i chciał podtrzymać wartość zastawu zgodnie z interesem Banku. W 2008 roku, prokuratura i sąd przyznały mi rację. Jednak 4 lata później za „przywłaszczenie” pszenicy dostałem 2 lata w zawieszeniu pomimo braku jakichkolwiek korzyści osobistych.

10)  W lipcu 2011 roku, miesiąc przed przejęciem zakładu przez Syndyka, Neapolitańczyk, który utrzymuje z Syndykiem prywatne stosunki, zaatakował z siekierą i nożem 30 pracowników Malmy. Jego syn kilka miesięcy wcześniej został zatrudniony przez Bank Unicredit. Pomimo że Policja złapała Neapolitańczyka na gorącym uczynku, po dwóch godzinach wypuściła go na prośbę Syndyka, który działa przecież… w imieniu wymiaru sprawiedliwości. Prokuratura odmówiła śledztwa.

11)  Umowa Dzierżawy nie była ani „ucieczką z majątkiem” (cały majątek jest) ani „za symboliczną opłatą”. Dzierżawca przejmował całe przedsiębiorstwo, a nie tylko cenne nieruchomości, jak od lat próbują zrobić Syndyk i Bank. Dzierżawca uratował miejsca pracy, firmę i wprowadził Malmę z powrotem na rynek. Na to wydał 10 mln złotych i milion złotych kosztów stałych miesięcznie. Wartość firmy wzrosła z 15 mln złotych w listopada 2006 roku po 8 miesięcy postoju zakładu do 90 mln złotych w listopadzie 2011 roku (według eksperta sądowego). W 2011 roku, Syndyk wypowiedział tę „darmową” (według niego) Umowę Dzierżawy, niszcząc Malmę po raz drugi wyłącznie w interesie Banku (tak jak bank ten interes rozumie) obiecując, że znajdzie  dzierżawcę na „rynkowych” warunkach. Miał wejść nowy dzierżawca. Kolejka czekających? Żadna! - nawet za symboliczną złotówkę. Kandydat do kupna Malmy postawił warunek, że Syndyk weźmie na siebie wszelkie roszczenia pracowników. Do transakcji nie doszło, dowodem, że nawet Syndyk nie wierzy, że można uniknąć przejęcia zobowiązań wobec pracowników. Teraz, Syndyk zalega z podatkami, a zobowiązania wobec załogi Malmy rosną.

12)  Pana „informator z Pekao SA” prowadzi Pana Redaktora w błąd, bo Malma była rzeczywiście objęta Umową Chopin, która została podpisana już 1 czerwca 2005 roku pomiędzy Unicredit, Pekao i Pirelli. Na podstawie Umowy Chopin Pirelli otrzymał za darmo, bez wyceny, bez przetargu, bez informowania rynku publicznego, na 25 lat, ekskluzywność na wszelkie nieruchomości banku i trudnych klientów Banku. Dwa tygodnie później Bank zaliczył Malmę do trudnych klientów.Pekao nie miał prawa podejmowania żadnych kroków dotyczących transakcji nieruchomościowych przez okres od dnia 1 czerwca 2005 r. do 3 kwietnia 2006 r. z konkurencyjnymi w stosunku do Pirelli podmiotami gospodarczymi” (Raport, prof. Witold Modzelewski). Stąd, w styczniu 2006 Bank odrzucił 3 inwestorów, w tym TRG razem z Credit Suisse, którzy zaproponowali za Malmy 65 mln złotych (a nie 15 mln, jak Panu doniósł „informator z Pekao” - 15 mln złotych była to wartość spółki ustalona przez Sąd na koniec 2006 roku po ponad pół roku od zablokowania produkcji w Malmie przez Pekao SA). Dopiero 3 kwietnia 2006 roku, Bank i Pirelli wykluczyli Malmę z pod zapisów Umowy Chopin, ale tylko na krótki okres.  Z końcem 2006 roku, po zajęciu komorniczym na zlecenie Pekao SA, Bank musiał zgodnie z literą Umowy Chopin zaproponować Pirelli ponownie nieruchomości Malmy.

13)  Wbrew temu, jak Pan Redaktor informuje czytelników Newsweeka, Umowa Chopin jest wypełniana przez strony – wystarczy zauważyć billboardy „Pirelli Pekao Real Estate”. A mówimy o takich projektach jak Nowe Ogrody, zakup przez Pirelli 93 ha gruntów wokół stacji metra Młociny, czy sprzedaż trudnych kredytów Banku Pekao na ponad 1 miliard złotych, na którą Pirelli wyraził przyzwolenie. Czy te fakty nie powinny zainteresować niezależnego dziennikarza, który z odwagą, jak Pan, tropi prawdę?

14)  Czy te fakty nie powinny dawać do myślenia co do motywów działań (zaniechania) przez szefa Nadzoru Bankowego? Mimo zgłoszenia sprawy Malmy do Prezesa Wojciecha Kwaśniaka, ten nie widział w tym nic złego. Bank promował karierę w Pekao SA żony Pana Kwaśniaka, która teraz jest już członkiem zarządu Pekao Bank Hipoteczny SA. Żyjemy wszak w kraju nepotyzmu, w którym nadzór bankowy nie kontroluje drugiego co do wielkości banku z powodu oczywistego i banalnego konfliktu interesu między mężem a żoną. Mało tego, kryminogenny konflikt interesów dotyczy bezpośrednio kredytów hipotecznych, czyli Umowy Chopin. Jest i inna koincydencja: Sędzia Komisarz nadzorująca upadłość Malmy jest związana z Jaromirem Netzelem, byłym prezesem PZU, największej instytucji finansowej w kraju.

15)  Żyjemy oto w świecie, w którym chciwość i absurdalne decyzje banków doprowadziły do załamania w globalnej gospodarce. Malma to tylko jedna z kostek domina, która daje wszak wgląd w wielomiliardowe afery. Akcjonariusze Banku Pekao SA wyceniają bowiem wartość praw majątkowych oddanych przez Pekao na rzecz Pirelli na co najmniej 4 miliardy złotych. Cóż, przy takich kwotach nie liczą się:

  • Godność człowieka. Jak w Europie Syndyk mógł przez półtora roku, codziennie i złośliwie kontrolować torby kobiet pod rygorem nie wypuszczenia ich po pracy do domu, jeśli nawet policja nie ma takich praw?
  • Prawa i interes pracowników - wg standardów międzynarodowych. Jak w Europie z majątku firmy wartego 90 mln złotych, Bank dostanie niemal wszystko,  Syndyk aż 800.000 złotych, a pracownicy NIC?
  • Prawa lokatorów. Jak w Europie Syndyk, czyli wymiar sprawiedliwości, może odciąć emerytowanym pracownikom Malmy w ich mieszkaniach zimą ogrzewanie, a latem wodę? Chyba, aby sami, bez odszkodowań, z tego lokalu i świata zeszli?
  • Prawo własności. Jak w Europie Syndyk mógł na siłę przez półtora roku okupować portiernię wydzierżawionego przedsiębiorstwa, kontrolować dostawy i wysyłki Dzierżawcy zanim nawet wypowiedział umowa dzierżawy?
  • Prawo do obrony. Jak w Europie człowiek, czyli ja, po 3,5 lata śledztwa może zostać oskarżony bez możliwości zapoznania się z aktami i bez przesłuchania?
  • Prawo do ochrony. Jak w Europie prokuratura mogła systematycznie ignorować karygodne działania Banku, byłego premiera, Syndyka, Sędziego Komisarza, Nadzoru Bankowego i w końcu psychopaty z Neapolu uzbrojonego w siekierę?

 

Panie Redaktorze! W sprawie Malmy chodzi o godność człowieka i o sprawiedliwe państwo.

Z poważaniem,

Michel Marbot”

 

Więcej na: unicreditshareholders.com